Bartosz Zmarzlik, Artiom Łaguta i Anders Thomsen. fot. Jarosław Pabijan
Artiom Łaguta po raz ostatni w cyklu SGP startował w sezonie 2021. Został wtedy mistrzem świata, lecz z racji wykluczenia Rosjan nie miał szansy na obronę tytułu. Od tamtego czasu często odnosi się do elitarnego cyklu i nie inaczej jest teraz.

Rok 2021 był przełomowy dla zawodnika Betard Sparty Wrocław. Wtedy to Artiom Łaguta wygrał 5 z 11 turniejów Grand Prix i z trzema punktami nad Bartoszem Zmarzlikiem okazał się najlepszy w klasyfikacji generalnej. Jego szczęście nie trwało długo.

Żużel. Holder zdradził powody transferu. „Nie było złych relacji”

Żużel. Oni zamierzają zaskoczyć! Oto kandydaci na „czarnego konia”

W związku z agresją Rosji na Ukrainę postanowiono wykluczyć Rosjan z rywalizacji. Tym samym nie miał szans obronić tytułu ani walczyć o medal w zawodach ligowych. Do PGE Ekstraligi wrócił po roku i pokazał, że nie zapomniał, jak się jeździ. Do teraz jest czołowym zawodnikiem świata, lecz do rywalizacji o tytuł indywidualnego mistrza świata szybko nie wróci.

Żużel. To dlatego wybrał Włókniarz? Lidsey szczerze o transferze! (WYWIAD)

Co jakiś Łaguta odnosi się do elitarnych rozgrywek. 8 lutego postanowił zrobić to ponownie, publikując w mediach społecznościowych nagranie jednego z wyścigów, gdzie na trasie mijał Bartosza Zmarzlika i Dominika Kuberę. Zamieścił również wymowny opis.

– W tym roku już 5 lat jak mnie nie ma w GP. Dla mnie zawsze celem było zostanie mistrzem. Co roku wiem, że ja jestem niepokonany – napisał Artiom Łaguta.

Żużel. Ocenił skład Stali. Zaskoczą wszystkich?

35-latek staje się jedną z legend Sparty Wrocław. Dla tego klubu ściga się od 2021 roku, a niedawno przedłużył kontrakt do sezonu 2028.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Artem Laguta (@laguta222)