Żużel. Kapitan Polonii dobrze wszedł w sezon. „Awans celem. Jeżdżę na silnikach van Essena”

Metalkas 2 Ekstraliga: Energa Wybrzeże Gdańsk - Abramczyk Polonia Bydgoszcz
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Mateusz Szczepaniak w ubiegłym roku chciał startować w PGE Ekstralidze. Miał podpisany kontrakt w Grudziądzu, ale zabrakło dla niego miejsca w składzie. Został wypożyczony do Abramczyk Polonii Bydgoszcz. Drużyna nie awansowała, ale ambitny zawodnik zdecydował się pozostać w Bydgoszczy, która po raz kolejny walczy o wejście na najwyższy szczebel.

 

W ostatnim spotkaniu ligowym bydgoszczanie rywalizowali w Gdańsku. Zawody storpedowała pogoda. Udało się rozegrać tylko  osiem wyścigów. – Po ulewie tor był zalany wodą, ale gospodarze świetnie zajęli się torem. Ściągnęli całą wodę i tor nadawał się do ścigania. Było ślisko, ale spod kół można było dostać szprycą. Po pierwszym okrążeniu straciłem wszystkie zrywki. Przecierałem gogle, żeby tylko widzieć cokolwiek. Miałem dobre starty, a one były w tej sytuacji kluczowe. Po starcie starałem się wjechać w najlepszą ścieżkę. W ósmym wyścigu też miałem niezły start, ale warunki były trudne, bo znów zaczęło padać. Zawody przerwano, ale fajnie, że wygraliśmy. Szkoda, że nie jechaliśmy dalej, ale dobrze że mecz został zaliczony i dał zwycięstwo Polonii – powiedział Mateusz Szczepaniak.

Ekipa gospodarzy przez opady straciła atut toru. – Na pewno gospodarze szykowali tor pod siebie. Z pewnością trenowali na torze, jaki przygotowywali do zawodów. Po deszczu te warunki się zmieniają. Miejscami było ślisko, gdzie indziej przyczepnie. My to wykorzystaliśmy. Koncentrowaliśmy się, by jak najlepiej jechać i udało się. Szkoda, że nie udało się dokończyć zawodów, ale na to nie mieliśmy wpływu. Gospodarze byli przygotowani na normalne warunki. Z drugiej strony my też nie byliśmy przygotowani na opady. Tor był mokry dla wszystkich. Tak to już jest. Jechaliśmy swoje i wygraliśmy  – stwierdził 37-letni zawodnik Abramczyk Polonii.

Metalkas 2 Ekstraliga: Energa Wybrzeże Gdańsk – Abramczyk Polonia Bydgoszcz

Wygrana 27:21 w Gdańsku potwierdza, że Abramczyk Polonia aspiruje do awansu. Z drużyny odszedł Wiktor Przyjemski, ale dokonano solidnych wzmocnień i drużyna prezentuje się okazale. – Uważam, że mamy w tym roku silną drużynę. Stanowimy zgraną ekipę. Mamy fajny kontakt ze sobą. Zarząd i sztab szkoleniowy dbają, by w zespole cały czas panowała pozytywna atmosfera. To sprzyja dobremu wynikowi. Awans jest naszym celem, ale nie wybiegamy myślami trzy-cztery miesiące do przodu. Skupiamy się na najbliższych spotkaniach, kolejnych wyścigach. Staramy się jechać tak, by ten cel zrealizować. Wszyscy pracują, by dać z siebie maksimum drużynie. Na wyjazd do Poznania będę przygotowany w stu procentach. Tak samo będzie z każdym kolejnym spotkaniem. Jedziemy tak, by wszyscy: my, zarząd i kibice byli zadowoleni – powiedział Mateusz Szczepaniak.

Przed sezonem w drużynie dokonano zmiany na stanowisku trenera. Kierownictwo klubu uznało, że pod okiem Jacka Woźniaka w drużynie jest zbyt spokojnie. Zastąpił go Tomasz Bajerski, który ma ożywić atmosferę w parkingu. – Każdy jest innym człowiekiem. Sam cenię spokój, unikam awantur, dlatego nie narzekałem, gdy było spokojnie. Z Tomkiem również współpracuje się dobrze. Jest wesołym człowiekiem, również dba o pozytywną atmosferę. Pilnuje spraw związanych z torem, przygotowaniem wszystkiego do meczu. Nie narzekałem i nie narzekam. Skupiam się na swojej robocie. Jak będzie dobry wynik, to wszystko będzie pozytywnie – stwierdził Szczepaniak.

Zawodnicy korzystają z pomocy nowego trenera. – Tomek wiele lat jeździł na torze i chętnie służy nam pomocą. Często oglądamy wspólnie wcześniejsze  mecze. Oceniamy, komentujemy, mówimy o błędach… Przekazujemy sobie wiedzę. Tomek jak może to posłuży radą i stara się doradzać w kwestii doboru ścieżek na torze, jak się zachować w określonych sytuacjach. W sprzęt raczej się nie miesza, to jest nasza robota. Sprzęt szalenie się rozwija, wprowadzane są różne nowinki i tylko my możemy ocenić, czy to nam pomaga czy nie – ocenił Szczepaniak.

Metalkas 2 Ekstraliga: Energa Wybrzeże Gdańsk – Abramczyk Polonia Bydgoszcz

Jeszcze niedawno na żużlu startował starszy brat Mateusza, Michał, ale zakończył już karierę. – Michał z żużlem dał sobie spokój. Założył swój biznes, który jest związany z motoryzacją. Żużel ogląda tylko w telewizji, bo na stadion raczej nie przychodzi. Jest zadowolony z tego co  robi. Na pewno mi dopinguje, ale raczej nie pojawi się w parkingu – powiedział młodszy z braci Szczepaniaków.

Michał Szczepaniak w 2018 roku reprezentował gdańskie Wybrzeże. Bracia nie rozmawiali o meczu w Gdańsku. – Michał startował w Wybrzeżu wiele lat temu. W żużlu to przepaść. Co roku coś jest zmieniane na torze, zmienia się sprzęt, ustawienia. Dużo czynników wpływa na wynik. Ja nawet nie sugerowałem się ubiegłorocznym występem w Gdańsku, bo to już mogło być nieaktualne. Musimy na bieżąco obserwować, co się dzieje. Dlatego większą uwagę przywiązałem do poprzedniego spotkania w Gdańsku, gdy Wybrzeże rywalizowało z Krosnem. Tam łatwiej było wyciągnąć jakieś konstruktywne wnioski – powiedział Mateusz Szczepaniak.

Mateuszowi towarzyszy tata, były żużlowiec a dziś mechanik, Andrzej Szczepaniak. Tata Mateusza zajmuje się też tuningiem silników, z których Mateusz często korzystał. – Nadal mam motocykle przygotowane przez tatę, choć od ubiegłego roku w meczach ligowych jeżdżę wyłącznie na silnikach przygotowanych przez holenderskiego tunera, Berta van Essena. Tata od zawsze był przy motocyklach. Kilka razy proponowałem mu już, by odpoczął, pojechał na jakieś wakacje. Trudno go odciągnąć, bo strasznie „wciągnął” go żużel. To całe jego życie. Nie może bez tego żyć. Zamiast siedzieć w domu, woli jechać ze mną. Zna mnie doskonale, wie czego potrzebuję. Przyjeżdża, doradza. W warsztacie przegląda motocykle, dopracowuje szczegóły i detale. Bardzo dużo mu zawdzięczam. Dzięki niemu jestem tu gdzie jestem – powiedział Mateusz Szczepaniak.

Tomasz Rosochacki