Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Kibice Fogo Unii Leszno nie będą dobrze wspominać wczorajszego dnia. Byki poniosły sromotną klęskę w Grudziądzu, a na domiar złego urazu doznał kapitan, a zarazem lider drużyny, Janusz Kołodziej. W kratkę na torze GKM-u spisał się Andrzej Lebiediew, który po spotkaniu nie próbował szukać wymówek i przyznał wprost, że Gołębie były tego dnia po prostu lepsze.

 

Na konto Łotysza wpadło 7 punktów. Dwukrotnie zdołał wygrać wyścig, lecz aż trzykrotnie dojechał do mety na ostatniej pozycji. Po spotkaniu 30-latek nie był zadowolony ze swojej dyspozycji. – Nie będę się tłumaczył. Gospodarze zawiesili wysoko poprzeczkę i po prostu nie daliśmy rady. Lubię się tu ścigać, ale ten tor dzisiaj nie pozwalał na walkę. W głównej mierze decydował start i pierwszy łuk – powiedział tuż po spotkaniu na antenie Eleven Sports.

Żużel. GKM złapał oddech i rozbił Byki! Kościecha: Kamień spadł mi z serca – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Łaguta jak kapitan. Mocno wspiera Woffindena w kryzysie! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Leszczynianie co prawda do pewnego momentu trzymali się dosyć blisko GKM-u, natomiast w końcówce spotkania grudziądzanie wrzucili kolejny bieg i ostatecznie znacząco wygrali. Gołym okiem widać było, że podopiecznym Rafała Okoniewskiego brakuje prędkości i bardzo męczyli się na dystansie

– Ja sam borykałem się z problemami, z którymi sobie nie poradziłem. Mam świetny sprzęt, świetnych mechaników i w niektórych momentach muszę po prostu bardziej im zaufać i zdjąć ze swoich barków ten ciężar jeśli chodzi o ustawienia motocykla. Nad tym muszę popracować – zauważył.

Unię czeka teraz bardzo trudny okres. Jeżeli Janusz Kołodziej wypadnie na dłuższy okres, wówczas Byki mogą mieć poważne problemy z utrzymaniem się w PGE Ekstralidze.

Brak opisu.