Krzysztof Lewandowski w barwach toruńskich Aniołów spędził ostatnie pięć sezonów. 20-latek miał lepsze i gorsze momenty, a przełomem miał okazać się 2025 rok. Po bardzo dobrej końcówce kampanii 2024, młodzieżowiec miał pokazać na co go stać. Finalnie wyszło na odwrót. Zawodnik Pres Grupy Deweloperskiej Toruń nie mógł poradzić sobie z presją, aż na dobre wygryzł go ze składu Mikołaj Duchiński. Sezon 2026 dla Lewandowskiego będzie zatem pełen zmian. Czekają go przenosiny szczebel niżej, do H. Skrzydlewska Orła Łódź. O tym, jak doszło do tego ruchu, wspomnieniach z Grodu Kopernika oraz planach na nadchodzące zmagania porozmawialiśmy z samym zainteresowanym.

Początek sezonu 2025, szczególnie sparingi, wyglądały w Twoim wykonaniu bardzo dobrze. Co się zatem stało, że ostatecznie nie wyszło?

Przede wszystkim na sparingach są troszeczkę bardziej wymagające tory, przyczepniejsze i trochę dziurawe, bo jeszcze nie są tak rozjechane. Pogoda też nie pozwala na to, żeby przygotować je w pełni do ligowych startów. A ja jestem zawodnikiem, który woli właśnie takie trudniejsze tory – to przede wszystkim. Myślę też, że w sparingach nie było presji. Wyniki w sparingach, jak wiadomo, nie są najważniejsze, chodzi o to, żeby się rozjechać. A później, kiedy przyszły pierwsze mecze i nie wychodziło to tak, jak chciałem, zacząłem sam na siebie nakładać zbyt dużą presję, która mnie po prostu spaliła.

Mówiłeś, że wolisz trudniejsze tory, a Motoarena to raczej tor twardszy. Czy to też był czynnik, który Ci nie ułatwiał zadania?

Myślę, że tak, bo odkąd tor na Motoarenie zaczął robić się coraz twardszy, miałem coraz większe problemy. Nawet w sezonie 2024, kiedy było lato i tory były twarde, spieczone przez słońce, miałem trochę gorsze wyniki. A kiedy na koniec sezonu zrobiło się chłodniej i tory znów stały się bardziej wymagające, zaczęło mi iść lepiej.

Żużel. Gra Czerepacha oraz Norka i kocha sport! Artur Barciś o żużlu i roli Zmarzlika (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Spacerek Unii Leszno na początek? „Kluczem jest wygrać 3 pierwsze mecze” – PoBandzie – Portal Sportowy

Pewnie oglądałeś serial „Jazda o złoto”, gdzie poruszono Twój temat. Jak oceniasz padające tam słowa, oglądając to z perspektywy kanapy po sezonie?

Troszeczkę upewniłem się w tym, że trener, wsadzając mnie na mecz do Lublina, chciał umocnić swój wybór. Chciał mi też pokazać, że ten wywiad, który wcześniej dałem i że te słowa, mimo że to była prawda, nie były potrzebne. I tylko w tym się upewniłem, ale to już przeszłość, teraz trzeba skupić się na przyszłości.

A żałowałeś potem, że powiedziałeś to do mediów?

Żałowałem tego, w jaki sposób to powiedziałem. Co by nie było, odpowiadałem tylko na pytania, które były mi zadawane. Wiem też teraz, że każdy ma swoją prawdę i bywa ona odbierana na różne sposoby – zależnie od tego, jak się ją przekaże. Wnioski zostały wyciągnięte.

A tak ogólnie, z perspektywy już wszystkich lat – jak oceniasz czas spędzony w Toruniu?

Oceniam go w miarę dobrze. To był mój pierwszy klub, w którym zaczynałem się rozwijać. Tak naprawdę jeszcze nie posmakowałem w stu procentach tego, jak jest gdzie indziej. A wiadomo, że przyjęło się mówić, że wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma. Dopiero po tym sezonie będę mógł szerzej ocenić współpracę z Toruniem, kiedy zobaczę, jak to wygląda w innych klubach.

Ale chyba najbardziej będzie ci brakowało Antka Kawczyńskiego?

Troszeczkę tych doparowych juniorów się przewinęło przez moje lata w Toruniu. Będzie mi bardzo brakowało całej drużyny – Patryka, Emila, Mikkela, Roberta, Janka. Przez to, że ta drużyna przez lata była praktycznie niezmienna, nawiązaliśmy też więź poza torem.

Jak wyglądały kulisy Twoich przenosin do Orła Łódź?

Był wywiad z Jankiem Konikiewiczem w jednym z podcastów, w którym podkreślił, że to nie jest wypożyczenie, tylko transfer definitywny. Ja rozwiązałem kontrakt z Toruniem. Trwało to dosyć długo i udało się to dopiero w ostatniej chwili. Było to też dość kosztowne dla mnie, ale nie chciałem być wypożyczanym. Chciałem zostawić Toruń za sobą i pójść swoją drogą w stu procentach, dlatego nie zgodziłem się na wypożyczenie.

Żużel. Jak na transfer Kubery do Falubazu zareagowali w Motorze? „Wiedzieliśmy” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Parnicki nie wytrzymał bez motocykla! Wskoczył na… lód – PoBandzie – Portal Sportowy

Czyli klub oferował wypożyczenie, a Ty chciałeś definitywnie zamknąć ten rozdział?

Nie do końca, bo narracja klubu się zmieniała. Na początku też chcieli rozwiązania kontraktu, później wypożyczenia, więc tak naprawdę nie wiadomo byłe to czego klub chciał.

Myślisz, że tor w Łodzi, który jest podobny do toruńskiej geometrycznie, choć o innej nawierzchni, pomoże ci się szybko zaaklimatyzować?

Myślę, że tak. W sezonie 2025 byłem na jednym z treningów w Łodzi i wypadłem całkiem dobrze. Wiem też z doświadczenia, bo miałem okazję ścigać się tam wcześniej, że tor jest bardzo podobny do toru w Toruniu, tylko przyczepniejszy, więc to dla mnie atut. Rozmawialiśmy też ze sztabem w Łodzi i cała drużyna została dobrana tak, żeby zawodnicy lepiej czuli się na przyczepnym torze. Pod tym kątem też zostałem wybrany.

Ciężko było się pogodzić z tym, że trzeba zejść ligę niżej?

Ciężej było pogodzić się z odsunięciem od składu. Kiedy już się z tym oswoiłem, nawet nie miałem czasu myśleć o tym, że schodzę ligę niżej. Wręcz cieszyłem się, że dostałem taką szansę, że szybko dogadałem się z klubem z Łodzi i mam pewne miejsce na przyszły sezon. Nie było mi z tym ciężko – nawet się z tego cieszyłem.

Ostatnio ogłoszono wypożyczenie Kacpra Halkiewicza. Wiedziałeś, że ktoś jeszcze dołączy do zespołu?

Wiedziałem, że szukają jeszcze jednego juniora, ale nie wiedziałem, że to będzie Kacper Halkiewicz. Cieszę się z tego, bo w poprzednich latach zawsze było nas trochę więcej i ta rywalizacja na treningach pomagała się rozwijać. W momencie, kiedy zostałem okrzyknięty jako lider formacji juniorskiej i nie miałem z kim się ścigać, trochę obniżyłem loty. Myślę więc, że to będzie na plus i póki co jestem spokojny o swoje miejsce w składzie.

Miałeś jakieś inne oferty?

Były krótkie rozmowy z klubami z Metalkas 2. Ekstraligi, ale w Łodzi poczułem się naprawdę doceniony. Dobrze mi się rozmawiało z panem prezesem Witoldem Skrzydlewskim. Dlatego taki wybór.

Nadchodzący sezon będzie Twoim ostatnim w roli juniora. Masz jakieś konkretne cele na ten rok?

Przede wszystkim nie chcę nakładać na siebie presji. Słyszałem wiele razy, że to może być mój ostatni sezon w karierze, jeśli się dobrze nie pokażę, a wiem, że to na mnie źle działa. Chciałbym po tym ciężkim roku po prostu poczuć frajdę z jazdy. Jeśli na koniec sezonu będę zadowolony i będę potrafił bawić się jazdą, to uznam to za dobry sezon.

Ile dawały ci rozgrywki Ekstraligi U24?

Bardzo dużo, bo to była kolejna liga, a każde zawody są lepsze niż jazda treningowa. Dawały tyle, że nie trzeba było szukać startów w ligach zagranicznych. Poza tym odbywały się na torach ekstraligowych, więc była to okazja, by poznać więcej torów i lepiej dopasować ustawienia.

Schodząc ligę niżej, do Orła, i biorąc pod uwagę nowy system U24, będziesz szukał jazdy za granicą?

Na razie nie mam dogadanego kontraktu z żadnym klubem w lidze U24, ale bardzo bym chciał. Jeśli jakiś klub będzie szukał zawodnika, szybko się zdecyduję. Wcześniej miałem propozycję ze Szwecji, na którą się nie zdecydowałem, czego teraz trochę żałuję, bo byłoby łatwiej o miejsce. Teraz przeglądam oferty i szukam najkorzystniejszej opcji.

Te ligi traktujesz raczej jako inwestycję w siebie niż zarobek, prawda?

Tak, można to nazwać inwestycją w rozwój. Często nawet nie da się na tym zarobić – celem jest wyjść na zero przy kosztach podróży. Ale to inne tory, inna specyfika jazdy, inne przełożenia. To pozwala też wytrenować umysł pod kątem doboru ustawień.

W przyszłym roku do Łodzi zawita runda Speedway Grand Prix 2. Będziesz chciał się tam pokazać?

Chciałbym awansować do Speedway Grand Prix 2 i bardzo przyłożę się do Srebrnego Kasku, bo na jego podstawie przydzielane są miejsca do eliminacji SGP2. Ale jeśli się nie uda, chciałbym wystąpić z dziką kartą w Łodzi.

Miałeś już okazję poznać kolegów z drużyny?

Na razie mieliśmy jeden dzień, żeby spędzić ze sobą trochę czasu. Bardzo fajnie nam się rozmawiało i szybko złapaliśmy kontakt. Nie mogę się doczekać obozu, żeby poznać się lepiej i trochę porywalizować na treningach.

Tory w Metalkas 2. Ekstralidze mogą Cię czymś zaskoczyć?

Miałem okazję jeździć na nich w DMPJ lub w zapleczu kadry juniorów, ale wiadomo, że co roku tory się trochę zmieniają. Kluby dowożą nawierzchnię i kombinują, żeby przygotować ją pod siebie od początku sezonu. Myślę, że będzie kilka niespodzianek, ale taki jest ten sport – będzie wygrywał ten, kto szybciej się dostosuje.

Czy zdążyłeś się stęsknić za żużlem przez te trzy miesiące, czy jeszcze chciałbyś odpocząć?

Może nie za samą jazdą, ale ostatni czas, zanim podpisałem kontrakt w Łodzi, był bardzo intensywny – sprawy okołokontraktowe kosztowały sporo emocji i zdrowia, zarówno mnie, jak i moich bliskich. Troszkę chciałbym od tego odpocząć, chociaż do jazdy już mnie ciągnie. Czasami myślę, że chciałbym już wsiąść na motocykl.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Również dziękuje.

Rozmawiał NIKODEM KAMIŃSKI