fot. Jarosław Pabijan
Po nieudanym sezonie 2025 OK Kolejarz Opole, dokonał znacznych roszad kadrowych. W stolicy polskiej piosenki nie ukrywają, że chcą powalczyć o jak najwyższy rezultat w tegorocznej Krajowej Lidze Żużlowej – celem minimum jest z pewnością awans do fazy play-off. Podkreśla to także krajowy zawodnik „Biało-Granatowo-Bordowych”, Hubert Łęgowik. Jego zdaniem równa postawa całego zespołu powinna przekładać się na triumfy w wielu bataliach. W rozmowie z naszym portalem niespełna 31-latek wspomina również lata spędzone w macierzystym klubie, czyli Włókniarzu Częstochowa.

Wielkimi krokami zbliża się sezon żużlowy 2026. Nie możesz już doczekać się pierwszego wyjazdu na tor?

Jasne, że tak. Myślę że każdy z zawodników oczekuje już pierwszych kółek na torze, ale podchodzę do tego na spokojnie. Czuję się gotowy.

Dalej będziesz ścigać się dla OK Kolejarza Opole. W ubiegłym roku byłeś drugim najlepszym zawodnikiem tej ekipy po Oskarze Polisie. Uzyskałeś wtedy średnią biegową 1,787. W nadchodzącym sezonie na pewno będziesz chciał poprawić swój rezultat?

To już było. Nowy sezon przed nami i skupiamy się na przyszłości . Przeszłość już jest za nami. Cele mam ambitne i chce je zrealizować.

Żużel. Janowski jak Woffinden? „Skuteczny nie tam gdzie trzeba” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Ważny ruch PRES Toruń! Nowy zawodnik na zgrupowaniu, mamy głos klubu – PoBandzie – Portal Sportowy

W poprzednim sezonie w Krajowej Lidze Żużlowej zajęliście dopiero szóste miejsce, choć ambicje były na minimum fazę play-off. Tym samym klub dokonał poważnych zmian w składzie zespołu, kontraktując m.in. Vaclava Milika, Jonasa Jeppessena, czy Patricka Hansena. Są to zawodnicy, którzy z pewnością nadal mają coś do udowodnienia, zwłaszcza że w ostatnich latach nie błyszczeli. Co będzie najsilniejszą stroną Kolejarza? Na co może Was stać w tym roku?

Co tu dużo mówić, pojechaliśmy słaby sezon. Nie było u nas często kropki nad „i”, a w niektórych meczach do wygranych brakowało naprawdę niewiele. Źle kończy się sezon bez awansu do play-off. Nie miałem takiej sytuacji od dawna i nie jest to nic przyjemnego. Dla sportowca oglądanie meczów w tv nie należy do przyjemności… Aktualnie drużyna jest fajnie zbudowana i uważam, że będziemy wyrównanym zespołem. Jeśli każdy z nas będzie dokładał swoje punkty do końcowego dorobku, powinno to doprowadzać do naszych zwycięstw.

Nowym trenerem zespołu będzie Robert Ruszkiewicz, który wcześniej współpracował ze Spartą Wrocław. W stolicy Dolnego Śląska doradzał Michałowi Curzytkowi, Mateuszowi Paniczowi, Przemysławowi Liszce, czy Twojemu nowemu koledze z zespołu Vaclavovi Milikowi. Do tego był pierwszym trenerem Macieja Janowskiego. Co możesz powiedzieć o tym szkoleniowcu?

Roberta znam od dłuższego czasu. Jest konkretnym gościem o pełnej stabilizacji. Zna ten sport od wielu stron, od zawodnika po mechanika, a także trenera. Myślę że z Jarosławem Dymkiem stworzą fajny duet. Na pracy z Robertem natomiast najbardziej powinni skorzystać juniorzy.

Menadżerem drużyny z Opola, o czym już wspomniałeś, nadal będzie Jarosław Dymek. To na pewno dla Ciebie jest fajna sprawa, tym bardziej, że z Jarkiem znacie się jeszcze z czasów Włókniarza, w którym stawiałeś pierwsze kroki w żużlu.

Tak jak mówiłem wcześniej, sądzę, że Jarek i Robert mają z pewnością pomysł na prowadzenie naszej drużyny i to jest fajne. A co do samego „Jara”, zna mnie on już od najmłodszych lat, kiedy trafiłem drużyny Włókniarza.

Rozgrywki Krajowej Ligi Żużlowej zainaugurują 12 kwietnia. Wtedy zaplanowany macie wyjazd do Krakowa. W zeszłym sezonie wygraliście tam 52:38. Ciężko jednak wróżyć, jak tym razem mecz w grodzie Kraka się potoczy, gdyż do rozpoczęcia ligi zostało niespełna dwa miesiące. W każdym razie, patrząc jedynie na składy obu ekip, można przypuszczać, że znowu będziecie faworytami tej potyczki.

Tak naprawdę nie ma zdecydowanych faworytów. Z każdym można wygrać, jak również przegrać. Tak czy owak nie możemy dopuszczać do siebie myśli nawet o ewentualnych przegranych meczach. Będziemy atakować już od początku sezonu, aby Kolejarz był w górnej części tabeli.

Żużel. Góry i narty zamiast rowerów. Tak szykuje się Sparta pod wodzą Protasiewicza! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Trener Stali zabiera głos! Paluch o Holderze, torze i startach syna (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Planowany jest wyjazd drużyny na obóz kondycyjny lub integracyjny?

Odnośnie integracji, myślę, że dojdzie do niej przed sezonem podczas różnych spotkań, czy treningów. Zapewne będziemy mieli parę dni, aby dobrze poznać się z kolegami z zespołu. A jeśli chodzi o przygotowania kondycyjne i fizyczne przygotowania do sezonu, każdy z nas ciężką pracę już wykonał od co najmniej jesieni. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko to podtrzymać.

Jeśli chodzi o Włókniarza Częstochowa, jak już wspomniałem, jesteś wychowankiem tego klubu. Wracasz wspomnieniami do czasów, gdy reprezentowałeś „biało-zielone” barwy?

Tak. Włókniarz to mój drugi dom, spędziłem tam wiele lat. Szanuję barwy tego klubu i to się nie zmieni. Szczerze mówiąc, ostatnio wspomnieniami często nie wracam. Ostatni raz bowiem z lwem na kevlarze starowałem 10 lat temu. Tak więc dużo czasu minęło. W żadnym razie nie zmienia to faktu, że mam wiele dobrych wspomnień z chwil, gdy jeździłem dla częstochowskiego klubu.

Z pewnością, co do startów we Włókniarzu, w pamięci utkwił Tobie sezon 2016, kiedy razem ze wspomnianym wcześniej Oskarem Polisem tworzyłeś najlepszą parę Nice Polskiej Ligi Żużlowej (powstałej w wyniku tymczasowej fuzji 1. i 2. Ligi – przyp. red.). Wtedy też – jak się później okazało – awansowaliście do PGE Ekstraligi.

Oczywiście. To był dobry sezon. Byłem wtedy w gazie, miałem dużo startów, regularnie punktowałem i poukładało się wiele innych spraw. Odczuwałem też wsparcie kibiców i lokalnych sponsorów. Tym samym miałem dostęp do lepszego sprzętu, wręcz z TOPu. Bardzo zależało mi na bezpośrednim awansie do Ekstraligi z Włókniarzem. Koniec końców brakło nam niewiele. Finalnie Włókniarz awansował, poprzez zajęcie 3. miejsca w Polskiej Lidze Żużlowej, po czym otrzymał zaproszenie do startu w Ekstralidze w kolejnym sezonie (w wyniku odmowy ze strony Lokomotivu Daugavpils oraz Orła Łódź – przyp. red.). Były plany, aby zostać w Częstochowie, ale inaczej potoczyły się niektóre sprawy.

Jakie jeszcze momenty związane z „Lwami” szczególnie wspominasz?

Parę meczów utkwiło mi w pamięci, jeszcze za czasów, gdy udziałowcem klubu była firma KJG Company (2012-2014 przyp. red.). Wtedy cały stadion wypełniony był tłumem ludzi na trybunach. Wielka sprawa! Pamiętam też dobrze Młodzieżowe Mistrzostwo Par Klubowych, wywalczone w roku 2013 na torze w Gdańsku wraz z Arturem Czają i Rafałem Malczewskim .

Domyślam się, że z tym klubem dalej łączą Cię dobre relacje, tym bardziej, że często trenujesz na stadionie przy ul. Olsztyńskiej, głównie przed startem sezonu.

Zgadza się. Zawsze kiedy mogę, po wcześniejszym ustaleniu  z trenerami Mariuszem Staszewskim i Józefem Kaflem, tor mam otwarty . Za to gorąco dziękuję, bo czasem naprawdę trzeba coś sprawdzić, aby nie jechać w ciemno na zawody, a do Częstochowy mam najbliżej. Obaj szkoleniowcy, jako byli żużlowcy, w pełni to rozumieją.

W bieżącym roku także zamierzasz odjechać próbne kółka na „Arenie Częstochowa”?

Jeśli będzie taka możliwość, to jak najbardziej.

Na pewno dalej obserwujesz poczynania częstochowskiego Włókniarza. Co sądzisz o zestawieniu tego teamu na sezon 2026? Eksperci już skazują „Biało-Zielonych” na pewny spadek z Ekstraligi…

Wszystko zweryfikuje tor. Trzymam kciuki za to, żeby chłopaki zostali w PGE Ekstralidze .

Na Twoich mediach społecznościowych można zauważyć, że odbywasz często próbne jazdy na tafli lodowej. To z pewnością pomaga Tobie w zachowaniu kontaktu z motocyklem w czasie zimowej przerwy. Jak poza tym wyglądają Twoje przygotowania do sezonu?

Właściwie, już nie jeżdżę na lodzie tak często, jak kiedyś. Teraz bardziej to traktuję jako zabawę. Zima w tym roku dała dość mocno w kość, a grubość lodu w miejscu, gdzie jeździłem, wynosiła koło 30 cm. Postanowiliśmy więc skorzystać z okazji. Było naprawdę nieźle.

Jeśli chodzi o przygotowania, wyglądają podobnie jak niemal u każdego zawodnika. 5 razy w tygodniu trenujemy na różnych płaszczyznach od sali gimnastycznej po siłownię, akrobatykę, czy elementy sztuki walki. Mam również dużo biegania lub treningów na trenażerach rowerowych. Poza tym musi być też czas na fizjoterapię, saunę  oraz basen. Jest więc co robić. Do tego dochodzą prace warsztatowe, a także spotkania ze sponsorami. Zima leci szybko.

W Rędzinach funkcjonuje miniżużlowy klub pod nazwą UKS Speedway. Od samego początku jego istnienia aktywnie wspierasz ten podmiot. Choć Cemex Speedway w tym roku kończy dopiero 9 lat, już może pochwalić się ogromnymi sukcesami, osiągnięciami czy rodzącymi się tam młodymi talentami. To również na pewno satysfakcja dla Ciebie, jako osoby, która mocno pomaga klubowi z Rędzin?

Jasne. Mega cieszę się, że tam gdzie się wychowywałem dzieciaki mogą stawiać pierwsze kroki w sporcie żużlowym. Czasem przyjeżdżam na minitor w Rędzinach popatrzeć jak chłopaki radzą na treningach. Wykonują dużo pracy i widać tego efekty.

Cemex Speedway Rędziny prężnie rozwija się nie tylko pod kątem sportowym, szkoleniowym, ale również organizacyjnym. Pod koniec września ubiegłego roku na tamtejszym obiekcie odbył się tam trzeci finał IMP w klasie 125-140cc. Impreza ta spotkała się z pozytywnym odbiorem władz polskiego żużla. Działacze nie ukrywają, że zamierzają iść naprzód. Sądzisz, że przed tym klubem jeszcze bardziej świetlana przyszłość?

To wielka sprawa! Naprawdę wygląda to dobrze, a klub się rozwija, tak jak i cała dyscyplina. Przyciąga to sponsorów i kibiców, co widać było podczas ostatnich zawodów na tamtejszym obiekcie, gdzie trybuny były wypełnione po brzegi.

Jednym z wychowanków rędzińskiego podmiotu jest Maksym Zientara, który w zeszłym roku zdał licencję w klasie 500cc. Nie jest tajemnicą, że m.in. Ty przyczyniłeś się do tego, że Maksym wykonał kolejny krok w swojej sportowej karierze. Zawodnik ten bardzo chwali sobie współpracę z Tobą.

Myślę, że nie ma co za bardzo przesadzać. Ja mogę jedynie służyć Maksymowi dobrą radą i doświadczeniem, a także nakierować go tak, aby skrócić mu drogę do szybszego rozwoju i eliminował błędy. To ważne na takim etapie kariery zawodnika, na jakim teraz znajduje się Maks. A to, że zdał on pozytywnie egzamin 500cc i fajnie pojechał w debiutanckich zawodach, jest zasługą przede wszystkim lat jego pracy i zaangażowania. Wiele jeszcze przed nim. Na pewno będę służył mu wsparciem.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dzięki!

Rozmawiał NORBERT GIŻYŃSKI