Marek Cieślak od lat kibicuje Rakowowi. Orientuje się w wynikach, śledzi tabelę, ale na obiekcie przy Limanowskiego był dopiero po raz pierwszy. Trener nie ukrywał, że trudno mu było wcześniej o okazję do wybrania się na mecz na żywo. Apelował też o to, aby stadion powiększyć, bo jest zdecydowanie za mały dla klubu, który liczy się w PKO BP Ekstraklasie.
– Wstyd się przyznać. Kibicuję Rakowowi, szalik jest – wiadomo, ale nigdy tu nie byłem. Ciężko wejść, zdobyć wejściówkę. Dawniej jeździło się na żużlu, mecze w niedzielę, teraz też zajęcia w niedzielę. Sercem jestem jednak cały czas za Rakowem – opowiadał Cieślak na antenie Canal Plus Sport.
Przed pojedynkiem z Miedziowymi doszło też do wyjątkowego spotkania. Marek Cieślak zamienił parę zdań z Markiem Papszunem. O trenerze Rakowa jest ostatnio bardzo głośno przez zamieszanie z przenosinami do Legii Warszawa. To w polskiej piłce temat numer jeden.
– Powiem, że nie spodziewałem się, że trener mnie tak miło powita na swoim stadionie. Tym bardziej, że to nie byle kto – Marek Papszun. W Częstochowie są murale wymalowane z podobizną pana Marka. To było super spotkanie, troszkę sobie posłodziliśmy. Pan Marek mówił, że fajnie się spotkać. Powiedziałem mu, że trochę mi smutno, że trener się będzie wyprowadzał, ale takie jest życie trenera – tłumaczył siedmiokrotny zdobywca Drużynowego Pucharu Świata z polską kadrą.
Nagły zwrot akcji ws. trenera w Rakowie. Następca już gotowy. [NASZ NEWS] pic.twitter.com/rES4D0nmuy
— Piotr Bugajny (@pbugajny) December 14, 2025
Szkoleniowiec był dopytywany o podobne historie w trakcie sezonu żużlowego. Trener przypomniał swoje głośne odejście z Włókniarza. Wtedy jednak nie wylądował od razu w innym zespole.
– O sobie zapomniałem. W połowie sezonu rzuciłem papierami przecież w Częstochowie, ale to miałem powody. Nie przechodziłem do innego klubu, ale jak to się mówi, miałem lekko dość – mówił Cieślak.
Żużel. „To jest frajerstwo k****”. W Krośnie było gorąco! – PoBandzie – Portal Sportowy
Legendarny trener wspomniał również o ogromnych osiągnięciach swojego imiennika. Zaapelował też do kibiców, aby po odejściu Papszuna nie likwidować słynnego muralu szkoleniowca.
– Żużel jest fajny i żyjemy żużlem, ale w stosunku do piłki to jednak jest znacznie w dole. Choć my jako Polska mamy tych tytułów mistrza świata bardzo dużo. Mogę tylko zazdrościć muralu Panu Markowi. Zobaczymy co będzie teraz jak już go nie będzie. Mogę zaapelować do kibiców, żeby ten mural dalej był. Przyjść do klubu do II ligi, zrobić awanse, mistrzostwo Polski, grać w pucharach to olbrzymi wyczyn – podsumował Marek Cieślak.








Żużel. Niefortunny powrót na tor. Australijczyk ponownie kontuzjowany
Żużel. Obawiał się o swoją przyszłość w Polsce. Nowej drużynie ma dać finał
Żużel. Kibice mogą być spokojni. Nie ma zamiaru zmieniać klubu
Żużel. Kościecha mówi wprost! Śni mu się medal
Żużel. Ratował Unię Tarnów wiele razy. Stawia warunek! „Serce się kraje”
Żużel. Mrozek popełnił duży błąd? „Miał jakiś powód”