Jason Doyle i Tai Woffinden w sezonie 2026 mogą stanąć przed szansą zgarnięcia „Wielkiego Szlema FIM”. Do kolekcji brakuje im jedynie zwycięstwa w Drużynowym Pucharze Świata. Ta sztuka może się udać jednemu z nich, a dużo wyżej stoją notowania Australijczyka.

Grand Prix, Speedway Of Nations i Drużynowy Puchar Świata – żaden zawodnik nie wygrał jeszcze wszystkich wymienionych tytułów. W sezonie 2026 przed tą szansą staną Jason Doyle i Tai Woffinden.

Żużel. Ratajczak szczerze o powrocie do Leszna! „Mecz inny niż wszystkie”

Żużel. To klucz do sukcesu Stali Gorzów? Mocno wspiera go… Chomski!

Australijczyk dwukrotnie wygrywał ze swoją reprezentacją SON (2022, 2025) i raz został indywidualnym mistrzem świata (2017). W DPŚ nie zaznał smaku choćby srebrnego medalu. Wydaje się, że lepszej okazji mieć nie będzie. Reprezentacja Australii dysponuje jedną z najsilniejszych kadr, a ponadto zagwarantowany ma udział w finale, który odbędzie się na PGE Narodowym. W przeszłości rundy Grand Prix wygrywali tam zarówno Jason Doyle, Max Fricke i Jack Holder. Dokładając do tego Brady’ego Kurtza, który wskoczył na najwyższy światowy poziom, Kangury są na ten moment faworytem do mistrzostwa.

Żużel. Kolejne rozstanie z dużym sponsorem. Byli z nim sześć lat!

– Puchar Świata w żużlu jest mi bardzo bliski i wiemy, że to będzie wspaniałe wydarzenie. Mam nadzieję, że będzie to bardzo udane wydarzenie dla reprezentacji Australii. Mam nadzieję, że wezmę w nim udział. Zobaczymy, czy Lemo mnie wybierze – przyznał Doyle.

Żużel. Moda na żużel w Toruniu! Duży wzrost sprzedaży karnetów!

Przed podobną szansą stanie Tai Woffinden. Jeśli Brytyjczyk ominie problemy zdrowotne, to nie powinien mieć problemów z powołaniem do kadry. Akcje jego reprezentacji stoją jednak niżej, a w dodatku najpierw będą musieli przedrzeć się przez półfinał, w którym swojej szansy upatrywać będą również Niemcy, Czesi i Ukraińcy.