Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Maciej Janowski może być bardzo zadowolony z weekendu w Pradze. Zawodnik Betard Sparty Wrocław zdobył w dwóch rundach Grand Prix 38 punktów i jest liderem klasyfikacji generalnej. Po drugim turnieju w stolicy Czech wrocławianin przyznał, że cieszy się z decyzji, którą podjął z zespołem po czwartej serii imprezy.

 

Janowski doskonale wszedł w niedzielne zawody. Wygrał dwa pierwsze wyścigi, jednak potem przydarzył mu się gorszy moment. 29-latek wraz z zespołem zdecydował się więc na zmianę motocykla, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W najważniejszych wyścigach znów był bardzo szybki i zakończył zmagania na drugim miejscu.

– Patrząc z perspektywy po zawodach mogę powiedzieć, że jeden łuk mogłem pewnie troszeczkę bardziej zaryzykować. Ogólnie mówiąc, zrobiliśmy dobrą zmianę po czterech seriach. Zmieniliśmy motocykl i fajnie to zagrało. Bardzo się cieszę, bo dzisiaj kosztowało nas to dużo energii – mówił Janowski w rozmowie z Łukaszem Benzem na antenie Canal+ Sport.

Popis jazdy na dystansie Janowski zaprezentował w biegu finałowym. Żużlowiec gorzej wystartował, ale nabrał prędkości i zabrał się za wyprzedzanie rywali. Najpierw ograł Fredrika Lindgrena, a następnie Emila Sajfutdinowa. Niewiele zabrakło, a w finale „Magic” uporałby się również z Artiomem Łagutą.

– Zawsze chce się wygrywać, tym bardziej w finale Grand Prix. Ja całą swoją karierę mam opartą o „małe łyżeczki” i moje życie też jest tak skonstruowane, że idziemy pomału i do przodu. Bez pośpiechu i z dużą koncentracją. Jestem zadowolony z tego jak skończyły się te zawody, bo ten dzień układał się dosyć ciężko – dodał lider cyklu.

Dodajmy, że po dwóch z jedenastu turniejów Janowski ma sześć oczek przewagi nad Artiomem Łagutą i Emilem Sajfutdinowem. Kolejne rundy Grand Prix odbędą się za dwa tygodnie na Stadionie Olimpijskim.