Grzegorz Zengota. Foto: Jarek Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W tym roku wyjątkowo dużo mówi się o obsadzie cyklu Grand Prix. Z racji tego, że organizatorzy kierowali się kluczem narodowościowym przy wyborze „dzikich kart” często pojawiają się opinie, iż mamy najsłabszą stawkę zmagań o indywidualne mistrzostwo świata od lat. O to, kogo brakuje w tej rywalizacji został zapytany Grzegorz Zengota. Ulubieniec fanów Byków jest przekonany, że na dołączenie do cyklu zasługuje jego kolego z zespołu.

 

O Kołodzieju mówiło się sporo tuż przed oficjalną prezentacją „dzikich kart”. Część środowiska uważała, że to właśnie jemu po świetnym sezonie w PGE Ekstralidze i brązie w cyklu Tauron SEC, mimo opuszczenia jednej rundy, należy się takie zaproszenie. Ostatecznie jednak działacze postawili na „świeżą krew” i szansę otrzymał Dominik Kubera.

Żużel. Dlaczego PSŻ nie stawia na Jepsena Jensena? Prezes odpowiada – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Thomsen wrogiem numer jeden w Zielonej Górze! „Zawsze będziesz je****” – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

– Mam wrażenie, że w tej stawce uczestników SGP brakuje dwóch nazwisk – Janusza Kołodzieja i…Grzegorza Zengoty. Cóż żarty na bok z moją osobą, ale „Koldi” w pełni zasługuje na bycie stałym uczestnikiem rywalizacji o tytuł IMŚ – powiedział Grzegorz Zengota dla ekstraliga.pl.

Co ciekawe, przy ocenie innych zawodników przed turniejem Grand Prix w Warszawie „Zengi” nie skreślił bardzo słabo spisującego się na początku tego sezonu trzykrotnego mistrza świata. – W tegorocznym zestawie mamy trzech Brytyjczyków. Zacznę od najstarszego z nich. Tai Woffinden – niektórzy już twierdzą, że jego kariera pomału zmierza ku schyłkowi. Nie zgadzam się z taką opinią, bo nadal jest doskonałym zawodnikiem i trudnym rywalem na każdym torze. Jego doświadczenie jest olbrzymie podobnie jak umiejętności. Jest w stanie podjąć walkę o medale – ocenił

Dodajmy, że Kołodzieja po raz ostatni mogliśmy oglądać w Grand Prix w 2019 roku. Wtedy zakończył sezon na odległej 14. pozycji. Wygrał jednak pojedynczą rundę cyklu w Pradze.