Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Australijczyk Leigh Adams to dwukrotny medalista indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce karierę swoją zaczynał od startów w Motorze Lublin, a zdecydowanie najwięcej lat spędził w leszczyńskiej Unii. Legenda Byków wspomina po latach, że jego najtrudniejszymi rywalami w karierze byli Jason Crump i Nicki Pedersen.

– Jak patrzę na swoją karierę z perspektywy czasu, to z Jasonem oraz Nickim rywalizowało mi się najtrudniej. Jason też jest Australijczykiem, więc nasze pojedynki miały zawsze dodatkowy smaczek, nie mówiąc o tym, że Jason jest zawodnikiem doskonałym. Nicki to jest zadziorny, nieustępliwy żużlowiec. Zawsze jeździ bardzo walecznie i biegi z nim wymagały szczególnej uwagi. Był nieprzewidywalny – wspomina Adams. 

Były zawodnik Unii Leszno karierę swoją zaczynał jako niespełna dziesięcioletni chłopak na torze w Mildurze. 

– Po raz pierwszy wsiadłem na motocykl jak miałem dziewięć czy dziesięć lat. Trenowałem jako junior. Jakieś zadatki na dobrego zawodnika ponoć miałem. W wieku lat szesnastu przesiadłem się już na normalny motocykl. Później nie było innego wyjścia niż wyjazd do Europy i kontynuowanie kariery w Anglii – mówi były reprezentant Australii.

Leigh Adams. foto. JAREK PABIJAN

W Anglii najwięcej lat Adams spędził w Swindon, którego barwy reprezentował przez wiele sezonów. 

– Bardzo dobrze się tam czułem i to było najważniejsze. Anglia w młodym wieku daje doświadczenie, które jest tak naprawdę niezbędne. Zawsze doskonale czułem się na torze w Swindon oraz Poole. Jeśli mam wskazać ten tor, który nie za bardzo mi leżał, to mogę wskazać Wolverhampton. Z kolei tor w Ipswich zawsze bardzo przypominał mi ten w Mildurze. Jeśli z kolei chodzi o zawodników, z którymi najlepiej mi się w Anglii jeździło w parze, to – tu zaskoczę – ale doskonale rozumiałem się na torze z Matejem Zagarem, kiedy startował dla Swindon – kontynuuje Adams. 

Loram, Adams, Screen – Pfaffenhofen 1992

W swojej karierze zwycięstw Leigh Adams odniósł sporo. Pytany o te sukcesy, do których wraca dziś pamięcią najczęściej, szybko udziela odpowiedzi. 

– Ciężko wymieniać to wszystko w odpowiedniej kolejności. Na pewno wiele radości dawały wygrane w Indywidualnych Mistrzostwach Australii. Najbardziej smakowało mi to pierwsze, w 1992 roku, na torze w Adeleide oraz trzecie, w 1994 roku, odniesione na swoim torze w Mildurze. Jak wygrywasz przed swoimi kibicami, sponsorami to ta radość jest podwójna. Miło wspominam pierwszą swoją wygraną w Grand Prix na torze w Goeteborgu. Najczęściej jednak wracam do dwóch innych zwycięstw. Pierwsze to tytuł mistrza świata juniorów wywalczony na torze w niemieckim Pfaffenhofen. Przed zawodami padało. Tor bardzo się zmienił. Mi ta nawierzchnia doskonale pasowała i wygrałem. Stawka zawodów była bardzo silna – był Loram, Screen czy Gollob. Bardzo miło wspominam też wygraną w Grand Prix, które odbyło się w Lesznie. To dla mnie specjalne miejsce i tym bardziej chciałem tam wygrać. Oczywiście dodatkowe „ciśnienie było, ale zwyciężyłem i ten triumf na stadionie Smoczyka ma do dziś u mnie specjalne miejsce – zaznacza były zawodnik Unii Leszno. 

W karierze Leigh Adamsa bardzo ważne były trzy osoby. – Na pewno dużo zawdzięczam tacie który, jak byłem mały, to pomagał mi w początkach mojej przygody. Druga osoba to nie kto inny, jak Hans Nielsen. On był moim wielkim idolem. Pamiętam, że w pierwszym roku moich startów w Anglii mój sponsor zainicjował spotkanie z Hansem. Byliśmy razem na obiedzie i to było duże przeżycie dla mnie. Trzecia i najważniejsza osoba to moja żona. Ona znosiła przez wiele lat wszystkie trudy jakie związane są z tym że twój partner jest żużlowcem – podsumowuje Leigh Adams.

Sullivan , Adams
Crump, Adams, Rickardsson.

Współpraca: L.Ashby Motocross Speedway Memorablia