Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W niedzielę, 2 czerwca, odbyło się spotkanie pomiędzy KS Apatorem Toruń a Novyhotel Falubazem Zielona Góra. Mecz zakończył się wynikiem 46:44, co spowodowało niedosyt u obu drużyn. O wyniku, przebiegu spotkania i debiucie Antka Kawczyńskiego na Motoarenie opowiedział nam trener Aniołów – Piotr Baron.

 

Przez większość spotkania to Apator miał sporą przewagę, jednak momentem przełomowym był bieg jedenasty. Podwójne zwycięstwo Falubazu rozpoczęło odrabianie strat przez gości. Ostatecznie to Apator zwyciężył, ale tylko dwoma punktami, co może pozostawiać spory niedosyt, biorąc pod uwagę fakt, iż wcześniej przewaga wynosiła osiem punktów.

– Mamy dwa punkty, natomiast sam wynik nie cieszy – wyznaje Piotr Baron – Zielonogórzanie zaczęli odrabiać straty, kiedy my zaczęliśmy przegrywać starty. Między dziesiątym a trzynastym biegiem mieliśmy mniej korzystne pola. Nie jest to wytłumaczenie, po prostu gdzieś pogubiliśmy przełożenia i to denerwuje – dodaje szkoleniowiec.

Żużel. Kolejka w Szwecji pod znakiem pogromów. Czterech Polaków z kompletem!

Żużel. „Freddie” wraca do gry. Polacy zachowali miejsca

To trzeci z rzędu mecz Apatora, kiedy końcówka meczu nie idzie po ich myśli, mimo wcześniejszej przewagi lub szansy na prowadzenie. W taki sposób drużyna z Torunia przegrała z osłabionym GKM-em. W tym przypadku także bieg jedenasty był przełomowym dla torunian i zaważył o wyniku meczu. Dwa dni później odbył się zaległy mecz z Włókniarzem Częstochowa. Wówczas Apator zbliżał się do rywala i miał szanse na odrobienie czterech punktów, jednak w biegach nominowanych to Włókniarz okazał się szybszy. Piotr Baron wyjaśnił, że problem, tak jak i w tym spotkaniu, leży w startach. Dodatkowo trener wytłumaczył, że w meczu z Falubazem pogoda miała duży wpływ na stan toru, a dwa poprzednie spotkania były wyjazdowe.

Tego dnia przed własną publicznością debiutował także Antoni Kawczyński. 16-latek dostał szansę w Częstochowie, jednak w pierwszym swoim wyścigu zaliczył upadek, zaś w kolejnym nie zdobył żadnego punktu. W niedzielę otrzymał szansę i zdobył jeden punkt na juniorze Falubazu, a do tego jechał odważnie i zbliżał się momentami do Przemysława Pawlickiego. – Widzę potencjał. Antka trzeba wprowadzić powoli. Fajnie pojechał, myślę, że w kolejnym meczu będzie miał trzy wyścigi do odjechania – wyznał trener Apatora.