Piotr Rusiecki po wyjściu na wolność nie zamierza nie zabierać głosu w żużlowych sprawach. We wtorek wrócił on do tematu, o którym kilka miesięcy temu zrobiło się głośno. Mowa o zapłaceniu ekwiwalentu za Damiana Ratajczaka.

Zdolny junior opuścił szeregi Byków po spadku z PGE Ekstraligi. Ratajczak chciał się dalej rozwijać i wybrał Falubaz. Choć Leszczynianie wracają do elity, to żużlowiec odnalazł się w Winnym Grodzie na tyle dobrze, że nie zamierza wracać do macierzy. Głośno było o kontrakcie zawodnika z zielonogórzanami, który ma obowiązywać aż do końca sezonu 2028.

Żużel. Motor wygrał ze Spartą wyścig o Zmarzlika?! Jest przełom! Wymowne słowa prezesa – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Nowy potężny sponsor na stroju Zmarzlika! Pracują z… Bayernem! – PoBandzie – Portal Sportowy

Do finalizacji tego ruchu niezbędne jest jednak zapłacenie ekwiwalentu. O sprawie było głośno już podczas sezonu. Wtedy Motomyszy wstępnie nie chciały płacić wymaganych przez Unię 720 tysięcy złotych, ale ostatecznie się na to zgodziły. Stąd dziwić może wpis, który pojawił się w mediach społecznościowych Piotra Rusieckiego.

– Kasa do dziś nie jest spłacona…. – napisał Rusiecki na platformie X (dawniej Twitter – dop.red.).

Screenshot

Żużel. Ależ wieści! Będą… derby Apatora z Polonią! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Będą oglądać GP we Wrocławiu i… Polaków na mundialu? Kolizja terminów! – PoBandzie – Portal Sportowy

Jak zatem widać, Piotr Rusiecki – choć póki co nie wraca do żużla w roli prezesa – wciąż jest zaangażowany w żużlowe tematy. Wspomniany ruch zapewne ma na celu wywarcie presji na zwlekającym z płatnością odwiecznym rywalu.