Adam Małysz, legenda skoków narciarskich nie ukrywa, że zainteresował go żużel. 48-latek od jakiegoś czasu planuje obejrzeć zmagania prosto ze stadionu. Zdradza, że być może pojawi się na PGE Narodowym podczas finału Drużynowego Pucharu Świata.

W tym roku wraca turniej, na który czekają wszyscy polscy kibice czarnego sportu. Naszej reprezentacji zdecydowanie lepiej wiedzie się w DPŚ aniżeli w SON, gdzie jeszcze nie zdołaliśmy wywalczyć mistrzostwa.

Żużel. Pokora kluczem do sukcesu? „Nie chcemy popełnić błędów z ostatnich lat”

Żużel. Lublin musi zatrzymać Zmarzlika? Mówi o przyszłości Motoru!

Nic dziwnego, że zainteresowanie biletami na PGE Narodowy jest ogromne. Jednym z uczestników tego wydarzenia może być Adam Małysz, czyli człowiek, który rozsławił skoki narciarskie w naszym kraju.

Żużel. „Ceną była moja głowa”. Broszko przedstawi raport, wspomina o przestępstwach!

– Kiedyś mnie żużel w ogóle nie interesował, ale teraz coraz bardziej – przyznał w mediach Polskiego Związku Motorowego. – Na żywo żużla jeszcze nie oglądałem, chyba że jakieś „akcje”. Na przykład z Maciejem Janowskim ścigaliśmy się na torze we Wrocławiu. On jechał motocyklem, ja samochodem rajdowym. Od jakiegoś czasu wybieram się na żużel i wszyscy mnie przekonują, że warto. Niewykluczone, że będzie to właśnie finał DPŚ w Warszawie. Tam jest zupełnie inna atmosfera. Obiekt jest zamknięty, do tego dochodzi 50 tysięcy kibiców. To może udzielić się wszystkim. Mam nadzieję, że to będzie ten rok, w którym się wybiorę na żużel – dodał.

Żużel. Doyle przeprowadził rewolucję! Zaskoczy wszystkich?

Czterokrotny zdobywca kryształowej kuli dostrzega podobieństwa między żużlem a skokami narciarskimi. – Jak patrzę na zawodników, to jedni i drudzy muszą być szczupli i nie są za wysocy. Jest wiele elementów, które łączą nasze sporty, a niektórych pewnie jeszcze nie znamy – mówi Adam Małysz.