Z lewej Michał Świącik. fot. Grzegorz Misiak/media społecznościowe Włókniarza
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Od meczu Krono-Plast Włókniarza Częstochowa z ebut.pl Stalą Gorzów minęło już kilka dni, choć wciąż na jego temat nie milkną komentarze. Do kontrowersji z 7. wyścigu tych zawodów odniósł się Michał Świącik, prezes częstochowskiego klubu, który zarzucił arbitrowi spotkania dwie pomyłki.

 

Przypomnijmy, że pierwsza odsłona wyścigu została przerwana, ponieważ sędzia dopatrzył się nierównego startu i potencjalnego dotknięcia taśmy przez Jakuba Stojanowskiego. Bieg został przerwany jednak dosyć późno, w dodatku przy korzystnym wyniku dla Lwów (prowadzili 4:2 – dop. red.). Zdaniem Michała Świącika, sędzia popełnił w tej sytuacji dwa błędy.

– W jednym biegu dwie błędne decyzje – zaczyna swój wpis prezes Włókniarza. – Pierwsza zatrzymanie biegu, gdzie zgodnie z regulaminem nie zatrzymujemy go, jeżeli zawodnik poruszający się podczas procedury startowej do wejścia w pierwszy łuk będzie za swoimi przeciwnikami. A tak przecież było, bo Drabik zamknął Stojanowskiego po starcie i ten spadł na ostatnią pozycję. Wszystko później nie miało znaczenia – ocenia Świącik.

Żużel. Głośne rozstanie w duńskiej kadrze. Wszystko przez gwiazdę?

Żużel. Tyle punktów potrzebuje Unia. Kryjom: W innym przypadku żegnamy się z Ekstraligą

Zdaniem sternika klubu spod Jasnej Góry, młodzieżowiec Stali dotknął taśmy i powinien zostać z tego biegu wykluczony. Wbił również szpilkę w telewizję, która przeprowadzała transmisję z tego spotkania. – Drugi błąd to taśma, której nikt nie widział. Nawet telewizja, która w niedzielnej powtórce potrafiła zrobić zbliżenie pokazujące tankowanie paliwa przez Drabika, ale już zbliżenia startu i pokazania kibicom nie potrafiła zrobić. No co mam powiedzieć? Życie – kończy Świącik.

Sytuacja z tego biegu pociągnęła za sobą bardzo duże konsekwencje. Do powtórki wyścigu nie zdążyła para miejscowych zawodników, co niejako ustawiło wynik tego spotkania. W poniedziałek zaś zwolniony został dyrektor sportowy pełniący w trakcie spotkań funkcję kierownika drużyny, Piotr Mikołajczak, który najprawdopodobniej został obarczony winą za niedopilnowanie czasu.