Główny partner portalu

Żużel. Krzysztof Buczkowski: Brakuje mi w kolekcji najcenniejszego medalu DMP. Wszystko zależy od nas (WYWIAD)

Krzysztof Buczkowski. fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W niedzielny wieczór Lublin był z pewnością najszczęśliwszym miastem w Polsce. Zespół Motoru zdołał pokonać Moje Bermudy Stal Gorzów i stało się jasne, że Koziołki zakończą sezon 2021 ze złotym lub srebrnym medalem. Krzysztof Buczkowski w rozmowie z naszym portalem przyznaje, że początek rywalizacji z gorzowianami przysporzył jego drużynie nieco problemów i zapewnia, iż w finałowym dwumeczu zrobi wszystko, aby zdobyć historyczny krążek dla siebie i drużyny.

 

Wygrywacie po raz drugi z Moje Bermudy Stalą Gorzów i meldujecie się w finale PGE Ekstraligi. Lubelscy kibice pewnie długo nie puścili Was do domów po niedzielnym spotkaniu…

Faktycznie kibice długo z nami zostali. Mogliśmy się razem cieszyć, bo to jest naprawdę fajny wynik. Widać jak ważne to są dni dla Lublina. Całe miasto żyło tym półfinałem. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale już myślimy o finale. Wszystko zależy teraz od nas.

Mieliście dość trudne wejście w ten mecz. Początek był bardzo wyrównany. Opady deszczu, które pojawiły się przed meczem Was zdezorientowały?

Troszkę się wahaliśmy co do przełożeń. Nie wiedzieliśmy czy mamy jechać tak, jak na treningu czy może jakoś inaczej. Może to dziwnie zabrzmi, ale ta pierwsza seria była takim rozpoznaniem własnego toru. Jak popada, to często tak jest. Ten deszcz na godzinę przed meczem był dosyć mocny i nieco nas zmylił. Od drugiej serii już się jednak połapaliśmy i było w porządku.

Po wpadce w pierwszym wyścigu Ty jechałeś już bardzo równo i przywiozłeś osiem punktów z bonusem. Po tym rozpoznaniu wróciliście więc do klasycznych lubelskich ustawień?

U mnie te poszukiwania trwają właściwie przez cały sezon. Dopiero ostatnio zaczęło iść lepiej, więc akurat w moim przypadku trudno powiedzieć, żeby były jakieś ciągle dobrze spisujące się ustawienia. Wydaje mi się, że praca, którą wykonałem w przerwie przed play-offami zdała egzamin. Wiadomo, że jest jeszcze dużo do poprawy, bo na przykład wczoraj miałem bardzo słabe starty. Mój motocykl jednak był na tyle spasowany, że w polu było bardzo dobrze. Z jazdy po trasie jestem zadowolony.

Tobie zdarzyło się już jechać w finale PGE Ekstraligi. Było to w czasach startów w Polonii Bydgoszcz. Pamiętasz jeszcze tamto spotkanie?

To był bodajże 2005 rok. Bardzo, bardzo dawno temu to było. Nawet nie pamiętam ile tam było punktów z mojej strony. Fajnie, że teraz ta historia z moimi finałami wraca. Dużo się mówi, że my zdobyliśmy punkt bonusowy z wrocławską drużyną w rundzie zasadniczej, ale teraz wszystko zaczyna się od początku. Nieważne jaki był wynik wcześniej.

Masz na koncie jedno srebro Drużynowych Mistrzostw Polski, podobnie jak klub z Lublina. Idealną historią byłoby dołożenie tego złotego krążka z ekipą Koziołków…

Na pewno tak. Mam trzy medale Drużynowych Mistrzostw Polski i brakuje mi tego najcenniejszego w kolekcji. Będzie to trudne zadanie, ale nie ma nic straconego. Czuję w drużynie bardzo dużą mobilizację. Trzeba jeszcze poczekać co będzie z Griszą, ale z tego co wiem to skończyło się na wstrząsie mózgu. Trzymamy za niego kciuki i wierzymy, że będzie z nami na finał.

W finale czeka na Was drużyna, która w tym sezonie prawie się nie myli…

Spartanie faktycznie nie mają słabych punktów. Teraz zaczęli im jeszcze dobrze jechać juniorzy. Widać, że forma tam zwyżkuje. W naszym przypadku jest jednak podobnie. Mówię tu szczególnie o mojej dyspozycji. Wiadomo jaki był ten sezon w moim wykonaniu, ale staram się pomóc Motorowi w osiągnięciu sukcesu. Rozkręcamy się z meczu na mecz i oby ta najlepsza forma trafiła się na mecze finałowe.

Na Stadionie Olimpijskim i na Waszym obiekcie nikt z przyjezdnych w tym roku jeszcze nie wygrał. Kluczem będzie więc wykorzystanie własnego toru w pierwszym meczu?

Będziemy się skupiać na tym, żeby ten wynik w domowym meczu był jak najbardziej korzystny. Nie ma co ukrywać, że to jest postawa. Później pojedziemy na rewanż do Wrocławia i jeśli będziemy na plusie po pierwszym meczu, to będziemy chcieli to z całych sił obronić.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA