Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po poniedziałkowym hicie eWinner 1. Ligi zadowolony z pewnością nie może być Kacper Gomólski, który przyzwyczaił rybnickich kibiców do znacznie lepszych występów. Popularny Ginger zdobył tylko trzy punkty i bonus, a jego ROW Rybnik przegrał w Ostrowie 42:48.

 

– Przez cały mecz ten wynik się utrzymywał i ostrowianie nie potrafili nam odskoczyć. Szkoda, że nie dorzuciłem swoich punktów. Ze startu i na pierwszym okrążeniu było w miarę dobrze. Później brakowało mi prędkości i gospodarze mnie mijali. Nie mam z czego się cieszyć i czeka mnie sporo pracy – powiedział Kacper Gomólski w rozmowie z oficjalnym serwisem rozgrywek eWinner 1. Ligi.

Podopieczny trenera Cieślaka był zaskoczony torem, jaki zastał w Ostrowie. Dodał również, że przed meczem odebrał nową jednostkę napędową, jednak poważne testy dopiero ją czekają.

– Myślałem, że tor będzie diametralnie inny. Miałem w ramie nowy silnik, ale nie było okazji kiedy go spróbować, gdyż przyszedł dopiero w sobotę. Myślę, że mogłem go wypróbować w ostatnim biegu. Za tydzień czeka mnie występ w meczu Północ – Południe. Trzeba spróbować ten nowy silnik, ponieważ na razie nic o nim nie wiem – ocenił.

Przed Kacprem Gomólskim starcie ze swoją byłą drużyną. Fot. Ola Gandurska / Start Gniezno

Po zwycięstwie Arged Malesa Ostrów wróciła na prowadzenie, a sytuacja w tabeli ligowej jest niezwykle ciekawa. W walce o fazę play-off jest ciągle sześć zespołów. Rybnicka drużyna zajmuje obecnie drugą pozycję. Przed Rekinami dwa trudne starcia. Kluczowy będzie pojedynek, w którym ROW podejmie byłą drużynę Kacpra Gomólskiego, czyli Zdunek Wybrzeże Gdańsk.

– Przede wszystkim musimy się skupić na tym, aby wygrać mecz u siebie z Gdańskiem. Mieliśmy u nich remis, czyli dobry wynik. Wystarczy nam wygrana jednym punktem, ale oczywiście będziemy walczyć, aby przywieźć lepszy wynik. Później mamy wyjazdowe spotkanie w Krośnie i będziemy walczyć, aby dobrze się zaprezentować, ponieważ nigdy nic nie wiadomo, a sytuacja w tabeli ciągle się zmienia – zakończył Gomólski.

DOMINIK NICZKE