W ostatnim programie „Lewoskrętni” został poruszony temat juniora zagranicznego. Zbigniew Fiałkowski, Remigiusz Substyk oraz Dariusz Mońka wygłosili swoje zdanie w tym temacie.

Jednym z tematów dyskusji były ogromne koszty, które powstają podczas procesu szkolenia polskiego juniora. Zbigniew Fiałkowski czyli były wiceprzewodniczący GKSŻ oraz były prezes GKM Grudziądz jest przeciwny temu przepisowi, ale starał się wytłumaczyć tę decyzję „góry” z punktu widzenia ekonomicznego:

„Junior zagraniczny będzie zdecydowanie tańszy od wyszkolenia polskiego juniora. To promuje młodzieżowców z zagranicy. Ktoś powiedział, że w Ekstralidze mają jeździć najlepsi, a dlaczego najlepszy ma nie być z Polski?” – zastanawiał się Fiałkowski.

Żużel. Im złoto się po prostu należało! Oto najlepsi bez tytułu IMŚ (RANKING)

Do rozmowy włączył się także Dariusz Mońka czyli menedżer zawodników, związany ze szkoleniem w Rybkach Rybnik.

„Jeżeli przykładowo prezes ROW-u Rybnik ma do szkolenia dziesięciu młodych adeptów i na każdego ma wydać pieniądze, a ma do wyboru wziąć za połowę ceny juniora zagranicznego, to on wybierze zagranicznego. Nie będzie dalej szkolił młodzieży, bo mu się to nie opłaci. Tak będą myśleć prezesi.” – przewiduje Mońka.

Żużel. Walasek, Lindgren, Hamill… 20 lat od wyjątkowego awansu Falubazu do Ekstraligi!

Remigiusz Substyk czyli były sędzia żużlowy zwrócił uwagę na problem szkolenia „na ilość” w polskim żużlu. Ze względu na przepisy i konieczność „wypuszczania” co roku kilku zawodników z licencjami w każdej kategorii wiekowej, czasami dostawali szansę ci, którzy nie rokowali na przyszłość.

„W szkoleniu młodzieży warto przyjąć metodę marchewki, a nie kija. Chodziłem na wiele zawodów młodzieżowych, gdzie było po niektórych chłopakach widać, że mistrzów świata z nich nie będzie.” – stwierdził Substyk.

Więcej na ten temat oraz na kilka innych budzących dyskusję bieżących problemów w polskim żużlu posłuchacie klikając w link poniżej. Serdecznie zapraszamy.