Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Dla wielu kibiców speedwaya największym zaskoczeniem in plus w tegorocznym cyklu Grand Prix jest postawa Niemca, Kaia Huckenbecka, Zawodnik Polonii Bydgoszcz w premierze cyklu na torze w Gorican zajął szóste miejsce, w Warszawie rywalizację zakończył na ósmej pozycji, choć nie dowiemy się już co by było, gdyby zawodnik stanął do powtórki półfinału. O sobotnim starcie Niemca i nadchodzącym Grand Prix w Landhut rozmawiamy z menedżerem zawodnika, Andreasem Borgmannem.

 

Andreas, rozmawialiśmy podczas piątkowego treningu. Nie myliłem się mówiąc, że można, przynajmniej dla mnie, Kaia jako „pewniaka” stawiać u bukmachera jako uczestnika warszawskiego półfinału 

Tak. Tak mówiłeś i wyszło na Twoje (śmiech – dop.red). Nie zapominaj jednak, że jak rozmawialiśmy na uboczu od boksu Kaia potwierdziłem Twoje przypuszczenia, że stać nas w Warszawie na półfinał. 

No nie ukrywam, ta rozmowa z dala od Kaia nieco mnie zdziwiła.

Nie ma sensu się „nakręcać” w tym sporcie i akurat w tym momencie lepiej było, jak wymieniliśmy swoje przewidywania i przemyślenia z dala od bohatera naszej rozmowy.

Żużel. Mateusz Cierniak z pierwszym biegowym zwycięstwem w GP. Mówi o kolejnym celu

Swój cel realizujecie póki co perfekcyjnie, Dwa turnieje, dwa półfinały. Kai pokazuje dotychczas, że w cyklu nie wypadł „sroce spod ogona”.

Na oceny przyjdzie czas poza sezonem. Znamy się już dość długo i doskonale znasz moje zdanie i podejście. Wyniki są dobre, jesteśmy zadowoleni, ale nie „podpalajmy się” wszyscy. Ja znam Kaia naprawdę wiele lat, znam jego charakter i wiem, że stać go naprawdę na wiele. 

W sobotę półfinał okazał się dla Was bardzo pechowy.

Nic na to nie poradzimy. Nie będę zdarzeń komentował publicznie. Stało się jak się stało. Mamy swoje wnioski do wyciągnięcia, są jak zwykle elementy do poprawy i pracy. Dalej po prostu robimy swoje. Mam nadzieję, że nie będzie więcej takich sytuacji, w której na skutek obrażeń Kai nie będzie mógł rywalizować o awans do finału. 

Występ w Landshut jest w jakikolwiek sposób zagrożony?

Nie. Rozmawiamy o godzinie osiemnastej w niedzielę. Kai na pewno wystartuje. Upadek w Warszawie skutkował lekkim wstrząśnieniem mózgu i tym, że Kai jest lekko poobijany. Do soboty będzie w pełni sprawny do jazdy. 

Żużel. Autobusy i tramwaje. Saska Kępa. Janowski na trybunach, czyli GP w Warszawie (REPORTAŻ)

Czyja była decyzja o wycofaniu się z sobotniego półfinału? Nie było może tak, że Kai chciał jechać, a Ty mu w świetle troski o zdrowie i perspektywie kolejnego turnieju już w sobotę odradzałeś ponowne wyjechanie na tor?

Nie było takiego tematu.  Wystarczyło spojrzenie sobie w oczy i wiedzieliśmy, jaką decyzję, podkreślam, wspólnie podejmujemy. Pewnie niejeden, a na pewno jeden by się znalazł, który by wyjechał, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Zdrowie jest najważniejsze i tyle. To była mądra decyzja i jedyna słuszna w tamtym momencie. 

Sobotnie zawody odbywają się na torze, który Kai zna doskonale. Do tego będzie parę tysiący kibiców, którzy przybędą, aby dopingować specjalnie jego. „Ciężar” macie na sobie spory. Udźwigniecie oczekiwania?

Nie wiem jakie są oczekiwania. Całkiem poważnie. Na pewno tor w Landshut Kai zna, ale tor będzie taki sam dla wszystkich. Będzie trening, będzie on przygotowywany itd. Sam wiesz doskonale, że w takich sytuacjach jest to plus, a nie jakaś mega przewaga. Co do „ciśnienia” – z powodu faktu, iż jedziemy przed własną publicznością, to specjalnie tego nie odczuwamy. Mamy założenia takie, aby z rundy na rundę jechać swoje, gromadzić  punkty i zobaczymy, dokąd nas to na końcu doprowadzi. Dla Kaia, sobotnie zawody to normalny turniej, jak dwa poprzednie. 

Gdyby przed startem tegorocznego cyklu ktoś Ci powiedział, że po dwóch rundach będziecie mieli dwadzieścia punktów na koncie i siódme miejsce w klasyfikacji to jakbyś to przyjął?

Nikt na szczęście nie podszedł (śmiech – dop.red) Szczerze? Nie wiem jaka byłaby reakcja, Z jednej strony dla Kaia to debiutancki sezon wśród najlepszych. Z drugiej to chłopak, który zawsze miał  „papiery na jazdę” i ciężko na wyniki pracuje. Stać Kaia na wiele, a co się w przyszłości zdarzy – zobaczymy.  Trzeba pamiętać, że gdyby nie pewne „sytuacje” w obu turniejach, parę punktów mogłoby dojść.

Żużel. Sukces Polaków w Daugavpils! Trzech Biało-Czerwonych z awansem!

Dokładnie. Idąc tym tropem. Gdyby tak w teorii Kai w Gorican był w finale, w sobotę w finale, to obecnie ciśnienie nad Wami byłoby ze strony kibiców czy mediów ogromne. Być może taka pozycja wyjściowa, jak obecnie, jest lepsza?

Wiesz doskonale, że ja jestem zwolennikiem dochodzenia do wszystkiego pracą i zasadą powoli, ale „step by step”. Obecnej sytuacji nie nazwę zatem złą. 

Forma Kaia budzi sporo pozytywnych opinii. Prezesi polskich klubów też już je wyrażają proponując starty na sezon 2025? 

To było ostatnie pytanie. Jak na niedzielę, sporo pogadaliśmy. Widzimy się w sobotę (śmiech -dop.red).

Rozmawiał ŁUKASZ MALAKA