Kai Huckenbeck nie jest zadowolony z sytuacji, w której znajduje się niemiecki żużel. Wskazał duży problem, którym jest przepaść pokoleniowa, a także skrytykował nowy format indywidualnych mistrzostw kraju.

W sezonie 2025 niemieckie władze postanowiły zmienić jednodniowy finał indywidualnych mistrzostw kraju na cykl. W tym roku postanowiono rozszerzyć go na aż pięć rund. Najlepszy obecnie żużlowiec z tego kraju dostrzega zalety, gdyż w Niemczech brakuje zawodów, lecz niestety widzi też minusy.

– Obecnie mamy zbyt mało seniorów i niemal połowę stawki stanowili zawodnicy do lat 21. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby rozgrywanie mistrzostw U21 w formie serii, a mistrzostw seniorów jako jednorazowego finału. Alternatywnie można by spróbować znaleźć terminy poza ligowymi kalendarzami, aby uniknąć kolizji – wskazał Kai Huckenbeck dla speedweek.com.

Żużel. Działacze KLŻ pytają ws. Unii Tarnów! Gdzie jest prawo i uczciwość?

Żużel. Przełomowe wieści! Piotr Rusiecki na wolności!

Były już uczestnik cyklu Grand Prix zauważył dziurę pokoleniową wśród zdolnych zawodników. – W naszym kraju od lat widać wyraźne luki pokoleniowe między czołówką. W mojej generacji jest około dziesięciu lat różnicy do Noricka Bloedorna, a potem kolejne kilkuletnie przerwy do obecnie wchodzących zawodników, takich jak Carlos Gennerich czy Tyler Haupt. Potrzebujemy więcej żużlowców „pośrodku” – mówi Huckenbeck.

Żużel. Ile kasy ma PRES Toruń po mistrzostwie? Padła kwota!

Żużel. Porównał Mrozka ze Skrzydlewskim i wypalił. Kontrakty podpisywane… ołówkiem?! 

Rok temu do klasyfikacji generalnej nie liczono najsłabszego występu. Tym samym ci, którzy nie mogli wystąpić w danych zawodach, nie byli na straconej pozycji. Lider Abramczyk Polonii Bydgoszcz nie mógł jednak wystąpić dwukrotnie, dzięki czemu Norick Bloedorn miał autostradę do tytułu.

– Dla mnie starty w Stralsundzie i Berghaupten nie były możliwe z powodu zobowiązań ligowych w Polsce. Również Norick w poprzednim sezonie był blisko dwóch konfliktów terminów i w takim wypadku także nie zostałby mistrzem Niemiec. Takie nakładanie się zawodów zawsze uderza w nas, profesjonalistów. W Niemczech powinniśmy się cieszyć, że wciąż mamy kilku zawodowych żużlowców, a nie rzucać im dodatkowych przeszkód pod nogi. Kierunek zmian jest dobry, choć być może nie trzeba było od razu zaczynać od czterech rund – stwierdził Kai Huckenbeck.