Główny partner portalu

Żużel. Kolejka Przemka: Wszystko co szybsze musi kosztować. Górą Anlasy. Przeintelektualizowany Wrocław i pampersy ważniejsze od żużla

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Druga runda za nami, zatem pora jak w pięściarstwie, na wypunktowanie. Bywało genialnie, ale też niektóre ruchy nie potrafią się obronić. Na plus Apator dzielnie stawiający się przez całe zawody wrocławskiemu dream teamowi. Na minus Bjerre i wrocławski tor. Złotousty Dobrucki zaś zasłużył na tytuł cytatu kolejki, stwierdziwszy, zgodnie z prawdą, znajomością arkanów i realiami, a komentując szeroki powrót, czy jak komu wygodnie, wejście Anlasów na ligowe tory jak w tytule. To a propos rzekomo większej elastyczności tureckiej gumy w wysokich temperaturach, co ma być odczuwalne latem i spowodować kolejną falę pędu po następne pół konia mocy więcej. Guma ułoży się szerzej, przyklei i wtedy… niech moc będzie z tobą. A żeby ową moc wygenerować, to trzeba kolejnej rundy starcia tunerów i pomysłowych Dobromirów co zaś, jako skutek uboczny, jeszcze bardzie podniesie a to urazowość, a to ceny sprzętu zarazem. Wróćmy jednak do minionej kolejki.

Zaczęło się od starcia w Zielonej Górze. Piotr Żyto potwierdził, że jest fachowcem co się zowie. Obiecał w przedmeczowej rozmowie, iż błędów z XIII starcia w toruńskim otwarciu nie powtórzą – i nie powtórzyli. Szczególnie Pawliczak z Zagarem, kiedy podręcznikowo dowieźli podwójną wiktorię. Obiecał, że powalczą młodzi, ze szczególnym uwzględnieniem Ragusa i tak się stało. Obiecał przebudzenie profesora Protasiewicza i tu również słowa dotrzymał. Po drugiej stronie debiutujący w roli Janusz Ślączka miał znacznie trudniejsze zadanie, ale także wybrnął z niego niemal na szóstkę. Niemal, bo do tej pory nie rozumiem przyczyn i sensu udziału Krakowiaka w XIV wyścigu. Ale po kolei.

W pierwszej serii ze strony przyjezdnych błysnął Pedersen. Na szczęście dla Ślączki nawet bezrozumna jazda Bartkowiaka w starciu juniorów pozwoliła gospodarzom dowieźć tylko remis, choć mogli i powinni przegrać 2:4. Pozostali przywozili punkty lub nie, bardziej korzystając z problemów gospodarzy niźli ciesząc własnym idealnym dostrojeniem sprzętu, przez co trudno było wskazać kandydatów na szybkie doszlusowanie do duńskiego lidera ekipy. Wśród miejscowych pomyłki ze strony Zagara i Pawliczaka pozwoliły gościom trzymać się ogona. Wynik na zero.

W kolejnej rundzie zaskoczyli obaj słabsi do tego momentu wśród gospodarzy, źle wystartował Nicki potem obierając nie najszczęśliwszy tor jazdy i on też poległ. W meczu zrobiło się +4 dla Falubazu. Nadzieją przyjezdnych były oczka i dobra prędkość Przema takoż Kasprzoka. Beznadziejnie wolny pozostawał wciąż Bjerre. Od trzeciej serii Janusz Ślączka rozpoczął poszukiwania i trzeba przyznać, że działał z punktu widzenia logiki, bezbłędnie aż do XIV starcia. Zamiast więc dworować sobie nieelegancko z nowego szkoleniowca imć panowie komentatorzy powinni byli spróbować naumieć się komentowanej dziedziny z rozumieniem przyczyn i skutków, miast urządzać niezasłużone „podśmiechujki” bez umiaru z sensownych i uzasadnionych poczynań opiekuna GKM. Skoro sam nie rozumiem, to albo dopytuję w odpowiednim momencie i najlepiej bezpośrednio zainteresowanego, albo zostaję tzw. „ekspertem”, bo skoro nie znam się i nie pojmuję, to już tylko „mądrować się” publicznie. Ku przestrodze wszech wiedzący specjaliści telewizyjni.

Na otwarcie tej serii Ślączka puścił Lachbauma w miejsce wciąż wolnego Kenia, na najsłabszego wśród zielonogórzan Osyczkę. Prawda, że sensowny ruch? Szukam kolejnego żądła, przy minimalnym ryzyku, bo z Osyczką to i potencjalnie nawet niedopasowany Roman powinien sobie poradzić. Tu jednak Rosjanin zaskoczył wszystkich i pozwolił Osyczce… przywieźć debiutanckie oczko. W IX odsłonie opiekun gości ryzykował. Za beznadziejnie wolnego Krakowiaka wstawił Pedersena, po wcześniejszej jedynce na 1:5, wespół z dosyć szybkim Kasprzakiem, na przebudzonego Zagara i skutecznego Fricke. Weteran nie zawiódł, zaś Krzysiek nie skorzystał z dobrej prędkości i miast na przeciwległej wykonać manewr imienia Zmarzlika, przekładając koło na wewnętrzną, a potem wjeżdżając piką w kolejny łuk, co dało by mu trzecią pozycję, postanowił asekurować przez pozostały dystans jadącego przed nim Słoweńca. Udało się. To naturalnie sarkazm dla nie wtajemniczonych sprawozdawców TV. W kolejnej odsłonie mógł i powinien zaskoczyć Bartkowiak jadący z taktycznej za Zielińskiego. Wystrzelił z wewnętrznego pola i… rzeczywiście zdumiał wszystkich. Został przy krawężniku, który nie niósł, poczekał aż pozostali odjadą i wtedy dopiero postanowił się wysunąć. Ot chytry plan, jak nie przeszkadzać rywalom. W tej serii zastanawiałem się nie na żarty, co by się stało, mimo niezagrożonego zera w wykonaniu Romana, gdyby to on był w podstawowym zestawieniu zamiast Norberta. Dostałby dwa starty i… kto wie. Rozumiem, że Ślączka postawił na potencjalną znajomość toru i objeżdżenie Krakowiaka w Zielonej i tego się trzymajmy, niezależnie od prezentowanej wcześniej na treningach i w jedynym sparingu dyspozycji. Gdyby wypaliło nazwano by trenera GKM-u geniuszem i niech tak zostanie.

W ostatniej rundzie rozochocił się na dobre man of the day po stronie Falubazu Damian Pawliczak. Potwierdził, że po pierwszej pomyłce dokleił się i był to jego czas. Z drugiej strony jedzie się tak jak przeciwnik pozwala, a ten pozwalał na wiele mając tylko jedno żądło i rokującego, acz bez niezbędnego błysku Przema. XI wyścig był chyba przełomowym w meczu. Podwójna wygrana Zagara z Damianem nad Pawlickim i Kasprzakiem przesądziła sprawę. Jeśli wierzyć komentatorom, to Kasprzak niepotrzebnie zmieniał na ten wyścig motocykl. O ile zmieniał. Wcześniej koń galopował, tylko dżokej nie podołał. Wymiana rumaka nie była więc uzasadniona. W XII Ślączka wobec niemocy Krakowiaka i Lachbauma postanowił wrócić jeszcze raz do potencjalnie najmocniejszego z tego grona – Kenia. Duńczyk wystartował wyśmienicie, tylko nie wiedzieć czemu pojechał sprawdzić co tam pod bandą, omijając po drodze szybki rant odsypanego. Profesor Protasiewicz nie dał się prosić i chętnie z prezentu skorzystał. Bjerre dowiózł jednak pewną dwójkę i wydawał się nie odstawać od zielonogórskiego weterana. W XIII pojechał więc ponownie, by wykorzystać dopasowanie fury sprzed chwili. Tu jednak rywale byli zacni. Fricke i Dudek nie pozwolili sobie fiknąć. Wygrał bezbłędny w tej fazie meczu Nicki, zaś Kenio dowiózł śliwkę. Tyle, że nie odstawał jakoś wyraźnie.

Falubaz zapewnił sobie dwa punkty już przed nominowanymi prowadząc dwunastoma oczkami. Gra szła o wymiar kary w kontekście rewanżu. I tu zaskoczenie ze strony Janusza Ślączki. Nie wiedzieć czemu w XIV desygnował… Krakowiaka? To jedyny błąd tego dnia grudziądzkiego szkoleniowca. Jeśli patrzeć na punkty, jazdę i dopasowanie motocykla, to albo należało puścić zestaw Bjerre, Kasprzak, by każdy miał możliwość uspokoić myśli po poprzedniej śliwce i nie wracał do domu z mętlikiem w głowie. Albo zostawić jednego z nich, za drugiego wystawiając z taktycznej Przema. Tu pojechał Norbert i tego manewru nie da się obronić, chyba że nosem szkoleniowca GKM-u. Ten jednak (nos i zawodnik) zawiódł, a przy tym nieopatrznie zrobiłby „ała” panu Piotrowi. Grunt, że wszystko i wszystkich udało się pozbierać z toru bez konsekwencji. Miało być 2:4. Mogło i powinno być 3:3, ale w powtórce Przemo pojechał do kredy, bo ta chwilę wcześniej po polaniu wyraźnie niosła i się przeliczył. W związku z zamieszaniem upłynęło kilka minut, arena przeschła i wróciła szybka ścieżka po szerokiej, którą to poobijany Protas skwapliwie i skutecznie wykorzystał. Zatem w przedostatnim 4:2. A na koniec fajne ściganie i piąta wiktoria Pedersena po rewitalizacji, z oczkiem Przema nad Fricke. Zatem nominowane na zero i skończyło się dwunastoma na korzyść miejscowych. Zważywszy, że Ślączka miał w meczu półtora zawodnika, osiągnął więcej niż miał prawo oczekiwać. Wziąwszy potrzeby drużyny pod kątem rewanżu w trójkącie bermudzkim Zielona – Grudziądz – Toruń – przegrał za wysoko. Tylko to nie wina szkoleniowca. GKM odjechał mniej treningów i tylko jeden sparing, debiutując w lidze. Zielona miała więcej sposobności do jazdy i zainaugurowała sezon tydzień wcześniej. To było widać, a team Piotra Żyto potrafił tę przewagę wiedzy, objeżdżenia i własnego toru doskonale wykorzystać.

We Wrocku nudy na pudy. Tor jak te kalifornijskie o których opowiadał niedawno Stasiu Kępowicz. Twardy jak skała. I nie mówimy o nazwie stadionu w Świętochłowicach, bo to li tylko skałka. Na Olimpijskim skała była co się zowie. Żadnej walki, punkty przydzielały w największej mierze pola startowe, zaś spartański dream team, który to miał roznieść w proch i pył Anioły, wcale ani taki dream, ani team w tym meczu.

W Sparcie mamy przerost formy nad treścią zdaje się. Tylu tych opiekunów z najbardziej wymyślnymi nazwami funkcji, że nie wiadomo kogo słuchać i kto większa gwiazda, a i hierarchię trudno objąć. Co za dużo, to niezdrowo zazwyczaj. Co prawda twierdził w niedawnej rozmowie Krystian Pieszczek, że chętnie słucha osoby z autorytetem obserwującej zmagania z boku, ale co jeśli tych osób kilka, a każda ma własne, różne od innych przemyślenia? Kogo słuchać? Kto najważniejszy z ważnych? W piątek arcy twardy tor nie pozwolił się pościgać, więc i pisać nie bardzo jest o czym. Bajer chyba przyjechał po najniższy wymiar kary, przez co nie wykorzystał wszystkich taktycznych, zaskoczony pewnie niskim wynikiem na korzyść rywali. Różnicę zrobili młodzi. Nawet wrocławskie armaty – Woffinden, Janowski i Łaguta jadąc spod płotu miały problem i zwykle punktów obficie nie dowoziły. Tu statystyki skuteczności pól startowych nie kłamały. Pierwsze koty za płoty, mecz wygrany przez gospodarzy, acz bez fajerwerków, zatem będziemy obserwować jakiż to podział kompetencji obowiązuje w Sparcie i na ile podbudowany będzie Toruń w kontekście starcia z Lesznem na terenie Unii w kolejnej rundzie. Na plus Pawełek i przebudzony chyba na dobre Lambert. Wśród miejscowych skuteczny w kratkę Bewley i troszkę słabszy tego dnia Czugunow.

Gorzów dosyć pewnie poradził sobie z Lublinem. Nie znaczy to, że Motor zawiódł. Nadspodziewanie dobrze na Jancarzu Hampel, znakomite wejście w ligę Mateusza Cierniaka i niestety wciąż bez błysku Buczek. Lublin u siebie będzie jednak groźny. Przebudzi się od początku Michelsen, doskoczy Lampart i mimo braku Kubery mogą solidnie pohasać. Szybka reakcja sztabu gości przed VIII i XI biegiem. Było sześć w plecy i natychmiast poszła raz skuteczna, raz mniej taktyczna. Nim jednak ukończyli VIII wyścig doszło do paskudnego karambolu. Szczęście, że zakończyło się na strachu.

Wśród gospodarzy Zmarzlik z Vaculikiem wspierani na miarę obecnego potencjału przez Thomsena. Słabiej tym razem Karczmarz. Woźniak zaś będzie musiał chyba porozmawiać z liderami nie tylko o pampersach, bo widać było, że niestety fragmentami zaczynał się gubić. To a propos Vacula, który ujawnił w TV tajemnice żużlowych pogaduch w Gorzowie, twierdząc że częściej dyskutują z Bartkiem i Szymonem o pieluchach niż o speedwayu. Brak punktów Woźniaka długo doskwierał, nie pozwalając oderwać się gospodarzom. Przy tym pojedyncze wpadki i było momentami nerwowo po stronie miejscowych. Szczególnie na początku III i IV serii. Niestety w X odsłonie drugi raz zapoznał się z nawierzchnią Michelsen i poobijany ponad miarę – zgasł, czemu trudno się dziwić.  Potem w XI nie do końca wypaliła lubelakom taktyczna, za sprawą chwilowego przebudzenia Szymka i było po ptokach. Na okrasę majstersztyk Vacula w XV gdy z miejsca pn. „koniec wyścigu” przebił się na podwójną wygraną.

W Czewie na zwieńczenie niedzieli chrzest bojowy Świdra. Tym razem efekt nowej miotły nie mógł już zadziałać, zaś skład tworzony i przygotowany przez Piotra od A do Z, zatem wszystko na jego osobisty rachunek. Pod Jasna Górę zjechały rozjuszone po inauguracyjnej wtopie leszczyńskie Byki. Do tego z mistrzem beczki śmierci Emilem i synem marnotrawnym Włókniarzy – Doylem. Tylko ci juniorzy. Tu miała być różnica. A propos byków i krwi opowiadała mi swego czasu rezydentka w Hiszpanii, że podczas corridy zwycięski torreador odcina na koniec zabitemu bykowi ucho, zaś tłum wiwatuje. Taka specyficzność lokalna, żeby to strawnie ująć. Jeśli jednak, co znacznie rzadziej, byk pokona torreadora, to… także odcina mu ucho. No to się w Częstochowie zapowiadało… odcinanie uszu. I to mimo, iż goście w tradycyjnym układzie par, czyli z Piterem prowadzącym, w tym sezonie potencjalnie słabego, juniora. Ale cóż. Kto nie ryzykuje – szampana nie pije.

Na otwarcie miejscowi juniorzy podwójnie, seniorzy z pojedynczymi wygranymi, same trójki gospodarzy i wyraźna przewaga częstochowian po inauguracyjnej serii. Mordowali się goście z torem, niektórzy z marką opon i motocyklami, ale to starzy wyjadacze, więc kolejne starty miały być skuteczniejsze. I były. Stopniowo, krok po kroczku, poprawiali leszczynianie prędkość i efektywność. Nieco wolniej odrabiali straty, bo co podgonili, to zgubili, głównie za sprawą znakomitej początkowo dyspozycji Jeppesena i wybornego w pierwszej fazie meczu Miśkowiaka. Leszno czekało na przebudzenie Pitera. Częstochowa z nadzieją patrzyła na kolejne występy Smyka, Kacpra i… Lindgrena, który po zwycięstwie na powitanie nieco przysnął. Zatrybił gościom Lidsey, wrócił od startu zawodów stary, dobry Koldi i było bardzo ciekawie. Bieg tych, którym z obu stron nie szło (konkretnie X), wygrał Pawlicki i po trzech seriach mieliśmy remis w meczu. Wśród gospodarzy brylował Madsen, tym razem startujący na bajkach Briana Kargera (nietypowy współcześnie, tyrystorowy zapłon, rzekomo pomagający pod taśmą), w miejsce Graversenów. Dlaczego? Pewnie Marzotto coś o tym wie. Duńczykowi w środkowej fazie zawodów zaczynało brakować wsparcia ze strony kolegów. Końcówka zapowiadała się więc ekscytująco.

W XI zawalił gościom Emil, pozwalając się wciągnąć z trasy liderowi Lwów. Zamiast 1:5 skończyło się na 2:4. Jednak Byki pierwszy raz w meczu objęły prowadzenie. Zadziwiająco skuteczny był Doyle, który w ten specyficzny sposób „zemścił się” na ubiegłorocznych pracodawcach. Potem dwukrotnie wygrywał najpierw start, a potem wyścig Janusz Kołodziej, po upadku i wykluczeniu Pludry w pierwszym wirażu. No i ważny dla losów spotkania XIII wyścig. Od wewnętrznej Pawlicki, Jeppesen, Lidsey, Lindgren – kto przewidziałby kolejność na mecie przed startem? Tuż przed biegiem Jeppesena zastąpił Miśkowiak. Sami zawodnicy po przejściach w tym meczu. Paradoksalnie najlepiej we wcześniejszych występach wyglądał… Jamon. No i Byki pokazały rogi, chroniąc uszy. Wygrał Australijczyk, przed Piterem, za nimi Miśkowiak i… beznadziejny Szwed. Przed nominowanymi 6 na korzyść Leszna i dylemat Świdra. Czy taktyczna i ewentualnie za kogo, bo to, że Madsen było chyba oczywiste, tylko z kim? Problem miał też Baron. Piątka równych ścigantów i decyzja kogo zostawić w parkingu. Ostatecznie stanęło, że ostatnie dwie odsłony obejrzy z boksu Emil. Sajfutdinow przegrywał wcześniej praktycznie jedynie z Madsenem, był szybki, ale pozostał w parku maszyn. Lwy postawiły na Worynę w XIV i mimom wszystko Lindgrena w finałowym. Teoretycznie nie mieli już gospodarze armat. Przedostatni wyścig mógł rozstrzygnąć i załatwił temat. Konkretnie odrodzony Piter, pokonując Leona i Kacpra. Kangur z Unii tym razem bez zdobyczy, ale mecz i tak na plus dla Jaimona. Na pożegnanie Madsen z trasy połknął Doyle`a i ostro dobierał do skóry prowadzącemu Kołodziejowi. Statystował Fredka. A Włókniarz? Od siódmej gonitwy nie wygrał indywidualnie wyścigu. Po nokdaunie na dzień dobry zafundowanym Unii, przyjął kilka solidnych ciosów kontrujących i poległ. Ale meczycho – prima sort.

PRZEMYSŁAW SIERAKOWSKI

17 komentarzy on Żużel. Kolejka Przemka: Wszystko co szybsze musi kosztować. Górą Anlasy. Przeintelektualizowany Wrocław i pampersy ważniejsze od żużla
    Kichał
    12 Apr 2021
    8:33am

    Sparta za widowiska chyba będzie zawsze obrywała. Sam wyłączyłem meczyk po 10. biegu we Wrocławiu, bo faktycznie nudy. Po legendarnym SGP z 2019 chyba wszystkie mecze we Wrocławiu będą wydawały się nudnawe 😉

    A tak się tylko odniosę do mojego Motoru to do tematu pieluch można dorzucić młodego tatę Wiktora. Bez przytyków dla chłopaka ale w tym wieku ojcostwo musi rzutować na jego jeździe, co musi przyznać większość ojców i nie można mówić, że to coś bardzo złego. Mam nadzieję, że zaraz złapie rytm w tym sezonie, szczególnie w domu i wróci do formy sprzed 2. sezonów, bo po prostu szkoda potencjału.
    Poza tym pierwszy mecz, brak Dominika w składzie i można będzie śmiało podnieść głowę i węszyć w okolice Play off. Reszta na bank się rozjeździ, a brak kompleksów w jeździe Cierniaka i stawianie się żużlowym tuzom to jest coś na co zawsze dobrze się patrzy.

      Prawda
      12 Apr 2021
      9:39am

      zobacz jak trafnie , moze troche nieswiadomie, powiedziales ze masz nadzieje ze Witkor wroci do formy sprzed 2 lat. On juz rok temu obnizyl loty a wtedy nie bylo mowy przeciez o zadnym ojcostwie. U Witkora widzimy jednoroczny skok formy, moze trafil ze sprzetem …. w tym meczu z Gorzowem to jego punktow zabraklo, tego Wiktora sprzed dwoch lat. sam myslalem ze ma wszystko juz poukladane tak jak wowczas gdy byl pewnym punktem zespolu dwa lata temu. jest wiezniem samego siebie sprzed dwoch lat. wszystko co teraz robi bedzie odnisieienim do formy sprzed dwoch lat. na ten moment Motor ma za duzo dziur. a za chwile mecz u siebie z WTS …………. moze wowczas sie u siebie przelamie

        Pomorze
        12 Apr 2021
        11:37am

        Prawda, co tam w Rybniku? Awans już blisko. Krzysiu cały czas robi herbatki Markowi czy oddał tą fuchę swojemu kapciowemu i teraz ten biega za cytryną i cukrem, żeby trener miał zaparzony zdrowy czaj?

        Lukas
        12 Apr 2021
        1:43pm

        Motor spadnie. Będę to powtarzać dopóty, dopóki inni nie zwrócą uwagi jak ten zespół został zbudowany: ani równy, ani z wyrazistymi liderami. Po co buczkowski? W czym lepszy od miesiąca? Kubera stracił mechaników, wystartuje póżniej z ogromna presją. Lampart podąża ścieżką która wydeptał brat. Hampel to za mało. Pamiętacie drugą połowę sezonu ubiegłego michelsena? Z kim on wygrywał w Gorzowie wczoraj? Laguta to żaden pewniak. Gdzie mu do Madsena, vacula, doyla, pedersena czy woofindena? Ten zespół jest słabszy niż apator, falubaz. Może gkm to ich poziom

    Prawda
    12 Apr 2021
    12:11pm

    zastanawia mnie jedna rzecz. i to powtarza sie kolejny raz. ponad godzine czekalem na zatwierdzenie komentarza. dawno juz mozliwosc edytowania zniknela. czekam i czekam ….. jak juz sie pojawilo to jest i moj komentarz i od razu odpowiedz do mojego komentrza …… jak to wytlumaczyc?????? w tym akruat prypadku niby jest duza roznica czasowa ale poprzedno to roznica wynosila okolo 20 minut. hmmmm, czyli w momencie jak moj komentarz czekal na zatwierdzenie juz ktos napisal do niego odpowiedz????? (screen)

      Bulanda
      12 Apr 2021
      2:15pm

      No robisz sobie tego screena i co dalej?Archiwizujesz, drukujesz, dostarczasz swojemu adwokatowi jako dowód w sprawie? Nie żebym hejtował, po prostu nie rozumiem na co to? Czy rzeczywiście brak twojego komentarza na jakimś tam portalu tak bardzo komplikuje twoje jestestwo?

        Prawda
        12 Apr 2021
        4:27pm

        Moderacja tzn ze maja wglad co puszesz i takze to zmienic. Mam dowod gdyby ktos zmienil moj pierwotny post na obrazliwy. Lub gdyby redakcja odrzucila to sprawdzam i doszukuje dlaczego. Co takiego tam bylo zlego czy obrazliwego

          Polak
          12 Apr 2021
          4:37pm

          Prawda, możesz pisać po polsku?

            Bulanda
            12 Apr 2021
            5:39pm

            Może byś napisał coś co ma związek z artykułem albo odniósł się do treści merytorycznej komentarzy kolegów. To nie jest kółko ortograficzne. My tu o żużlu dyskutujemy. Niech każdy pisze jak potrafi byleby z sensem i bez obrażania.

      Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
      12 Apr 2021
      3:28pm

      Także wielokrotnie zauważyłem, że ktoś odpisywał po kilku minutach, na mój oczekujący moderacji post. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale najprawdopodobniej odpisuje to ktoś związany z redakcją, lub osoba moderująca. Ogólnie to kicha i takie to dość słabe.

      Skąd odpisują? Z Piątnicy, no bo skąd?!!! 😀

        Prawda
        12 Apr 2021
        9:39pm

        Teraz beda sie zapewne bardziej pilnowac chyba ze to jedna z tych kwestii technicznych „nie do ogarniecia” przez ich informatykow

Skomentuj

17 komentarzy on Żużel. Kolejka Przemka: Wszystko co szybsze musi kosztować. Górą Anlasy. Przeintelektualizowany Wrocław i pampersy ważniejsze od żużla
    Kichał
    12 Apr 2021
    8:33am

    Sparta za widowiska chyba będzie zawsze obrywała. Sam wyłączyłem meczyk po 10. biegu we Wrocławiu, bo faktycznie nudy. Po legendarnym SGP z 2019 chyba wszystkie mecze we Wrocławiu będą wydawały się nudnawe 😉

    A tak się tylko odniosę do mojego Motoru to do tematu pieluch można dorzucić młodego tatę Wiktora. Bez przytyków dla chłopaka ale w tym wieku ojcostwo musi rzutować na jego jeździe, co musi przyznać większość ojców i nie można mówić, że to coś bardzo złego. Mam nadzieję, że zaraz złapie rytm w tym sezonie, szczególnie w domu i wróci do formy sprzed 2. sezonów, bo po prostu szkoda potencjału.
    Poza tym pierwszy mecz, brak Dominika w składzie i można będzie śmiało podnieść głowę i węszyć w okolice Play off. Reszta na bank się rozjeździ, a brak kompleksów w jeździe Cierniaka i stawianie się żużlowym tuzom to jest coś na co zawsze dobrze się patrzy.

      Prawda
      12 Apr 2021
      9:39am

      zobacz jak trafnie , moze troche nieswiadomie, powiedziales ze masz nadzieje ze Witkor wroci do formy sprzed 2 lat. On juz rok temu obnizyl loty a wtedy nie bylo mowy przeciez o zadnym ojcostwie. U Witkora widzimy jednoroczny skok formy, moze trafil ze sprzetem …. w tym meczu z Gorzowem to jego punktow zabraklo, tego Wiktora sprzed dwoch lat. sam myslalem ze ma wszystko juz poukladane tak jak wowczas gdy byl pewnym punktem zespolu dwa lata temu. jest wiezniem samego siebie sprzed dwoch lat. wszystko co teraz robi bedzie odnisieienim do formy sprzed dwoch lat. na ten moment Motor ma za duzo dziur. a za chwile mecz u siebie z WTS …………. moze wowczas sie u siebie przelamie

        Pomorze
        12 Apr 2021
        11:37am

        Prawda, co tam w Rybniku? Awans już blisko. Krzysiu cały czas robi herbatki Markowi czy oddał tą fuchę swojemu kapciowemu i teraz ten biega za cytryną i cukrem, żeby trener miał zaparzony zdrowy czaj?

        Lukas
        12 Apr 2021
        1:43pm

        Motor spadnie. Będę to powtarzać dopóty, dopóki inni nie zwrócą uwagi jak ten zespół został zbudowany: ani równy, ani z wyrazistymi liderami. Po co buczkowski? W czym lepszy od miesiąca? Kubera stracił mechaników, wystartuje póżniej z ogromna presją. Lampart podąża ścieżką która wydeptał brat. Hampel to za mało. Pamiętacie drugą połowę sezonu ubiegłego michelsena? Z kim on wygrywał w Gorzowie wczoraj? Laguta to żaden pewniak. Gdzie mu do Madsena, vacula, doyla, pedersena czy woofindena? Ten zespół jest słabszy niż apator, falubaz. Może gkm to ich poziom

    Prawda
    12 Apr 2021
    12:11pm

    zastanawia mnie jedna rzecz. i to powtarza sie kolejny raz. ponad godzine czekalem na zatwierdzenie komentarza. dawno juz mozliwosc edytowania zniknela. czekam i czekam ….. jak juz sie pojawilo to jest i moj komentarz i od razu odpowiedz do mojego komentrza …… jak to wytlumaczyc?????? w tym akruat prypadku niby jest duza roznica czasowa ale poprzedno to roznica wynosila okolo 20 minut. hmmmm, czyli w momencie jak moj komentarz czekal na zatwierdzenie juz ktos napisal do niego odpowiedz????? (screen)

      Bulanda
      12 Apr 2021
      2:15pm

      No robisz sobie tego screena i co dalej?Archiwizujesz, drukujesz, dostarczasz swojemu adwokatowi jako dowód w sprawie? Nie żebym hejtował, po prostu nie rozumiem na co to? Czy rzeczywiście brak twojego komentarza na jakimś tam portalu tak bardzo komplikuje twoje jestestwo?

        Prawda
        12 Apr 2021
        4:27pm

        Moderacja tzn ze maja wglad co puszesz i takze to zmienic. Mam dowod gdyby ktos zmienil moj pierwotny post na obrazliwy. Lub gdyby redakcja odrzucila to sprawdzam i doszukuje dlaczego. Co takiego tam bylo zlego czy obrazliwego

          Polak
          12 Apr 2021
          4:37pm

          Prawda, możesz pisać po polsku?

            Bulanda
            12 Apr 2021
            5:39pm

            Może byś napisał coś co ma związek z artykułem albo odniósł się do treści merytorycznej komentarzy kolegów. To nie jest kółko ortograficzne. My tu o żużlu dyskutujemy. Niech każdy pisze jak potrafi byleby z sensem i bez obrażania.

      Ⓜⓤⓒⓗⓞⓜⓞⓡⓔⓚ
      12 Apr 2021
      3:28pm

      Także wielokrotnie zauważyłem, że ktoś odpisywał po kilku minutach, na mój oczekujący moderacji post. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale najprawdopodobniej odpisuje to ktoś związany z redakcją, lub osoba moderująca. Ogólnie to kicha i takie to dość słabe.

      Skąd odpisują? Z Piątnicy, no bo skąd?!!! 😀

        Prawda
        12 Apr 2021
        9:39pm

        Teraz beda sie zapewne bardziej pilnowac chyba ze to jedna z tych kwestii technicznych „nie do ogarniecia” przez ich informatykow

Skomentuj