fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wiadomo już, że władze polskiego żużla nie zamierzają przekładać inauguracji eWinner 1. Ligi. Takie informacje Główna Komisja Sportu Żużlowego przekazała we wtorkowe południe. Z decyzji szefów rozgrywek zadowolony jest Marek Cieślak. Szkoleniowiec PGG ROW-u Rybnik zwraca uwagę na to, iż żużlowcy są już po pierwszych treningach na torach oraz cieszy się, że liga będzie miał kilka terminów rezerwowych.

– Ruszyły już przygotowania do sezonu, więc nie mogło być innej decyzji. Zwłaszcza, że w żużlu trening kosztuje, bo to jest amortyzacja sprzętu i paliwo – mówi Cieślak w rozmowie z oficjalnym serwisem eWinner 1. Ligi.

Zastosowanie rozwiązania podobnego jak w 2020 roku, czyli znaczne przesunięcie rozgrywek, byłoby w tym sezonie bardzo ryzykowne. Teraz działacze chcą odjechać nie tylko rundę zasadniczą, ale również fazę play-off. Z tego względu, w terminarzu nie ma zbyt wiele miejsca na ewentualne zmiany.

– Poza tym, przynajmniej według mnie, nie można mówić o tym, że są jakieś wolne terminy, więc przełóżmy sobie ligę. Teraz te terminy są, ale za chwilę może ich nie być. Mamy rok pandemią, więc trzeba mieć jakąś rezerwę. Mogą się zdarzyć zakażenia w drużynach, całe zespoły mogą być zmuszone do tego, żeby iść na kwarantannę. To jest realny scenariusz, więc lepiej mieć zapas, niż nic. Bo jeśli teraz byśmy przesunęli start ligi o miesiąc, to mogłoby się okazać, ze nie ma już żadnych wolnych terminów i w razie wpadki nie ma kiedy jechać – zauważa trener ROW-u.

Na tę chwilę nie ma szans na to, aby na meczach żużlowych pojawili się kibice. Patrząc na statystyki zachorowań na Covid-19 oraz kolejne decyzje rządu, trudno wyrokować, kiedy sympatycy wrócą na stadiony. Były trener kadry narodowej nie wyklucza najczarniejszego scenariusza.

 – Też bym chciał jechać z kibicami, ale nikt nie wie, czy za miesiąc będą mogli oni wrócić. Żyjemy w ciągłym zagrożeniu, a patrząc na statystyki zakażeń, mam wątpliwości, czy sprawdzi się ten optymistyczny scenariusz otwarcia stadionów w maju, czy nawet w czerwcu. Może się zdarzyć, że bez kibiców pojedziemy nawet cały sezon – kończy Cieślak.