Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik fot. Jarosław Pabijan
Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik stoczyli fantastyczny bój o złoto Grand Prix 2026. Ostatecznie po szalonym finale w Vojens górą był Polak, który już szósty raz stanął na najwyższym stopniu podium indywidualnych mistrzostw świata. Pomimo zaciętej rywalizacji, zawodnicy mają do siebie ogromny szacunek. Nieco więcej opowiedział o tym Australijczyk.

Mało kto spodziewał się, że to właśnie debiutant rzuci tak wielkie wyzwanie Zmarzlikowi. Kurtz ścigał 30-latka i wygrywał rundę za rundą. Ostatecznie, mimo pięciu wygranych turniejów z rzędu, musiał zadowolić się srebrnym medalem. Przegrał złoto zaledwie o punkt.

Zaciekła walka nie przeszkadza jednak żużlowcom w podtrzymywaniu dobrej relacji. – Dogadujemy się dobrze. Nie rozmawiamy zbyt często, ale ścigaliśmy się już razem w Szwecji i świetnie się dogaduję z Bartkiem. Nie bez powodu jest najlepszy. Nigdy nie zawodzi, dlatego co roku wygrywa – mówi Kurtz w najnowszym Speedway Starze.

Żużel. Dlaczego Holder nie dał się skusić Włókniarzowi? To zdecydowało! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Będzie ważna rozmowa Woffindena i szefa Grand Prix! Chodzi o starty! – PoBandzie – Portal Sportowy

Kurtz nie ukrywa, że zwycięstwa z polskim mistrzem są dla niego szczególne. Australijczyk sądzi, że teraz nie tylko on podpatruje Zmarzlika, ale działa to również w drugą stronę.

– Nie ma wątpliwości, że jest najlepszy i miło jest pokonywać go od czasu do czasu. Oczywiście zawsze go obserwuję, ale powiedziałbym, że działa to w obie strony i teraz on mnie również obserwuje. Ważne jest, aby obserwować i uczyć się od wszystkich, nie tylko od Bartka, ponieważ każdy ma swoje mocne strony w różnych obszarach  – komentuje wicemistrz globu.

Żużel. Co ze składem Speedway Kraków? Będą dwie bomby! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Falubaz następny po Gorzowie? Bieńkowski korzysta z okazji – PoBandzie – Portal Sportowy

Od finałowych zmagań w Danii minęły już ponad dwa miesiące. Kurtz nie rozpacza jednak, że przegrał złoto o tak niewiele. Jest on zadowolony z tego, że w Vojens zrobił wszystko, co mógł, aby zgarnąć najcenniejsze trofeum.

– Nie sądzę, żeby coś się zmieniło od dnia po Vojens, ale powiedziałbym, że byłbym bardziej wkurzony, gdybym nie wygrał w Vojens. Potem czułem, że zrobiłem wszystko, co mogłem, więc akceptuję, że tak właśnie jest. Gdybym to ja poddał się w Vojens i nie wykonał swojej pracy, byłbym wkurzony i myślałbym, że mogłem zrobić więcej – zaznaczył Brady Kurtz.

Kolejny cykl Grand Prix ruszy 2 maja 2026 roku. Zawodnicy ponownie zmierzą się w 10 rundach. W porównaniu z terminarzem z minionego sezonu pojawiły się Łódź oraz Toruń, a w kalendarzu nie ma Warszawy oraz Gorzowa.