Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Sobotnia runda Grand Prix na Stadionie Narodowym dla, startującego z dziką kartą, Mateusza Cierniaka była ważnym przetarciem w jego pierwszym roku ścigania się jako senior. Tarnowianin, pomimo słabego początku, zdołał wywalczyć w tym turnieju także swoje pierwsze zwycięstwo w wyścigu. Po spotkaniu 21-latek podsumował całe zawody, opowiedział o swoich odczuciach względem całej imprezy oraz przyznał, jakie ma plany związane z mistrzostwami świata na kolejne lata.

 

Przypomnijmy, że dla Cierniaka, to były pierwsze zawody w Grand Prix jako pełnoprawnego żużlowca w całym turnieju. Po zakończeniu ścigania przyznał nam, że choć początkowe gonitwy mu nie wyszły, to ma pozytywne odczucia, co do swojej pierwszej rundy mistrzostw świata. Nie ukrywał też tego, że bardzo chciałby się w niedalekiej przyszłości dostać na pozycję stałego uczestnika Grand Prix.

– Myślę, że nie było najgorzej, patrząc na ostatni wyścig. Jednak można było tutaj zobaczyć, że niby są ci sami zawodnicy, co w Ekstralidze, ale każdy jedzie dla siebie i to wszystko jest troszkę na innym poziomie. Podsumowując, jestem z siebie zadowolony. To było fajne i cenne doświadczenie. Mam nadzieję, że już niedługo dołączę do cyklu Grand Prix na stałe. Myślę, że to będzie mój jakiś tam kolejny cel na 2/3 lata nadchodzące. To byłby taki fajny czas, kiedy sądzę, że czułbym się już gotowy na ten speedway na najwyższym poziomie – ocenił zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin.

Początkowe wyścigi, jak już wcześniej zostało wspomniane, nie wyszły 21- latkowi. Jednak w swoim pierwszym wyścigu Cierniak jechał przez długi czas na drugiej pozycji. Dlaczego ostatecznie nie udało mu się dowieźć punktów?

Żużel. Autobusy i tramwaje. Saska Kępa. Janowski na trybunach, czyli GP w Warszawie (REPORTAŻ)

Żużel. Sukces Polaków w Daugavpils! Trzech Biało-Czerwonych z awansem!

– Na początku miałem niedopasowany motocykl. Krążyłem przez te pierwsze biegi wokół przełożeń, które były odpowiednie, ale nie mogłem się zdecydować na coś, co dałoby mi moją pierwszą wygraną. Pierwsze dwa kółka tego pierwszego wyścigu były dobre. Później motocykl troszkę zaczął zwalniać. Może też troszkę stresik pierwszego wyścigu się pojawił. Nie zmienia to faktu, że ten ostatni bieg na otarcie przysłowiowych łez zakończył się, tak jakbym chciał – odpowiedział.

Przy okazji warszawskiej rundy Grand Prix nie sposób nie zwrócić uwagi na atmosferę, którą stworzyli na trybunach miłośnicy speedwaya z całej Polski i świata. Mateusz Cierniak podkreśla, że w czasie zawodów nie był w stanie tego wszystkiego dostrzec, bo musiał być mocno skoncentrowany na swoich zadaniach. Później jednak, jak sam stwierdził, dotarł do niego ogrom tego przedsięwzięcia.

Żużel. Wybrzeże łata dziury w składzie. Klub pozyskał dwóch nowych zawodników

– Ogólnie nie zwracałem uwagi na to, co działo się wokół mnie. Myślę, że to w jakiś sposób mi pomogło, że nie skupiałem się na jakichś pobocznych sprawach. Dopiero w zasadzie po ostatnim biegu, kiedy mogłem przejechać sobie pożegnalne okrążenie, to spojrzałem w górę i sobie uświadomiłem, jak rzeczywiście sport żużlowy dużo znaczy w Polsce i jaka to jest kluczowa dyscyplina sportu, i jak dużo ludzi chce ją oglądać – zakończył Cierniak.