Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle tytułów indywidualnego mistrza świata wywalczył obchodzący w tym tygodniu 89 urodziny Ove Fundin.

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów zdobyła reprezentacja Polski podczas DME na torze w Poznaniu
Marcin Sekula. Foto: Weronika Waresiak, Unia Leszno
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W minionym sezonie Marcin Sekula był menadżerem zespołu MSC Wolfe Wittstock. W kolejnym poprowadzi zespół OK Bedmet Kolejarza Opole. O planach zespołu, przygotowanych do sezonu 2022 i nie tylko w poniższej rozmowie.

 

Marcin, powiedz na początek jaki jest cel Twojej pracy w Kolejarzu. Jakie zadania postawił przed Tobą prezes Zygmunt Dziemba?

Celem jest oczywiście wywalczenie jak najlepszego wyniku w 2022 roku. Co chcemy osiągnąć? Wszyscy w klubie to wiemy, ale też nikt z nas nie będzie składał oficjalnych deklaracji, że zrobimy to czy tamto. Postaramy się pracować tak, aby wynik był jak najlepszy. 

Kiedy „urodził” się temat Twojego powrotu do Kolejarza w roli menadżera?

Tak naprawdę w momencie, kiedy zarząd dowiedział się o odejściu Piotra Mikołajczaka do Wrocławia. Ja też nie ukrywałem, że wracam z Niemiec na stałe do Polski. Spotkaliśmy się parę razy, omówiliśmy oczekiwania stron wobec siebie i doszliśmy do porozumienia. 

Praca w Opolu to dla Ciebie również szansa. Masz doświadczenie jako zawodnik, praktykę w Wittstock jako menadżer. Z jednej strony jest potencjalna szansa na menadżerską karierę, choćby jak w wypadku Mariusza Staszewskiego. Z drugiej, jeśli wynik Opola rozczaruje, Ty możesz być uznany kozłem ofiarnym. Myślałeś o tym podejmując wyzwanie w Opolu?

Masz w zupełności rację. Nie ukrywam, że brałem to pod uwagę podejmując pracę w Opolu. W życiu jednak wyzwania należy podejmować. Wiem, że w razie niepowdzenia ja mogę być obarczony winą i choćby z tego względu będę robił wszystko, aby rozczarowań w Opolu nie było. Co finalnie nastąpi, o tym przekonamy się na koniec sezonu. 

Co Ty osobiście chcesz osiągnąć z opolskiem zespołem?

O jednym pamiętajmy. To jest żużel, nie matematyka. Nie wszystko można przewidzieć. Na pewno chcę osiągnąć jak najkorzystniejszy wynik w lidze. Kolejną rzeczą jest konsolidacja zespołu i dobra atmosfera w zespole, bo bez niej nigdy wyniku nie ma. Ostatnią rzeczą jest to, że chcę, aby po sezonie byli zadowoleni kibice. Jak doskonale wiesz, Opole to miejsce szczególnie bliskie mojemu sercu i swoją pracą oraz zaangażowaniem chciałbym też nijako spłacić dług wdzięczności za to, ile to miasto oraz klub mi dały. 

Kadra zespołu nie jest zbyt szeroka. Chcecie uniknąć walki o miejsce w składzie na treningach?

Poniekąd tak. Presja jest dobra, ale ja uważam, że jak zawodnik nie ma jej kiedy nie jest to konieczne, to tylko lepiej dla niego. Bez niej łatwiej o dobry wynik. Mamy wąską kadrę, ale zdolną do wywalczenia dobrego wyniku. 

Miałeś wpływ na ustalanie składu na sezon 2022?

Pomimo, że oficjalnie zostałem przedstawiony jako menadżer niedawno, to tak – skład zespołu był z moją osobą konsultowany. 

Wedle mojego opiniowania, duży wpływ na wynik mają juniorzy. Widzę zespoły w drugiej lidze, które ten element składu mają silniejszy aniżeli Opole. 

Ciężko siłę oceniać na podstawie składu na papierze. Nazwiska w żużlu nie jadą. Na papierze, owszem, nie jesteśmy jakoś szczególnie mocni w formacji młodzieżowej, ale to nie znaczy, że nasi juniorzy nie będą skutecznie walczyć o punkty. Mam nadzieję, że pokażą swoją sportową „złość” niejednokrotnie. Nie ukrywam, że myślę jeszcze o wzmocnieniu tej formacji. O tym, kto pojedzie w lidze z naszych juniorów  zadecydują sparingi.

Ile meczów  kontrolnych macie zamiar odjechać?

Na ten moment planuję ich sześć. Trzy w Opolu, trzy na wyjeździe. Jestem już po pierwszych ustaleniach choćby z Mariuszem Staszewskim. 

Młody trener narzucił tempo. W mediach społecznościowych zamieszczasz filmiki, zdjęcia ze wspólnych treningów z młodymi zawodnikami. 

Sam aktywnie uczestniczę w treningach, aby raz być w formie, a dwa jak trener też potrafi być „kumplem” i pokazuje, że potrafi, to i atmosfera się tworzy i rywalizacja. Mamy po prostu połączenie luźnej zabawy i ciężkiej pracy na treningach. Ja, trenując z nimi, pokazuje im, że warto trzymać formę i pracować nad nią dla samego siebie. Ja biegać wcale nie muszę (śmiech -dop.red.). Oni muszą zrozumieć, że nie biegają dla klubu, artykułów, ale robią to dla swojego zdrowia i formy, która w żużlu się przydaje. 

Nie ukrywam, że znamy się trochę prywatnie. Masz skończone studia, byłeś zawodnikiem. Marcin, nie jest tak, że gdzieś w głębi serca chciałbyś za parę lat być na takiej pozycji jaką ma obecnie choćby Mariusz Staszewski, który uznawany jest za bardzo dobrego menadżera i stąd podjęcie pracy w Opolu?

Na pewno chciałbym na dłużej być menadżerem czy trenerem w polskim żużlu. Po prostu dobrze się w tej roli czuję. Co z tego wyjdzie, to pokażą kolejne lata. Myślę, że Mariuszem nigdy nie będę, bo każdy z nas jest sobą i ciężko w ogóle równać się marzeniami do tego, co osiągnął Mariusz Staszewski. On wykonał bardzo dużą pracę, wykonuje ją dalej, a Ostrów ma jej efekty. Byłoby niezmiernie miło, gdybym za parę lat mógł odwrocić się do tytułu i powiedzieć sobie: „kurczę poszedłem podobną drogą jak Mariusz”. Dla wszystkich byłych zawodników, którzy „przechodzą” na stronę menadżera czy trenera Mariusz może służyć za wzór. 

Cieszysz się, że rozdział pod tytułem Wolfe Wittstock został zamknięty ?

Powiem szczerze, że nie. Szkoda, że pewne rzeczy potoczyły się tak, iż Wolfe ostatecznie  nie pojadą w polskiej lidze. My, jak doskonale wiesz, wpływu na to nie mieliśmy. Z drugiej strony, gdyby Wittstock jechało, to byłoby to już bez mojego czynnego udziału. Ja powiedziałem już rok temu, że bez względu na wszystko sezon 2021 jest moim ostatnim w niemieckim klubie, ponieważ wracam do Polski. 

Nie było w ostatnich dwóch latach tak, że jak do Wittstock przyjeżdżały polskie zespoły, to się po prostu po ludzku wstydziłeś?

Nie. Ja miałem taką kadrę, jaką miałem i nią musieliśmy jechać. Walczyliśmy na tyle, na ile było to możliwe. 

Miałem na myśli nie to, czy wstydziłeś się za wynik, a to czy nazwijmy to za niedociągnięcia organizacyjno-pozasportowe niemieckiego klubu.

Hm. Najlepiej będzie jak poproszę Cię o następne pytanie. Pomińmy ten wątek. Pytanie bez odpowiedzi.

Główny kontrkandydat Opola do awansu?

Dla mnie wszystkie pozostałe zespoły. Nikogo nie skreślam przed sezonem. Liga będzie bardzo wyrównana. Każdego zespołu jako opiekun drużyny obawiam się tak samo. 

O swoim szerokim zapleczu finansowym głośno i otwarcie mówi Sławomir Knop z Rawicza. Poznań ma choćby Jakuba Kozaczyka i parę wspierających firm. Nie obawiasz się, że nie podołacie głównym konkurentom  finansowo w sezonie 2022? Jak sam wiesz, bez finansów często nie ma wyniku.

Nie sądzę, abyśmy odstawali finansowo. Pod względem budżetowym jesteśmy przygotowani do rozgrywek 2022. 

Sukces klubu to nie tylko wygrany mecz, ale i kibice czy nowi sponsorzy, Dwa ostatnie elementy „załatwia” marketing, którym według mnie mocno odstajecie już przed startem ligi od Poznania czy Rawicza.

Wiem doskonale, że na tym polu jest mankament i nie ukrywam, że chcę dać w klubie od siebie jak najwięcej mogę, nie tylko pod kątem sportowym. W najbliższym czasie mamy z prezesem Dziembą rozmawiać właśnie o temacie przez Ciebie poruszonym. O opolskim żużlu winno być jak najgłośniej i jak najszerzej się da powinien on być promowany. 

Marcin, co będzie jak Kolejarz nie awansuje w sezonie 2022 do pierwszej  ligi?

Jeśli tak się stanie, to będziemy myśleli o tym po sezonie. Nie wybiegajmy tak daleko w tym momencie. 

Czego życzyć Ci na koniec rozmowy?

Jednej rzeczy. Chciałbym dla Opola wychować nowych zawodników, którzy w przyszłości skutecznie reprezentowaliby barwy Kolejarza. W młodzieży siła i tylko w niej jest przyszłość każdego klubu. 

Czyli rozumiem, szukasz następców Wojtka Załuskiego, Marka Mroza czy Twojego talentu do ścigania. 

Można ująć to i tak. (śmiech-dop.red.).

Dziękuje za rozmowę.

Dziękuje również.

Rozmawiał ŁUKASZ MALAKA