Główny partner portalu

Stanisław Chomski i Marcin Kuźbicki.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Gościem dwudziestej drugiej odsłony cyklu Ostatnie Pytanie jest komentator telewizji Eleven Sports, Marcin Kuźbicki. Popularnego “Kuźbika” tradycyjnie przepytaliśmy z czynności wykonywanych w ostatnim czasie. O wizycie w padoku Formuły 1, weselu koleżanki z pracy, a także o wypadku na hulajnodze elektrycznej przeczytacie w poniższej rozmowie. 

 

Marcin, kiedy po raz ostatni ktoś poprosił Cię o autograf? Kto to był?

Około miesiąc temu. Napisał do mnie chłopak chorujący na rdzeniowy zanik mięśni, czyli na tę samą, paskudną chorobę co Nina Słupska. Autograf oczywiście wysłałem, razem z kilkoma prezentami.

Czy często zdarza się, że ktoś udziela Ci porad? Sugerujesz się opinią innych osób w życiu? 

Jeżeli jest to osoba, na której opinii mi zależy to jak najbardziej się sugeruję. Raczej niezbyt często zdarza się jednak, aby ludzie sami „zgłaszali się” z tymi poradami.

Kiedy ostatnio udało Ci się zaliczyć jakiś wyjazd wakacyjny? Gdzie się wybrałeś?

Ostatni wyjazd zagraniczny miałem w lutym zeszłego roku, na przedłużony weekend do Barcelony, gdzie przy okazji zaliczyłem testy Formuły 1. Bolidy na żywo są mega imponujące. Dźwięk już nie ten, co kiedyś, ale ich prędkość, przyczepność, hamowanie… nie z tej ziemi. Dodatkowo mogłem na godzinę wejść do padoku i pooglądać wszystko z bliska. Robi wrażenie. Trochę inaczej niż w parku maszyn na żużlu (śmiech).

Czy zdarza Ci się regularnie ćwiczyć bądź uprawiać jakąś dyscyplinę sportu? 

Na pewno nie tak regularnie, jak powinienem. Od dawna zbieram się, żeby wrócić do treningów tenisa. Od czasu do czasu biegam i jeżdżę na rowerze. Siłownię też czasem odwiedzę, ale z częstotliwością tych wizyt jest tak sobie.

Kiedy po raz ostatni miałeś okazję podróżować komunikacją miejską? 

Kilka dni temu. Miałem do pokonania krótki dystans, więc zamiast Ubera wsiadłem w tramwaj. Często po Warszawie poruszam się też hulajnogą elektryczną. Nie dość, że fajnie się tym jeździ, to jeszcze zadziwiająco sprawnie, w porównaniu do alternatyw.

Ostatnia piosenka jakiej słuchałeś to? 

Marie – Zero Calorie Cookie. Niby słodkie, ale z humorem i szczyptą pikanterii. Wróżę dziewczynie karierę.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, umyślnie bądź przypadkowo, przekląć na wizji przed kamerą?

Na szczęście nie. Będąc na wizji, w głowie włącza się automat blokujący przekleństwa. Gdy byłem mały wydawało mi się, że komentatorzy sportowi nigdy nie przeklinają, nawet w życiu prywatnym (śmiech). Okazało się, że nie do końca tak jest.

Czy w ostatnim czasie zdarzyło Ci się w jakiś sposób zranić? Mam na myśli ranę fizyczną…

W październiku zaliczyłem spektakularny dzwon na hulajnodze elektrycznej. Bolał mnie bark, ale byłem przekonany, że to nic groźnego. Gdy po 10 dniach nie było żadnej poprawy, wybrałem się do lekarza na prześwietlenie.

– Jak tam doktorze, naderwanie czy tylko mocne stłuczenie?

– Złamanie kości ramiennej, panie Marcinie.

No, było lekkie zdziwienie (śmiech).

A może coś udało Ci się w ostatnim czasie wygrać? 

Zabawę w “typera” u waszej konkurencji. Jestem też całkiem niezły w Deluxe Ski Jump 2 na smartfonie.

Czy w ostatnim czasie, w jakiejś sytuacji towarzyszył Ci strach? Obawiałeś się czegoś? 

Raczej nie, nie przypominam sobie. Staram się mieć beztroskie podejście do życia. Uważam, że generalnie nie mam na co narzekać. Jeżeli nie dzieje się nic złego, wówczas nie ma powodu, aby martwić się na zapas.

Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się wysłać wiadomość nie do tej osoby, do której planowałeś? 

Tak, służbowo. Na szczęście nie było to nic kompromitującego (śmiech).

Kiedy ostatnio byłeś w kościele?

Nie pamiętam, bardzo dawno temu. W dzieciństwie chodziłem, ale później przestałem.

Kiedy ostatnio zwróciłeś uwagę na jakąś atrakcyjną kobietę na ulicy, w sklepie bądź w studiu telewizyjnym? 

Prawdopodobnie zdarza mi się to codziennie.

Kiedy ostatnio miałeś na sobie garnitur? Z jakiej okazji?

Nieźle trafiłeś, bo w zeszły weekend byłem na weselu Marceliny Rutkowskiej i Janka Konikiewicza, gdzie założyłem garnitur pierwszy raz od 2 lat. Przepiękna impreza. Ślub jak z bajki, w plenerze, na tle jeziora. Aż obudził we mnie wewnętrznego romantyka. Do tego złapałem muchę na oczepinach. Mój los jest chyba przesądzony (śmiech).

Czy w ostatnim czasie oglądałeś jakiś godny polecenia film bądź serial?

Bardzo spodobał mi się serial “Newsroom”. Nie jest nowy, powstał kilka lat temu, ale gorąco polecam.

Zażywałeś w ostatnim czasie leki? Jeśli tak, czemu miały służyć? 

Jakieś pół godziny temu, tabletkę na alergię. Uczulenie na pyłki. Tego z kolei nie polecam.

Kiedy ostatnio zrobiłeś sobie zdjęcie z kimś sławnym? Kto to był?

Z Marcinem Gortatem, na wspomnianym weselu. Na żywo okazał się jeszcze wyższy, niż w TV.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zgubić jakiś cenny przedmiot? 

Ostatnio byłem przekonany, że zgubiłem zegarek, ale odnalazł się po upływie około 2 miesięcy w moim mieszkaniu, w bardzo dziwnym miejscu.

Jak realizujesz się w kuchni? Potrafisz popisać się jakimś wykwintnym daniem?

Potrafię, bardzo lubię gotować. Tylko muszę mieć dla kogo. Połowa mojego czasu spędzanego na YouTube to przepisy kulinarne, a najnowsze odkrycie to kanał „You Suck At Cooking”, chociaż bardziej ze względu na humor prowadzącego, niż same przepisy.

Czy w ostatnim czasie coś Cię zdenerwowało? 

Nie. Nie mam żadnych poważnych problemów, zobowiązań ani innych powodów do faktycznego stresu. Za każdym razem, gdy trafi się gorszy dzień, próbuję przypomnieć sobie, że serio nie mam na co narzekać.

Może w takim układzie coś Cię pozytywnie zaskoczyło w ostatnim czasie?

Pozytywnie zaskoczyła mnie dyspozycja Mateusza Tondera w ostatnich meczach ligowych.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś kogoś okłamać?

Oczywiście. W ważnych sprawach tego unikam, ale drobne kłamstewka się zdarzają, jak każdemu. Chociaż nie tak często jak kiedyś, gdy trzeba było zatajać oceny w szkole (śmiech).

Czy w ostatnim czasie złamałeś jakieś obowiązujące prawo? 

Nic oryginalnego – przekroczyłem prędkość na autostradzie. A najbardziej absurdalny mandat dostałem za przejście na czerwonym świetle. Kiedyś wydawało mi się niemożliwe, żeby wpaść na takiej głupocie. A jednak.

Jaka byłaby ostatnia rzecz, którą byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że jutro nastąpi koniec świata?

Przelałbym Korościelowi te 2 dychy które mu wiszę, żeby mi nie popsuł reputacji w niebie na dzień dobry.

Kogo chciałbyś nominować do kolejnej odsłony cyklu?

Nominuję Macieja Markowskiego.

Dziękuję za rozmowę. 

Ja również dziękuję. Pozdrawiam.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK