Główny partner portalu

Grigorij Łaguta. Foto: Speedway Motor Lublin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ostatnie dni są bardzo radosne dla wszystkich osób związanych z Motorem Lublin. Ekipa Jacka Ziółkowskiego i Macieja Kuciapy pokonała zespoły z Torunia oraz Grudziądza i zameldowała się w fazie play-off. Grigorij Łaguta nie ukrywa, że w drużynie panują świetne nastroje i wierzy w to, że lublinianie zakończą rozgrywki z medalem.

 

Po wygranej w Toruniu mecz z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em był dla lublinian formalnością. Do przypieczętowania znalezienia się w najlepszej czwórce Koziołkom wystarczał remis. Żużlowcy Motoru chcieli jednak odnieść kolejne okazałe domowe zwycięstwo i mecz zakończył się wynikiem 56:33.

– Oczywiście jesteśmy bardzo zadowoleni. Cieszyliśmy się wczoraj nie tylko z tego, że udało nam się wygrać, ale też z tego, że wygraliśmy wysoko. Kibice również byli bardzo uradowani po wczorajszym meczu. W końcu mamy te play-offy w Lublinie i świetnie, że tak się stało – mówi nam Grigorij Łaguta.

Starszy z braci Łagutów nie miał dobrego wejścia we wczorajsze spotkanie. Rosjanin przegrał start do otwierającego wyścigu i nie był w stanie dogonić duetu Krzysztof Kasprzak-Przemysław Pawlicki. Po tej wpadce 37-latek spisywał się już perfekcyjnie. W kolejnych trzech wyścigach był niepokonany, a ostatni bieg oddał koledze z drużyny.

– We wczorajszych zawodach pojechałem dobrze nie tylko ja, ale cała drużyna. Co do tego, co stało się w pierwszym starcie, to mogę tylko po raz 1000 powiedzieć, że taki jest żużel. Czasami zdarzają się takie niespodzianki, z którymi nie można sobie poradzić i tak było w tym przypadku. Cieszę się jednak z tego, że tych porażek i ostatnich miejsc w tym roku jest mniej. W zeszłym roku przytrafiało nam się ich znacznie więcej – komentuje zawodnik z Bolszoj Kamień.

Grigorij Łaguta i Mikkel Michelsen świętujący wygraną w Toruniu

W poniedziałkowy wieczór tor przy Alejach Zygmuntowskich był nieco inny niż zwykle. Wszystko przez to, że w godzinach porannych w Lublinie padał deszcz. Gospodarze zdołali jednak doprowadzić nawierzchnię do optymalnego stanu. – Dobrze, że udało się odjechać te zawody. Pogoda nam na to pozwoliła i dobrze się stało, że nie trzeba było tego przekładać. Wszyscy kibice i sponsorzy bardzo się cieszą, że tak to się potoczyło. Połowę pracy z tego sezonu mamy już wykonaną – stwierdza nasz rozmówca.

Poza lublinianami, udziału w kluczowej fazie sezonu pewne są również ekipy z Wrocławia i Gorzowa. Bardzo prawdopodobne, że czwartym zespołem, który zapewni sobie najlepszą czwórkę będzie Fogo Unia Leszno. Łagucie trudno jest jednak wskazać, na którym torze chciałby się ścigać w półfinale.

– W play-offach jadą same najlepsze drużyny i każda z nich może zdobyć złoto. Z kim nie będziemy jechać, to musimy walczyć o każdy punkt. Jeśli sprzęt będzie dobrze przygotowany, to jedzie się dobrze i łatwo na każdym torze. Motor jest mocną drużyną i fajnie skompletowaną. Najważniejsze jest to, że nie mamy ciśnienia. Jest świetna atmosfera, wszyscy pracują i wygląda to dobrze – podkreśla ulubieniec lubelskiej publiczności.

Im bliżej końca rozgrywek, tym coraz więcej mówi się o transferach na kolejny sezon. W tej kwestii u Łaguty jest jednak spokojnie. Zawodnik zapewnia, że pierwszeństwo przy rozmowach będzie miała jego dotychczasowa ekipa. – Na razie nie możemy rozmawiać z nikim o przyszłym sezonie. Myślę, że najpierw będę rozmawiał z Motorem, a reszta może poczekać – podsumował Grigorij Łaguta.