Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po krótkiej sadze transferowej z udziałem Michaela Jepsena Jensena oraz Mateja Zagara, ZOOleszcz GKM Grudziądz dokonał wyboru i postawił na pierwszego z nich. Duńczyka na samym starcie czeka ogromne wyzwanie, bo wybierze się na teren aktualnego mistrza Polski, Orlen Oil Motoru Lublin. „Liglad” nie obawia się tego spotkania, a przeciwnie, cieszy się na możliwość rywalizacji z, jego zdaniem, najlepszą żużlową drużyną na świecie.

 

32-latek sezon rozpoczął w barwach #OrzechowaOsada PSŻ-u Poznań. Wystąpił w jednym spotkaniu, zdobywając 9 punktów i bonus. To był jego pierwszy i, jak się później okazało, ostatni mecz dla „Skorpionów” w tym sezonie. Dlaczego nie dostał więcej szans?

– Było parę przyczyn. Miałem upadek w Danii i byłem wyłączony z jazdy na kilka tygodni. Kilka meczów zostało także odwołanych przez mecz, a raz zostałem zmieniony przez nieporozumienie. Poza jednym meczem w Danii, w którym zaliczyłem upadek i nie mogłem kontynuować jazdy, wszystko idzie w dobrym kierunku. Sprzęt jest dobry, ciało też daje radę – mówi Jepsen Jensen na antenie Canal+.

Żużel. Dlaczego meczu Poznań-Bydgoszcz nie będzie w telewizji? Jest wyjaśnienie

Żużel. GKM komentuje transfer Jepsena Jensena. „Mocno w wierzymy w Michaela” – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

– Myślę, że dla zawodników z Poznania to też jest OK. Gdy masz czterech żużlowców na trzy miejsca, lepszym wyjściem dla atmosfery w drużynie jest zaufanie tym zawodnikom, których masz w składzie. Wierzę, że każdy ma prawo popełniać błędy, a następnie wyciągać wnioski. Większa liczba zawodników nie buduje atmosfery, a ja byłem jedynym, który mógł zostać wypożyczony – dodaje.

Przeskok z Metalkas 2. Ekstraligi do PGE Ekstraligi może stanowić ogromne wyzwanie nawet dla tak doświadczonego zawodnika, jakim bez wątpienia Jepsen Jensen jest. W środowisku krążyła plotka, jakoby Duńczykowi sprzęt oraz swoich mechaników miał „podstawić” sam Jason Doyle.

– Nic mi o tym nie wiadomo – ucina krótko Jepsen Jensen. – Uważam, że sprzęt nie był moim problemem w ostatnich kilku sezonach. W zeszłym roku notowałem upadek za upadkiem. Przez większość sezonu jeździłem z niesprawną lewą ręką. Następnie upadłem i przemieściłem bark. Przez to tak naprawdę nie miałem żadnej sprawnej ręki – tłumaczy.

Żużel. Duński mechanik: Lindbaeck mnie oszukał. Ostrzegam innych! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Zdunek mówi o torze i postawie medalistów GP. „Mieliśmy być w czubie” – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Jepsen Jensen trafił „najgorzej” jak tylko mógł. Już w swoim debiucie dla Gołębi uda się na arcytrudny teren do Lublina. Duńczyk jednak nie jest przerażony. Bardzo się cieszy, że będzie miał okazję do sprawdzenia się na tle tak mocnego rywala.

– To najlepsza drużyna na świecie. Ci zawodnicy wszędzie jadą dobrze, nawet w Grand Prix. W większości turniejów mają trzech zawodników w finale. To wiele mówi. Oczywiście dopiero co dołączyłem do GKM-u, ale z mojej perspektywy to najlepszy test, jaki mogłem sobie wyobrazić. Pojadę tam najlepiej, jak tylko potrafię. Nieważne ile punktów zdobędę, wszystko dla mnie będzie cenne, ponieważ dorzucę kilka notatek do swojego zeszytu. Taki rywal to najlepsza możliwa motywacja – podsumowuje 32-latek z Grindsted.