Żużel. Mama długo myślała, czy zgodzić się na żużel. Z Krakowem chce walczyć o awans! (WYWIAD)

Pierwsze żużlowe kroki stawiał w Rędzinach (koło Częstochowy), gdzie w najmłodszej odmianie tej dyscypliny sportu reprezentował barwy UKS Speedway. W ubiegłym roku uzyskał licencję w klasie 500cc, jako zawodnik Speedway Kraków. Do egzaminu, mającego miejsce 7 sierpnia 2025 w Ostrowie Wielkopolskim, przygotowywał się trenując w Krakowie, jak również Częstochowie. Po zdobyciu żużlowych papierów wystartował w dwóch oficjalnych turniejach. W jednym z nich – 10 września w Opolu – udało mu się nawet wygrać wyścig. Przed Maksymem Zientarą, o którym mowa, kolejne wyzwania w „czarnym sporcie”. W rozmowie z nami niespełna 17-latek stwierdził, że w nadchodzącym sezonie będzie czynić wszystko, aby jak najszybciej zadebiutować w zespole z Krakowa w rozgrywkach Krajowej Ligi Żużlowej. Powiedział także o celach drużyny ze stolicy Małopolski na bieżący rok.

Jak zaczęła się Twoja przygoda ze żużlem?

Pan Sławomir (Misiewicz – przyp. red.) znał się długo z moją rodziną i zauważył u mnie dryg do motoryzacji. Zdecydował się rozszerzyć działalność społeczną o indywidualne wsparcie mojej osoby w sprawach żużla i otoczył mnie opieką. Działamy razem już siódmy rok. Obecnie posiadam u niego warsztat, gdzie wspólnie pracując przy sprzęcie obmyślamy plany dotyczące mojego rozwoju w dyscyplinie.

Jak zareagowała Twoja rodzina, gdy usłyszała, że chcesz zostać żużlowcem? Żużel to przecież bardzo niebezpieczny sport…

Tak to prawda, mama myślała bodajże dwa lata (śmiech)… Natomiast brat wspiera mnie jak tylko może. On również jest pozytywnie zakręcony na punkcie motoryzacji. Czasem jedzie ze mną na zawody, a często jeździmy wspólnie na crossie. Nasz tata był również motocyklistą, którego z wyczynów jeździeckich znała cała okolica, ale to temat na inną rozmowę.

Żużel. Bewley na wylocie ze Sparty? Mówi o kluczowym sezonie – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Przewiduje niespodzianki na start sezonu! Nowe opony mocno namieszają! – PoBandzie – Portal Sportowy

Masz za sobą okres spędzony w Rędzinach, gdzie startowałeś w miniżużlu. W czasie tej przygody mogłeś pochwalić się osiągnięciami, jak brązowy medal Mistrzostw Polski Par Klubowych. Jak wspominasz chwile w Rędzinach?

Pozytywnie. Z Oskarem Kręglickim stanowiliśmy o sile UKS-u w czasach moich małych sukcesów i dogadywaliśmy się bardzo dobrze na torze, jak i poza nim. Spędzaliśmy masę czasu razem i do dziś wspominam ten okres, jako bardzo owocny w moim rozwoju osobistym. Czas ten zmienił zupełnie moją optykę patrzenia na świat. Zdobyliśmy także w roku 2022 brązowy medal w Mistrzostwach Polski Par Klubowych.

Postanowiłeś iść na przód i w zeszłym roku zdałeś licencję w klasie 500cc. Długo na pewno czekałeś na ten moment…

Tak, ale też musiałem długo się przygotowywać. Świadomie pominęliśmy klasę 250cc i siadłem automatycznie na pięćsetkę, gdzie trenowałem na kilku obiektach. Między innymi były to: Świętochłowice, Opole oraz Częstochowa, a w ostatnim czasie oczywiście Kraków.

Czy w czasie przygotowań do egzaminu na licencję 500cc spotykały Cię jakieś trudności? Było coś, z czym musiałeś się szczególnie zmierzyć?

Myślę, że nie. Problemy podczas przygotowań jak i licencji raczej nie przytrafiały mi się. Jedynie, tak jak wspomniałem, musiałem nieco bardziej skupić się pod względem mentalnym. Oczywiście sam egzamin jest jakimś stresem ale zdaję sobie sprawę, że my zawodnicy musimy schować strach głęboko do kieszeni. Słabości staram się zostawić w domu.

Słyszałem, że w zdobyciu licencji bardzo pomógł Ci Hubert Łęgowik. Jak ocenisz współpracę z tym zawodnikiem?

Hubert również pochodzi z Rędzin i można powiedzieć że dzięki niemu żużel w Rędzinach się narodził. W czasie gdy Hubert stawiał pierwsze kroki nieśmiało wspierał go mój dzisiejszy opiekun Sławek Misiewicz, który zawsze szuka sposobu, aby rozwijać speedway. Jak pojawiły się problemy z miniżużlem w Częstochowie natychmiast powstała myśl o budowie mini toru właśnie u nas. Zatem znam gościa od zawsze i można uznać, że jest on ambasadorem żużla na naszym lokalnym rynku. Z racji tej bliskości podpatruję zarówno technikę jazdy Huberta, jak i sposób, w jaki podchodzi do sprzętu, ale też zachwyt mój budzi jego sposób rozmawiania z ludźmi. Jest to w pewnym sensie wzór. Startował przecież w reprezentacji Polski, a swego czasu był także najlepszym juniorem ligi. Z tego miejsca bardzo mu dziękuję za wsparcie.

Żużel. Odkrył kulisy transferu do Stali. Brak play-off porażką – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Krakowiak ma nową pasję i jest w niej kozakiem! Szykuje się na maraton! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Rok 2025 był dla Ciebie cennym i ważnym nie tylko z powodu uzyskania licencji na „dorosły” żużel, ale również z faktu, że zadebiutowałeś w oficjalnych zawodach. Miało to miejsce 10 września w Opolu w czasie jednego z turniejów indywidualnych. Wtedy zdobyłeś łącznie 6 punktów, a do tego wygrałeś jeden z wyścigów. To na pewno dobrze wróży, jeśli chodzi o Twoja dalszą karierę.

Na pewno tak. Wygrałem swój pierwszy bieg a łącznie zdobyłem 6 punktów w trzech wyścigach, pozostałe dwa zostawię bez komentarza. Z różnych powodów nie dojechałem do mety, zabrakło doświadczenia.

28 dnia tego samego miesiąca wystartowałeś w turnieju w Krakowie. Tam Ci poszło już nieco gorzej, bo wtedy na swoim koncie miałeś 4 „oczka”, ale w każdym razie sporą lekcję z tego wyciągnąłeś?

Tutaj paradoksalnie bardzo źle oceniam swój występ, bazowaliśmy na ustawieniach i zapiskach z treningów, a tor był zupełnie inny. Kompletnie źle weszliśmy w zawody i one nam po prostu odjechały. Oczywiście jechałem ze zdecydowanie bardziej doświadczonymi kolegami. Byłem najmłodszy zarówno wiekiem, jak i stażem, ale stawiam sobie wysoko poprzeczkę i odjechałem końcówkę sezonu wyłącznie w celu poznania rytmu zawodów. Poznałem wiele okoliczności które występują dość dynamicznie po sobie i w pełni świadom wszedłem w sezon zimowy, w którym przepracowuję wszelkie niedociągnięcia. Mam nadzieję na pokazanie swojego profesjonalizmu w nadchodzącym sezonie. Pragnę również nadmienić iż klub zadbał o moje przygotowanie sprzętowe przydzielając mi Dawida Rempałę, jako opiekuna, a to jest dla mnie element mobilizacyjny.

Wspomnianą licencję uzyskałeś w barwach Speedway Kraków. Jak trafiłeś do tego klubu?

Duża w tym była zasługa Radosława Rumińskiego. Dzięki niemu też udało się ogólnie pojeździć, potrenować na torze w Krakowie. Przed startem sezonu 2025 właśnie tam wykonałem pierwszy trening. Wtedy też dostrzegł mnie Pan Prezes Mikołaj Frankiewicz, po czym przeszliśmy do rozmów na temat podpisania kontraktu z tym klubem. Tak się rozpoczęła moja przygoda z krakowskim podmiotem.

Przed nami sezon 2026. Dalej będziesz ścigać się dla drużyny z Krakowa. Na pewno jednym z Twoich celów będzie walka o ligowy skład. Jak oceniłbyś na ten moment swoje szanse?

Nie ukrywam, że bardzo chciałbym jeździć, jako junior, w meczach ligowych krakowskiej drużyny. Każdy z nas jednak ma dokładnie takie same cele, zatem wszystko zweryfikuje tor, moja dyspozycja. Stawiam, że z każdym meczem będę się nakręcał, zyskiwał wewnętrzny spokój i konsekwentnie poprawiał wyniki. Coś więcej pewnie będzie wiadomo po kilku zawodach szkoleniowych. Cel nadrzędny to oczywiście jak najwięcej startować. Liga to duży ciężar gatunkowy i ma być nagrodą za dobre wyniki, osiągane w zawodach młodzieżowych. To raczej naturalne, że w lidze jadą najlepsi.

Co powiesz o składzie ekipy Speedway Kraków? Startować w niej będą m.in. znani z polskich rozgrywek Nicolai Klindt, czy Marko Lewiszyn. Jak myślisz, na co będzie Was stać w bieżącym roku?

Nazwiska, które udało się ściągnąć do Krakowa są wprost rewelacyjne. Porównując ze składami innych drużyn, uczestniczących w Krajowej Lidze Żużlowej, myślę, że uda nam się powalczyć o jak najwyższy wynik, a może i nawet o awans do Metalkas 2. Ekstraligi…byłaby to dla samej drużyny, sponsorów jak i miasta Kraków olbrzymia promocja.

Pojawiają się cały czas pogłoski, jakoby w zespole z Krakowa ma jeździć Nicki Pedersen. Z pewnością dla Ciebie byłaby to wielka przygoda, przeżycie, gdybyś razem z zawodnikiem takiej klasy (trzykrotnym indywidualnym mistrzem świata – przyp. red.) startował w jednym zespole…

Na pewno dla mnie, jako młodego żużlowca, byłoby to duże przeżycie. To przecież zawodnik, który kilkakrotnie zdobył tytuł mistrza świata. Startowanie razem z nim w jednej ekipie byłoby sporym zaszczytem. Gdyby ostatecznie został reprezentantem Speedway Kraków, również na treningach zawsze można byłoby podpytać się go o jakieś tajniki żużlowe, porady w kwestii jazdy. Bardzo bym chciał, aby Nicki Pedersen znalazł się ostatecznie w Krakowie, ale czas pokaże.

Jakie masz plany, poza ligowymi, w przypadku sezonu 2026?

Przede wszystkim zamierzam jak najwięcej startować, złapać rytm meczowy i poznawać nowe tory. Mówiąc krótko: zdobywać doświadczenie, bo wbrew pozorom czas ucieka szybko. Jak już mówiłem, świadomie zaczynamy w niższej lidze choć zdaję sobie sprawę, że pojęcie „błąd” w żużlu nie istnieje. W każdym razie biorąc pod uwagę bazę sprzętową i małe doświadczenie szukam szczęścia świadomie właśnie tutaj. Tu chcę się szkolić i rozwijać w miarę możliwości wraz z drużyną przekraczać swoje małe granice. Gdzie to nas zaprowadzi? Zobaczymy.

Do licencji przygotowywałeś się odbywając jazdy m.in. na torze w Częstochowie. Czy w przyszłości chciałbyś startować we Włókniarzu? Przechodziło Ci to przez myśl?

Oczywiście start w najlepszej lidze świata to marzenie każdego z nas. Świadomie jednak chciałbym to zrobić w chwili gdy będę na to gotowy. Nie chciałbym być w elicie oglądając zmagania z ławki rezerwowych, ale realnie ścigać się z najlepszymi. Wiem że do tego droga jest daleka. Dużo trenuję przy Olsztyńskiej, bardzo lubię ten tor, tak samo jak trenerów, którzy pomogli mi w treningach. Mowa o Panach Marku Cieślaku oraz Józefie Kaflu, dzięki którym sporo poprawiłem w poprzednim roku. Natomiast dziś myślami jestem w Krakowie i to tam chcę pokazać na co mnie stać. Wspomniany awans drużyny byłby dla mnie ogromnym krokiem na przód.

Masz już jakiś swój ulubiony tor żużlowy w Polsce?

Trochę już torów zwiedziłem. Udało mi się też pościgać się na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, gdzie tor bardzo mi się spodobał.

Każdy młody żużlowiec ma swojego idola czy wzór do naśladowania. Jaki jest Twój?

Zapewne tak jak u większości młodych zawodników, tak i moim jest głównie Bartosz Zmarzlik. Poza tym podoba mi się styl jazdy Maksyma Drabika, czy wspomnianego wcześniej Huberta, który realnie czuwa nad moimi treningami.

Jak wyglądają przygotowania do sezonu w Twoim przypadku? Na jaki element kładziesz szczególny nacisk?

Głównie na treningi siłowe, aby utrzymać motocykl, odpowiednio go prowadzić i nad nim panować. Chcę też zgubić nieco wagi. Trenuję wspólnie z Kubą Misiewiczem, który prowadzi to wszystko „z głową” i wie, jak te treningi mają się odbywać, aby były realnym wsparciem uwzględniając specyfikę dyscypliny. Sądzę, że ćwiczenia idą mi dobrze, ale najlepiej by było, gdyby oceniła to tzw. osoba trzecia. Jemu również bardzo dziękuję za okazaną pomoc. Uważam nadto, że sfera mentalna jest bardzo ważna w każdej dyscyplinie.

Co Maksym Zientara chciałby osiągnąć w żużlu?

Teraz skupiam się w szczególności na nadchodzącym sezonie. Przygotowuję pod okiem Dawida motocykle i myślami jestem na torze. Co do dalszej przyszłości chciałbym oczywiście sięgać po wysokie cele, ale obecnie usatysfakcjonuje mnie dobry silnik, szybkie sprzęgło i luźna głowa, czyli stabilna forma z nadzieją na duże zdobycze punktowe. Na inne rzeczy przyjdzie czas po osiągnięciu tych pierwszych.

Wspomniałeś o Marku Cieślaku, Józefie Kaflu , Hubercie Łęgowiku, Dawidzie Rempale oraz Kubie Misiewiczu. Czy na koniec naszej rozmowy chciałbyś komuś jeszcze podziękować lub pozdrowić?

Chciałbym gorąco podziękować oczywiście moim sponsorom. W dużej mierze to dzięki nim taki chłopak jak ja od zera może myśleć o celach, jakich bez ich wsparcia nie mógłby realizować. Bardzo dziękuję także prezesom UKS Speedway Rędziny są nimi kolejno Sławomir Misiewicz, Wojciech Szczepański oraz Mateusz Jędrak. Oczywiście dziękuję także Prezesowi Mikołajowi Frankiewiczowi za wszystko, co dla mnie zrobił, bym mógł rozwijać się we współpracy z klubem Speedway Kraków. Oczywiście nie mogę zapomnieć o swojej mamie Marlenie, która zawsze mnie wspiera. Chciałbym także podziękować Panu Michałowi Świącikowi (byłemu już Prezesowi Włókniarza Częstochowa – przyp. red.) za możliwość treningów na częstochowskim torze. Radkowi Jeżowi za okazane wsparcie techniczne. Trzeba pamiętać też o przedstawicielach Śląska Świętochłowice, a konkretnie Trenerowi Krzysztofowi Basowi i Prezesowi Krzysztofowi Sichmie, którzy również umożliwili mi w przeszłości odbywanie treningów na „Skałce”. Jest to mój pierwszy większy wywiad, więc pozwolę sobie na podziękowania dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czuwają nad naszym rozwojem, trenerom, toromistrzom, osobom funkcyjnym, czy służbom medycznym. To cała rzesza ludzi, bez których nie wyjechalibyśmy na tor. Serdeczne dzięki!

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiał NORBERT GIŻYŃSKI