Jarosław Hampel. fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Niedzielne spotkanie pomiędzy KS Apatorem Toruń a Novyhotel Falubazem Zielona Góra zakończyło się nieznacznym zwycięstwem gospodarzy. Ostateczny wynik meczu to 46:44. Gospodarze zwyciężyli dwoma punktami, choć mogli zbudować większą przewagę. Zielonogórzanie, po dobrej końcówce, mieli z kolei ogromną szansę na punkty. Wynik, jak i całe spotkanie, skomentował Jarosław Hampel, który żałował powtórki pierwszej z gonitw nominowanych.

 

Przez większość spotkania to Apator prowadził i to dość pewnie. W pewnym momencie gospodarze zbudowali ośmiopunktową przewagę nad rywalami. Po dziesiątej gonitwie to Falubaz zaczął się przełamywać. Kluczowy był bieg jedenasty, kiedy goście podwójnie zwyciężyli. Do końca spotkania byli już o krok od remisu i ostatecznie przegrali tylko dwoma punktami.

– Nie jesteśmy z tego powodu do końca zadowoleni, bardziej jesteśmy źli. To był mecz bardzo trudny, od samego początku przegrywaliśmy, nie mogliśmy złapać tego rytmu. Tak od połowy spotkania zaczęliśmy to przełamywać i dużo lepiej jechaliśmy. Wygrywaliśmy starty, lepiej rozgrywaliśmy te wyścigi. Dogoniliśmy wynik, mogliśmy to spotkanie nawet wygrać – mówi Jarosław Hampel.

Żużel. Dudek uchronił Anioły przed… szarżą Falubazu! Gorący mecz w Toruniu! (RELACJA) – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. W końcu dostał szansę i… pojechał do szpitala. Wielki pech żużlowca Falubazu – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Lider Falubazu wyznał także, z czego wynikało to przełamanie i co się zmieniło, że drużyna zaczęła lepiej sobie radzić na toruńskim owalu. – Na to przełamanie złożyło się wiele elementów. Dużo załapaliśmy w trakcie trwania tego meczu, jeśli chodzi o zmiany w sprzęcie. To nam pozwoliło jechać szybciej i pewniej. Później wybieraliśmy też lepsze ścieżki jazdy i wyglądaliśmy lepiej niż na początku tego meczu – ocenia dwukrotny wicemistrz świata.

Nie da się ukryć, że mecz w Toruniu nie obfitował w wiele mijanek. Tego samego dnia w Toruniu od samego rana występowały obfite opady deszczu. Co prawda, na torze była rozłożona plandeka, a Motoarena jest stadionem zadaszonym, to jednak warunki pogodowe wpłynęły na ściganie. – Nie było dziś dużo walki, ale pewnie ze względu na to, jaka była pogoda. Dziś było sporo opadów, więc ten tor nie był przygotowany jak wcześniej, kiedy można było więcej powalczyć – komentuje lider Falubazu.

Biegiem przełomowym dla wyniku tego meczu była gonitwa czternasta. Wówczas zawodnicy Falubazu pewnie wystartowali i zawodnicy wyszli na podwójne prowadzenie. Na pierwszym łuku Paweł Przedpełski nie opanował motocykla, bieg został przerwany, a Przedpełski wykluczony z powtórki. Kolejna odsłona tego biegu zakończyła się remisem i to zaważyło o rezultacie całego spotkania.

– Żałujemy tego biegu, tej powtórki. Za pierwszym razem wyszliśmy pewnie na pięć do jednego. A później tak w zasadzie przegraliśmy 3:3, tak mogę powiedzieć. Ciężko powiedzieć dlaczego tak się stało, bo wszystko było tak samo, na przykład z motocyklami. Start w naszym wykonaniu już nie był taki dobry – wyznaje zawodnik Falubazu.