Maksym Drabik. fot. Jędrzej Zawierucha
W ubiegłym roku co najmniej kilku żużlowców eksplodowało nagle z formą. Do tego grona zaliczyć można m.in. Maksyma Drabika, który bez wątpienia był liderem Innpro ROW-u Rybnik. W zbliżającym się wielkimi krokami sezonie niespełna 28-latek jeździć będzie dla Bayersystem GKM-u Grudziądz. Pozytyw w kwestii zmiany pracodawcy „Torresa” na klub z województwa kujawsko-pomorskiego widzi dziennikarz Polsatu Sport i Eleven Sports, Tomasz Lorek.

Początek sezonu 2025 w wykonaniu Drabika jr. nie należał do najlepszych. Po słabych występach w meczach w Rybniku (z Gezet Stalą Gorzów, 13 kwietnia) oraz wyjazdowym w Grudziądzu (z tamtejszym GKM-em sześć dni później) zawodnik został odsunięty od składu „Rekinów”. Nie uczestniczył w następnych dwóch potyczkach z Pres Grupa Deweloperska Toruń (u siebie 29 kwietnia) oraz w Lublinie z Orlen Oil Motorem (2 maja).

Żużel. Czas na powiększenie PGE Ekstraligi? Wskazał drużyny zasługujące na elitę! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Zmarzlika nie będzie w Sparcie? Ten czynnik ma być kluczowy! – PoBandzie – Portal Sportowy

Jak się później okazało, chwilowa przerwa w startach w PGE Ekstralidze Maksyma wpłynęła na niego niezwykle korzystnie. Już podczas batalii na torze w Częstochowie (z Krono-Plast Włókniarzem 10 maja) pokazał się z dobrej strony, zdobywając 10 punktów. Od tamtego momentu coraz bardziej widoczny był postęp u byłego dwukrotnego indywidualnego mistrza świata juniorów. Później bowiem, niemal co zawody, na swoim koncie gromadził dwucyfrowe wyniki. Stał się w końcu najjaśniejszą postacią rybnickiego zespołu, a na koniec zmagań mógł poszczycić się średnią biegową w wysokości 2,136. To był najlepszy rezultat młodego „Drabola” w rozgrywkach ligowych od czasu powrotu do regularnego ścigania po blisko rocznym zawieszeniu, co miało miejsce 2 lutego-29 października 2021.

Udany zeszły sezon wychowanka częstochowskiego Włókniarza sprawił, że był zasypywany ofertami różnych klubów z Ekstraligi. Był on co prawda skłonny pozostać w ROW-ie, lecz pod warunkiem, że ten utrzyma się w elicie. Rybnicki podmiot nie zdołał jednak zachować bytu na najwyższym ligowym szczeblu i jeździec zdecydował się na zmianę otoczenia.

Żużel. Motor Lublin szuka domu na sezon 2027! Łódź wcale nie jest pewna? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. 2594 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w PGE Ekstralidze (RANKING) – PoBandzie – Portal Sportowy

Ostatecznie Drabik postanowił spróbować swoich sił w Grudziądzu. Niektórzy wybór rajdera, urodzonego 22 lutego 1998 r. w Częstochowie, uważali za przynajmniej dość ryzykowany. Wszak tamtejszy obiekt w poprzednich trzech latach zdawał się nie sprzyjać Maksymowi. Po raz ostatni synowi Sławomira Drabika, na stadionie przy ul. Józefa Hallera, „dwucyfrówkę” udało się przywieźć w 2019 roku (11 „oczek” plus bonus w barwach wrocławskiej Sparty), jeszcze w randze juniora. Późniejsze starty w mieście Pomorza i Kujaw nie były już powalające.

W sprawie transferu rodowitego częstochowianina do „Gołębi” mogą zatem obawiać się fani w Grudziądzu. Mimo tego część obserwatorów sportu żużlowego, jak np. Tomasz Lorek, uważa, że sam żużlowiec na przejściu do GKM-u może skorzystać. Z jakiego powodu? Wszystko za sprawą osoby trenera drużyny Roberta Kościechy, który zresztą znany jest z dużej charyzmy.

– Myślę, że Maksym poszedł do odpowiedniego nowego miejsca pracy. Robert Kościecha to jest co prawda dużej klasy „jajcarz”, ale jednocześnie surowy trener. Chodzi o to, że potrafi on dotrzeć do zawodników. Jednocześnie umie się wzruszyć, tak jak w przypadku sytuacji Daniela Kaczmarka. Proszę mi wierzyć, że „Kostkiem” mocno był wstrząśnięty, gdy dowiedział się o stanie zdrowia Daniela. Pokazał zatem, że charakteryzuje go również empatia. W każdym razie „Kostek” jest niejako żołnierski, potrafi huknąć – w dobrym znaczeniu tego słowa. Wie, jak zawiadować, zarządzać energią zawodnika; w razie potrzeby jednego trzeba przytulić, a drugiego rozdzielić rózgą, ale oczywiście w serdeczny sposób – oznajmił znany reporter.

Zdaniem naszego rozmówcy, na dyspozycję Maksyma Drabika pozytywnie wpływać może zwłaszcza takie środowisko, gdzie przywódcą jest człowiek o mocnym charakterze. Jako przykład wskazał ROW Rybnik, w którym – przez większą część sezonu 2025 – były rajder m.in. Sparty Wrocław przecież błyszczał. Czy podobnie będzie w Grudziądzu pod okiem szkoleniowca Kościechy?

– Młody Drabik udowodnił, że talent do jazdy ma przeogromny, bowiem dwóch tytułów mistrza świata juniorów nie zdobywa się za ładne oczy. Sezon, kiedy spędził w Rybniku, pokazał, że jak ma nad sobą surowego trenera, prezesa, czy jakąś inną personę o silnym charakterze – wyrazistą postać – wtedy mu lepiej idzie. Jak się Maksia zagłaska i za bardzo będzie mu się kadzić, niestety jego forma traci na jakości. Kiedy natomiast jest się dla niego, może nie katem, ale surowym zarządcą, odnoszącym się dość mocno władczym tonem, budzi się u niego charakter, że mobilizuje się, daje z siebie wszystko i uwalnia się w nim potencjał. Pod kątem wyboru szefostwa, jeśli chodzi o przejście do Grudziądza, może to okazać się dla Maksa trafnym ruchem. „Kostek” nie jest z gatunku tych ludzi, którzy dadzą sobie wejść na głowę. Nie będzie zatem tam na pewno rozkładania czerwonego dywanu przed Maksymem, lecz – w razie ewentualności – męska dyskusja. Jeśli zajdzie taka potrzeba Robert użyje na pewno mocnych, ale motywujących, słów i nie będzie dłużny Maksowi. To może być ciekawy konglomerat. Myślę, że Maksym dzięki swojemu sarkazmowi, czy inteligencji – bo to jest mądry chłopak – dobrze wkomponuje się w drużynę GKM-u – dodał prezenter.