Kibice ZOOleszcz GKM-u i Krono-Plast Włókniarza muszą jeszcze trochę poczekać na rozegranie swojego ostatniego meczu w rundzie zasadniczej. Co prawda w piątek rywalizacja się rozpoczęła, ale po pięciu wyścigach została przerwana. Jechać dalej chciała ekipa przyjezdnych, która miała spore szanse na korzystny wynik.
Rywalizacja w Grudziądzu miała przybliżyć jeden z zespołów do fazy play-off. Spotkanie miało status zagrożonego. Na torze leżała plandeka, a organizatorzy spodziewali się deszczu, bo zdecydowano o przyspieszeniu meczu i jeździe bez prezentacji.
Zawody ruszyły, ale nie udało się ich odjechać do końca. Kibice zobaczyli jedynie pięć wyścigów. Deszcz nie ustawał i arbiter Krzysztof Meyze zdecydował o przerwaniu zawodów. Szybko wyznaczono termin na 11 sierpnia, na godz. 14:00.
Faworytami starcia byli grudziądzanie, ale w mecz lepiej weszli goście. W momencie przerwania rywalizacji na tablicy wyników widniał rezultat 15:15. Nic dziwnego, że Lwy chciały kontynuować spotkanie. – Szkoda, że przerwali zawody. Trzy biegi jeszcze. My chcieliśmy jechać – napisał Michał Świącik pod jednym z wpisów w mediach społecznościowych.
Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli gorącą niedzielę w PGE Ekstralidze. Po rywalizacji grudziądzko-toruńskiej czekają nas jeszcze starcia NovyHotel Falubazu z KS Apatorem oraz Fogo Unii Leszno z ebut.pl Stalą.








Żużel. Dudek Wskrzeszony. Rok, w którym powrócił na tron
Żużel. Co za wynik Wilków Krosno! Doyle już ściąga tłumy?
Żużel. Przyjemski zrobił duży progres. Mówi, co poprawił w swojej jeździe
Żużel. Perfekcyjne ruchy PSŻ-u? To pierwszy krok do PGE Ekstraligi!
Żużel. Unia Tarnów walczy o licencję! Padł termin spłaty
Żużel. GKM ma asa w rękawie? Może wskoczyć do składu!