Zakończenie rozgrywek PGE Ekstraligi poza rozstrzygnięciami o kolorach medali dało nam także odpowiedź, co do zwycięzcy w Eliga Manager, czyli gry lubianej przez kibiców i samych zawodników. W tym roku wygraną cieszył się Michał Cieśla z Częstochowy. Zwycięzca w rozmowie z nami przyznał, jaką strategię stosował przez cały sezon oraz opowiedział, jak to się stało, że zainteresował się żużlem.

 

Przypomnijmy, że Eliga Manager w tym roku wystartowała już po raz piąty. Gra polega na tym, aby  wcielić się w menedżera wybranej przez siebie drużyny żużlowej i zarządzać nią. Zespół składa się z 10 realnych zawodników zgłoszonych do rozgrywek. Skład meczowy, tak samo jak w przypadku rzeczywistych zawodów, musi mieć 4 seniorów, 2 juniorów, jednego zawodnika U24 i rezerwowego U23. W awizowanym składzie musi być też określona liczba polskich zawodników (co najmniej 5). Jedną z najistotniejszych kwestii jest to, aby awizowane zestawienie nie przekroczyło Kalkulowanej Średniej Meczowej wynoszącej 41,00 punktów, liczonej dla sześciu zawodników z najwyższym współczynnikiem KSM w składzie. Nowością w minionym sezonie była możliwość budowania drużyny także na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi.

Tegoroczny zwycięzca w Eliga Manager, Michał Cieśla, zdradza, że do planowania drużyny zabrał się od samego początku sezonu, wspierając się wieloma wyliczeniami. Właśnie takie statystyczne podejście dało mu końcowy sukces.

– Gra sama w sobie nie zabiera dużo czasu, ale wymaga strategii. Dlatego stworzyłem tabelę w Excelu specjalnie pod grę Eliga Manager. Wieczorami, gdy dzieci już spały, szczegółowo analizowałem dane, dzięki którym wiedziałem, kogo kupię przed oknem transferowym. Tabela w Excelu zawierała: współczynnik KSM, cenę zawodników, średnią punktową w meczach domowych i na wyjeździe.  Brałem również pod uwagę kalendarz rozgrywek do kolejnego okna transferowego, w celu podjęcia trafnej decyzji, którego zawodnika warto pozyskać lub wymienić – opowiada nam zwycięzca.

– Swoją przygodę z minionym sezonem rozpocząłem z następującym składem: Lambert, Woryna, Vaculik, Dudek, Lampart, Paluch, Ratajczak i Bańbor. Podczas każdego okna transferowego inwestowałem pieniądze zarobione w grze w rozwój współczynnika KSM, dzięki czemu mogłem udoskonalać skład. Tak oto w mojej drużynie w trakcie sezonu pojawili się następujący zawodnicy: Bewley, Drabik, Cierniak, Przyjemski, Miśkowiak, Janowski, Lindgren. Finalnie sezon zakończyłem ze składem: Lambert, Vaculik, Janowski, Dudek, Miśkowiak, Cierniak, Paluch oraz Przyjemski. W trakcie całego sezonu zdarzyło mi się popełnić kilka błędów. Jednak jest to sport i nie da się przewidzieć wszystkiego. Podszedłem do całej zabawy bardzo analitycznie, niczym w znanym filmie „Moneyball” z 2011 – dodał nasz rozmówca.

Michał Cieśla poza żużlem interesuje się także innymi sportami m. in. koszykówką. W tej dyscyplinie był nawet profesjonalnym zawodnikiem. Jak nam zdradza, speedway pochłonął go całkiem przypadkiem, ale zwycięzca gry Eliga Manager pozostał mu wierny do dziś ze względu na to, jak pasjonująca jest to dyscyplina.

– Sport towarzyszy mi przez całe życie, a pasję do niego przekazuję swoim córkom, które grają i trenują siatkówkę, reprezentując nasz region w Polsce. Żużlem nie interesowałem się przez lata, choć zawsze wspierałem i kibicowałem drużynom częstochowskim we wszystkich rozgrywkach sportowych. Jednak żużel był mi dość odległy ze względu na to, że sam trenowałem koszykówkę i właśnie w tej dyscyplinie reprezentowałem miasto w rozgrywkach pierwszej i drugiej ligi. W 2012 roku zabrałem swojego tatę na mecz Włókniarza w formie jednego z prezentów urodzinowych. To był ten mecz, który utkwił mocno w mojej pamięci. Spodobała mi się rywalizacja, rodzinna atmosfera, ryk silników, niebezpieczeństwo i adrenalina. I właśnie w taki sposób zaczęło się moje uczestnictwo w meczach żużlowych, dopingując częstochowską drużynę Włókniarza – przyznał nam kibic.

Żużel. „Trochę jak w szkole”. Janowski skomentował brak dzikiej karty! 

Żużel. Apeluje o likwidację dzikich kart. O awansie do GP powinien decydować tylko tor? 

– Jeśli chodzi o samą grę w Eliga Manager, to przed poprzednim sezonem zainteresowało mnie nią dwoje moich kolegów. Z racji tego, że zawsze pasjonowałem się grami strategicznymi, bardzo wciągnąłem się od razu w tę zabawę. To właśnie rok temu opracowałem wcześniej wspomniany plik w Excelu, który w tym roku nieco udoskonaliłem. W pierwszym sezonie było dużo mniej osób grających i była to liga B, w której zająłem około 30. miejsca na 14911. W tym roku nie było podziału na grupy A i B, dlatego brało udział aż 26125 graczy, a mnie przypadło zwycięstwo – zakończył najlepszy uczestnik Eliga Manager.

Wszystkich, którzy będą chcieli pójść w ślady tegorocznego zwycięzcy, zachęcamy do wzięcia udziału w kolejnej edycji Eliga Manager w 2025 roku. Do gry będzie można dołączyć poprzez aplikację PGE Ekstraligi.

REKLAMA, +18