Od sezonu 2022 popularny „Woffi” notował znaczny regres formy zarówno w polskiej PGE Ekstralidze, jak i w SGP. Mało tego w nieoczekiwanych momentach często notował kontuzje, co wykluczało go z jazdy w dalszej części sezonu (choćby 2023-2024 – przyp. red.). Ostatecznie – po jedenastu latach startów w roli stałego uczestnika – w roku 2024 przerwał swoją przygodę z Indywidualnymi Mistrzostwami Świata.
Przed sezonem 2025 w kraju nad Wisłą „Tajski” zmienił otoczenie, decydując się na zasilenie Texom Stali Rzeszów, biorącej udział w Metalkas 2. Ekstralidze. Niestety, w minionej edycji drugiego poziomu ligowych rozgrywek w Polsce nie miał okazji do ścigania. Wszystko przez wypadek, do którego doszło 30 marca w Krośnie podczas sparingu pomiędzy tamtejszymi Cellfast Wilkami a rzeszowską Stalą. W siódmym biegu meczu miał miejsce poważny karambol z udziałem trójki rajderów: Bartosza Bańbora (startującego wówczas na zasadzie gościa po stronie miejscowego teamu – przyp. red.), Franciszka Majewskiego, a także Taia Woffindena. W wyniku całego zdarzenia najbardziej ucierpiał ostatni z wymienionych, doznając wielu złamań.
Żużel. Woffinden ostro zabiera głos! Chodzi o Grand Prix! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Zengota mówi o planie Unii Leszno! Pojadą nawet o medal? – PoBandzie – Portal Sportowy
Wszystko wskazywało na to, że jeździec rodem z Scunthorpe nie zasiądzie już na motocykl, przynajmniej w sezonie 2025. Niektórzy wróżyli mu nawet koniec kariery. Anglik nie załamywał jednak rąk i podjął wszelkie starania, by wrócić w jak najszybszym możliwym czasie na tor. Udało mu się tego dokonać w lipcu, gdy kręcił próbne kółka we Wrocławiu, ale nie wystąpił już w żadnych oficjalnych zawodach. Tym bardziej mogła dziwić decyzja organizatorów zmagań o IMŚ co do dzikiej karty dla Brytyjczyka.
Burzę natomiast wywołała informacja, która w bieżącym miesiącu pojawiła się na łamach Interii. Przekazywano w niej, że – z powodów zdrowotnych – niespełna 36-latek nie czuje się na siłach, by jeździć w elitarnej serii. Nieoficjalnie mówiło się, że w miejsce utytułowanego zawodnika wystartuje pierwszy rezerwowy cyklu Nazar Parnicki. Tymczasem w czwartek (15 stycznia) Tai odniósł się do tych wieści za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. Stanowczo zdementował wszelkie plotki, oświadczając, że jest gotów do startów w Grand Prix, jak również w ligach polskiej i szwedzkiej.
Wygląda zatem na to, że Brytyjczyk po dwóch latach powróci do mistrzostw globu w rywalizacji indywidualnej i kto wie, czy swoją postawą jeszcze nie zaskoczy żużlowego światka. Takiego scenariusza nie wykluczył w rozmowie z nami Tomasz Lorek. Zdaniem dziennikarza Polsatu Sport i Eleven Sports reprezentant Wielkiej Brytanii zasłużył na to wyróżnienia nie tylko ze względu na wywalczone przez siebie w przeszłości trzy złota IMŚ (2013, 2015 i 2018), ale także charyzmę.
Żużel. Kowalski będzie najlepszym U24? Wskazuje swoje TOP 3! – PoBandzie – Portal Sportowy
– Pojawiały się negatywne opinie, że „Woffiemu” nie powinno się przyznawać dzikiej karty na Grand Prix. Ale komu ona tak naprawdę się należy? Oczywiście, że Taiowi. Sport potrzebuje postaci charyzmatycznej. My zapominamy, że żużel, jak każda inna widowiskowa dyscyplina sportowa, potrzebuje wyrazistości. Podobnie jak w tenisie chcesz mieć ludzi wyrazistych i jaskrawych, jak Nick Kyrgios czy Novak Đoković, którzy budują energię wśród fanów, tak samo i w żużlu potrzebujesz np. Nickiego Pedersena w „prime time’ie” – stwierdził reporter
– Gdybym ja sam miał z całej maści kandydatów wybierać dziką kartę, to „Woffi” byłby odpowiednim wyborem. Po pierwsze jest to trzykrotny mistrz świata. Poza tym to postać niebanalna, kolorowa, na pewno budząca duże emocje na trybunach. Był więc jak najbardziej idealnym kandydatem. Jeżeli komuś dawać „dzikusa”, to właśnie gościom tego typu. A jeśli uda mu się przejść pozytywnie całą rehabilitację, czego mu rzecz jasna życzę, to może być w jego wykonaniu fajny come back. Dopadał go niestety pech, że w kilku ostatnich sezonach, gdzie miał ogromne aspiracje, przytrafiały mu się kontuzje. Myślę, że bez szans nie jest „Roger”, czyli Rafał Piątek, aby poukładać u niego kwestie m.in. sprzętowe, wszak to doświadczony mechanik, niegdyś chociażby u Jasona Crumpa. Może być więc u Tai’a Woffindena bardzo ciekawie. Nie mówię, że będzie to na 100 % wielki powrót, natomiast uważam, iż z całego grona zawodników, którzy byli jeszcze do wzięcia na rynku, trudno było znaleźć lepszego pod kątem tytułów czy w ogóle osiągnięć. Takie nazwisko przecież świetnie sprzedaje się w mediach. Nie zapominajmy też, że „Tajski” to – jak już wspomniałem – postać kolorowa, mówiąca barwnie i ciekawie. Charyzmatyczny chłopak. Niech mu się darzy! –zakończył znany reporter.












Żużel. Kolejny wielki sponsor wchodzi do Sparty Wrocław! Chcą zobaczyć finał (WYWIAD)
Żużel. Wielki gest bydgoskiego diamentu! Tak wspomoże kontuzjowanego kolegę
Żużel. Brzozowski mówi o rozstaniu z Ostrowem! Padły ważne słowa!
Żużel. „Kolesiostwo” w lidze polskiej? Szwed mówi wprost
Żużel. Nowa twarz Drabika w GKM? Już go pokazali!
Żużel. Medalista olimpijski zachwycony żużlem! „Wygląda to bardzo widowiskowo”