Screen: Canal Plus Sport/Piotr Bugajny
Wyjątkowy gość zawitał do stacji Canal Plus Sport przed meczem Rakowa Częstochowa z Zagłębiem Lubin. Na spotkaniu pojawił się Marek Cieślak. Co ciekawe, był to debiut legendarnego żużlowego szkoleniowca na obiekcie Rakowa. Była też okazja do zamienienia paru zdań z… trenerem Markiem Papszunem.

Marek Cieślak od lat kibicuje Rakowowi. Orientuje się w wynikach, śledzi tabelę, ale na obiekcie przy Limanowskiego był dopiero po raz pierwszy. Trener nie ukrywał, że trudno mu było wcześniej o okazję do wybrania się na mecz na żywo. Apelował też o to, aby stadion powiększyć, bo jest zdecydowanie za mały dla klubu, który liczy się w PKO BP Ekstraklasie.

Żużel. Co za słowa Mrozka! Uderza w Stal i mówi, że nie ma… miękiszonów! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Chcą odebrać złoto Apatorowi! Tak Woryna i Vaculik odnaleźli się w Motorze! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

– Wstyd się przyznać. Kibicuję Rakowowi, szalik jest – wiadomo, ale nigdy tu nie byłem. Ciężko wejść, zdobyć wejściówkę. Dawniej jeździło się na żużlu, mecze w niedzielę, teraz też zajęcia w niedzielę. Sercem jestem jednak cały czas za Rakowem – opowiadał Cieślak na antenie Canal Plus Sport.

Przed pojedynkiem z Miedziowymi doszło też do wyjątkowego spotkania. Marek Cieślak zamienił parę zdań z Markiem Papszunem. O trenerze Rakowa jest ostatnio bardzo głośno przez zamieszanie z przenosinami do Legii Warszawa. To w polskiej piłce temat numer jeden.

– Powiem, że nie spodziewałem się, że trener mnie tak miło powita na swoim stadionie. Tym bardziej, że to nie byle kto – Marek Papszun. W Częstochowie są murale wymalowane z podobizną pana Marka. To było super spotkanie, troszkę sobie posłodziliśmy. Pan Marek mówił, że fajnie się spotkać. Powiedziałem mu, że trochę mi smutno, że trener się będzie wyprowadzał, ale takie jest życie trenera – tłumaczył siedmiokrotny zdobywca Drużynowego Pucharu Świata z polską kadrą.


Szkoleniowiec był dopytywany o podobne historie w trakcie sezonu żużlowego. Trener przypomniał swoje głośne odejście z Włókniarza. Wtedy jednak nie wylądował od razu w innym zespole.

– O sobie zapomniałem. W połowie sezonu rzuciłem papierami przecież w Częstochowie, ale to miałem powody. Nie przechodziłem do innego klubu, ale jak to się mówi, miałem lekko dość – mówił Cieślak.

Żużel. „To jest frajerstwo k****”. W Krośnie było gorąco! – PoBandzie – Portal Sportowy

Legendarny trener wspomniał również o ogromnych osiągnięciach swojego imiennika. Zaapelował też do kibiców, aby po odejściu Papszuna nie likwidować słynnego muralu szkoleniowca.

– Żużel jest fajny i żyjemy żużlem, ale w stosunku do piłki to jednak jest znacznie w dole. Choć my jako Polska mamy tych tytułów mistrza świata bardzo dużo. Mogę tylko zazdrościć muralu Panu Markowi. Zobaczymy co będzie teraz jak już go nie będzie. Mogę zaapelować do kibiców, żeby ten mural dalej był. Przyjść do klubu do II ligi, zrobić awanse, mistrzostwo Polski, grać w pucharach to olbrzymi wyczyn – podsumował Marek Cieślak.