Vaclav Milik. fot. Jarosław Pabijan
Póki co nie jest jasne to, w jakim klubie wystartuje Vaclav Milik w sezonie 2026. Czech ma za sobą nieudane rozgrywki i liczy się z tym, że konieczne może być zejście na najniższy szczebel rozgrywkowy. Końca kariery jak na razie sobie jednak nie wyobraża.

Sezon 2025 Milik spędził w H. Skrzydlewska Orle Łódź. Choć liczono, że Czech będzie liderem drużyny, to wyniki były dalekie od idealnych. Ostatecznie pojechał w 58 biegach i punktował na poziomie 1,431 oczka na bieg.

Takie rezultaty sprawiły, że po zawodnika nie ustawiła się kolejka chętnych. Nie było też oferty z dotychczasowej ekipy z Łodzi. Być może Milik dłużej poczeka na nowego pracodawcę.

– Na razie spokojnie sobie czekam i nigdzie się na siłę nie pcham. A jak nie znajdzie się klub w tym okienku transferowym w listopadzie, to podpisuję sobie kontrakt „warszawski” i będę czekał do kolejnego okna transferowego. Nie spieszyłem się, żeby tylko na siłę coś podpisać, a później zastanawiać się czy dobrze zrobiłem. Chcę się teraz w zimie dobrze przygotować do sezonu. Ze swoich oczekiwań nie zamierzam schodzić, bo wiem, że stać mnie jeszcze na to, żeby być skutecznym zawodnikiem – mówi Milik dla „Tygodnika Żużlowego”.

Żużel. Kępa przez lata walczył o Vaculika?! Prezes Motoru o transferach! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Łaguta mógł nie trafić do Sparty?! „Pewnie byłby do dzisiaj w GKM” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Unia wróci na szczyt PGE Ekstraligi?! Ależ słowa Kołodzieja! – PoBandzie – Portal Sportowy

Choć wielu zawodników ani myśli schodzić aż do Krajowej Ligi Żużlowej, to Milik nie wyklucza startów na najniższym szczeblu rozgrywkowym.

– Jestem otwarty na rozmowy. Nie ukrywam, że chciałbym tylko znać konkrety, czy to tylko luźna rozmowa, czy konkretnie dogadujemy wszystko i razem pracujemy w przyszłym roku. A jak tego nie będzie, to ja też nie będę się gdzieś wpychał za wszelką cenę. Podpisuję „warszawski” i tyle – komentuje czeski zawodnik.


– Po tegorocznym sezonie w moim wykonaniu, trzeba się z tym liczyć. Nie skreślam i nie odrzucam. Chcę robić dalej to, co kocham i chcę to robić lepiej niż w tym roku. Będzie propozycja, będzie mi się podobało, to podpisuję nawet w Krajowej Lidze Żużlowej. I jedziemy w przyszłym roku razem, obojętnie w której lidze to będzie – dodaje.

Nie jest tajemnicą, że Milik obniżył loty po bardzo poważnej kontuzji z sezonu 2024. Zawodnik w ćwierćfinale z ROW-em Rybnik złamał rękę, a później okazało się, że w wyniku upadku doznał też pęknięcia śledziony. Gorsze minione rozgrywki nie zniechęciły jednak zawodnika. Dalej chce on kontynuować karierę.

– To nie jest jeszcze ten moment, żeby planować koniec ścigania. Ja się czuję na siłach i na pewno sobie poradzę. Wierzę w to, że skutecznie wrócę na tor i znajdę sobie klub – podkreśla żużlowiec.

– W pełni zdrowy poradzę sobie bez problemu. Jak ktoś będzie chciał się przekonać i zaprosić mnie na trening, to nie widzę najmniejszego problemu. Podejmę takie wyzwanie. Jestem spokojny o swój powrót na tor. Oczywiście absolutnie nikomu nie życzę problemów kadrowych, ale w każdym roku ktoś się z nimi zmaga. Czy to kontuzje, czy problemy ze sprzętem. Samo brutalne życie i taka rzeczywistość – podsumowuje Milik.

CAŁĄ ROZMOWĘ Z VACLAVEM MILIKIEM ZNAJDZIECIE W NAJNOWSZYM TYGODNIKU ŻUŻLOWYM. JEST ON DOSTĘPNY TUTAJ ORAZ W KIOSKACH.