Za Fabianem Ragusem debiutancki rok w PGE Ekstralidze. Dla juniora sezon 2021 był słodko-gorzki, bo po udanym wejściu do rozgrywek, druga część sezonu nie potoczyła się po jego myśli. Zawodnik przyznaje, że po spadku nie było mu łatwo, ale zaznacza, iż chce jak najszybciej wrócić z drużyną na najwyższy szczebel rozgrywkowy.

 

W sezonie 2021 po raz pierwszy występowałeś w PGE Ekstralidze. Zaczęło się od pamiętnej „trójki” w debiucie z Apatorem Toruń, potem bywało różnie. Jak Ty oceniasz ubiegłoroczne rozgrywki?

Na początku było świetnie. Nawet nie spodziewałem się, że ten start sezonu aż tak dobrze się dla mnie ułoży. Wskoczyłem do składu i zdobywałem punkty. Później jednak trochę się pogubiłem, może też za dużo na siebie narzuciłem. Wyniki potem zrobiły się trochę słabsze. Wiadomo, że jeździliśmy też z mocniejszymi drużynami. Przytrafiła mi się też kontuzja, która też sprawia, że tej końcówki nie będę dobrze wspominał. Początek był więc dobry, a potem nie wszystko potoczyło się po mojej myśli.

Czyli tak dobra inauguracja trochę Ci zaszkodziła?

Nie mówię, że te dobre wyniki mi zaszkodziły, ale po prostu być może w mojej głowie zadziały się złe rzeczy. Chciałem zdobywać ciągle sporo punktów i jak coś mi nie wychodziło, to się tym podłamywałem. W efekcie przyszedł spadek formy.

Już w pierwszym sezonie w PGE Ekstralidze poczułeś smak spadku. Czego Wam zabrakło do pozostania w rozgrywkach? Aż trzy mecze zakończyliście z 44 punktami…

Było kilka takich spotkań, w których faktycznie przydałoby się więcej tego szczęścia. Podczas sezonu przytrafiały się nam się kontuzje, a to zawsze utrudnia rywalizację. Sporo elementów złożyło się na to, że ostatecznie spadliśmy z ligi.

Drużyna po spadku trochę się zmieniła. Ten najważniejszy transfer dla Ciebie to zakontraktowanie Dawida Rempały, czyli kolejnego zawodnika do formacji juniorskiej. Mieliście już okazję spędzić ze sobą trochę czasu?

Dawid przyjeżdżał już do Zielonej Góry, więc ten pierwszy kontakt złapaliśmy. Dużo razy się nie widywaliśmy, ale okazja do poznania się była. Czasami też ze sobą piszemy, opowiadamy sobie o tym, jak wyglądają u nas przygotowania i składanie motocykli. Na pewno okazja do takiego lepszego poznania będzie na obozie, na który jedziemy wspólnie z drużyną. W sezonie z kolei pewnie będziemy widzieć się codziennie.

Jak się zapatrujesz na współpracę z tym zawodnikiem w młodzieżowych wyścigach?

To wszystko wyjdzie w praniu, czyli na torze. Warto zaznaczyć, że z Dawidem i Nile Tufftem jest nas trzech, więc nie wiadomo kto będzie jeździł. To się dopiero okaże. Będziemy z szacunkiem rywalizować o skład. Sezon pokaże jak to się będzie układało.

Oprócz transferów do klubu były też te wychodzące. Dla Ciebie, wychowanka klubu, z pewnością nietypową sytuacją będzie jazda w Falubazie bez Patryka Dudka…

To faktycznie będzie nowość. Ja jednak nie dziwię się jego decyzji. Patryk ma Grand Prix, chce cały czas ścigać się z najlepszymi zawodnikami na świecie i dlatego tak wybrał. Nie mówię też, że pierwsza liga będzie słaba, bo nazwiska tu też są takie, że zapowiada się najmocniejszy sezon od lat. Ruch Patryka jest jednak zrozumiały.

Kibice właściwie nie wyobrażają sobie innego scenariusza niż szybki powrót do PGE Ekstraligi. Wy czujecie, że tylko pierwsze miejsce będzie zaakceptowane na koniec rozgrywek?

Oczywiście, że tak. Z każdej strony słyszymy, że liczy się awans. Nie ukrywam, że po spadku nie było łatwo. Gdzie nie poszedłem, to ktoś gdy mnie poznał to zagadywał o tę pierwszą ligę. Padały czasem nawet niezbyt miłe słowa. Na pewno dołożymy wszelkich starań, żeby wejść do PGE Ekstraligi i ścigać się na tym najwyższym poziomie. Władzom klubu udało się zbudować mocną drużynę. Potrzebujemy trochę szczęścia i myślę, że jesteśmy w stanie ten cel zrealizować.

Do sezonu zostały dwa miesiące, więc jesteś pewnie w najintensywniejszym momencie przygotowań. Jak one wyglądają u Ciebie pod względem sprzętowym?

Sprzętu będzie tyle samo, co w poprzednim sezonie. W kwestii motocykli czekam na ostatnie części i są one już prawie gotowe. Myślę, że przed wyjazdem na obóz uda się to wszystko skompletować. Chcę też powoli wsiadać na crossówke i przyzwyczajać ręce do motocykli. Ostatnio pogoda nie jest zbyt łaskawa, bo albo pada albo wieje wiatr, ale liczę że niebawem to się poprawi. Czuję już spory głód jazdy.

Za Tobą jest już jeden obóz przygotowawczy, czyli wyjazd na „Głodówkę”. Przyzwyczaiłeś się już do tych trudnych treningów na początku roku?

Teraz już tak. Najgorzej było, gdy pojechałem tam pierwszy raz. Starsi koledzy, czyli Grzesiu Zengota czy Patryk Dudek mówili co nas czeka i trochę nas straszyli (śmiech – dop.red.). Wtedy nie wiedziałem, że tam będzie aż tak ciężko. Za każdym razem wracam jednak cały i zdrowy. Łatwo nie jest, ale na pewno przyniesie to plusy w sezonie.

Na co liczysz w przyszłym sezonie? O drużynowym celu już mówiliśmy, a jak to wygląda pod kątem indywidualnym?

Jakiegoś konkretnego celu pod względem wyniku na siebie nie narzucam. Na pewno chciałbym poprawić swoje wyniki w lidze i młodzieżówkach. Po cichu liczę na wygraną w Brązowym Kasku. Zobaczymy jak to się ułoży. Najważniejsze to przejechać zdrowo cały sezon, punktować i przy tym dobrze się bawić. Jak wszystko idzie po naszej myśli, to za tym idzie też dobra zabawa.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA