Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Mimo wczorajszej porażki z Motorem Lublin, zawodnicy Unii zaprezentowali się bardzo solidnie na domowym torze. Za styl, jednak punktów nikt w żużlu nie przyznaje dlatego leszczynianie wciąż znajdują się w trudnym położeniu. Trener Rafał Okoniewski i zawodnicy klubu z Wielkopolski wypowiedzieli się na temat sytuacji w tabeli, jak i samego meczu.

 

Menadżer Unii Leszno nie ukrywa, że zauważył chęć walki u swoich podopiecznych. Dodał również, że do końca sezonu pozostało dużo czasu i cała drużyna stara się trenować jak najwięcej.

– Chłopacy pokazali ząb. Najważniejsze, że jedziemy dalej i nie składamy broni. To jest żużel i sezon jeszcze jest długi. Koncentrujemy się, żeby jak najlepiej wykonać swoją robotę, pracujemy cały czas solidnie i sumiennie. Każdy jeździ w ligach zagranicznych, a do tego trenujemy dużo na Smoku – powiedział Rafał Okoniewski

Od początku sezonu poniżej oczekiwań spisuje się Bartosz Smektała. Wychowankowi Byków zarzucało się w poprzednich meczach, że często odpuszcza i nie walczy o obronę pozycji. Trener zespołu widział w meczu z Motorem zmianę u swojego zawodnika.

– Bartek dzisiaj pokazał, że potrafi walczyć i pojechać twardziej. Było widać prędkość w jego motocyklu i błędów było znacznie mniej niż we Wrocławiu. Tam też prowadził biegi, ale oddał pozycję podobnie jak Nazar, który troszkę nie pomyślał, odjechał od kredy i wjechali przed niego rywale – stwierdził Okoniewski

Żużel. Unia postawiła się mistrzom! Zmarzlik bezbłędny, Przyjemski z dwucyfrówką! (RELACJA)

Żużel. Cook wypali w Unii? „Na bezrybiu i rak ryba”

Sam Smyk przyznał, że w ostatnim czasie dużo poświęcił się pracy, aby osiągać lepsze wyniki na torze.

– Ciężko pracujemy, żeby było coraz lepiej. Dużo miałem zmian i wycieczek do tunera po ostatnim meczu. Chciałem, żeby głowa odpoczęła i miałem mnóstwo pracy. Odpuściłem nawet mecz w Szwecji, żeby przygotować się na mecz domowy – powiedział Bartosz Smektała

Żużel. Pierwsza dwucyfrówka Przyjemskiego w PGE Ekstralidze. Był przeszczęśliwy

Ulubieniec leszczyńskich kibiców – Grzegorz Zengota przyznał, że czuje niedosyt po meczu, ale jest dumny z zespołu. Wspomina też, że czerpie pozytywną energie od kibiców i stara im się to wynagrodzić na torze.

– Niedosyt jest dość spory. Jestem zły po ostatnim wyścigu, dałem się na kresce minąć Dominowi i to mi siedzi w głowie. Jako zespół jestem z nas mega dumny, ponieważ pokazaliśmy walkę i charakter do samego końca, bo żaden punkt nie był puszczony. Robiliśmy co mogliśmy, żeby postawić jak najcięższe warunki Motorowi Lublin. Obszedłem cały stadion i kibice są z nas dumni i napawa to optymizmem i fajną energią, bo w nas wierzą. Chcemy im to oddać na torze i myślę, że mogą to dostrzec i zobaczyć – stwierdził Zengota

Wychowanek Falubazu Zielona Góra zaliczył słaby początek meczu. Wyjawił, że za późno zdecydował się na zmianę motocykla. Stanowczo stwierdził też, że każdy w drużynie ciężko pracuje i trenuje ile może.

– Trzy wyścigi odjechałem na motocyklu, na którym startowałem w biegu 14 we Wrocławiu, ale on kompletnie mnie zawodził, mimo że na treningu spisywał się całkiem dobrze. Zmieniłem motocykl i nagle potrafiłem wygrać bieg, stoczyć walkę Bartkiem i w ostatnim biegu też niewiele brakowało. Druga część zawodów była zdecydowanie lepsza w moim wykonaniu. Żałuje, że czekałem może o jeden wyścig za długo. Jak popełniamy błędy to po to, żeby w tych najważniejszych meczach ich uniknąć. Dużo pracujemy, nikt się nie obija, nikt nie jest leniwy. Chcemy dać ludziom zwycięstwa, bo jesteśmy sportowcami i jeździmy nie tylko dla zwycięstw indywidualnych, ale przede wszystkim drużynowych – zakończył Grzegorz Zengota

Żużel. Czy Jepsen Jensen będzie do wzięcia? Jest komentarz z klubu

Z bardzo walecznej strony pokazał się Nazar Parnicki. Młody Ukrainiec w pierwszym swoim biegu stoczył ostrą walkę z Fredrikiem Lindgrenem, chociaż on sądzi, że wszystko było w granicach fair play. Przyznał też, że wczorajszy występ wywołał u niego sporo stresu. Jeździł on na silnikach Janusza Kołodzieja, a ten dodatkowo pomagał mu w parku maszyn za co młody zawodnik jest bardzo wdzięczny.

– Może dlatego, że nie mam dużego doświadczenia byłem bardzo zestresowany. Janusz po każdym biegu dawał mi wskazówki, które mi pomagały i bardzo mu za to dziękuje. Wydawało mi się, że sytuacja z Lindgrenem nie była bardzo ostra, ale zachowanie Fredki pokazuje, że dla niego był to bardzo ostry atak i widać, że mu się to nie spodobało. Mam nadzieję, że następnym razem odjedziemy fajne zawody i pokażemy na co stać Unię Leszno – powiedział Nazar Parnicki

Żużel. Parnicki znów szaleje! Prawie dostał… kopa od Lindgrena!

Zadowolony z postawy drużyny jest również jej młodzieżowiec – Antoni Mencel. Stwierdził on, że Motor jest silną drużyną i Byki dobrze pokazały się na ich tle.

– Myślę, że pokazaliśmy charakter, i że umiemy walczyć. Przyjechała do nas bardzo mocna drużyna, więc myślę, że fajnie się pokazaliśmy i będziemy robić wszystko, żeby było coraz lepiej i żebyśmy wygrywali spotkania – podsumował.