Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W ostatnim czasie w NovyHotel doszło do istotnych zmian w klubie. Większościowym akcjonariuszem został Stanisław Bieńkowski, czyli prezes firmy Stelmet. Reszta należy do miasta oraz Roberta Dowhana, lecz to właśnie Bieńkowski jest w tym momencie najważniejszą osobą w klubie. Poseł, a zarazem były prezes Falubazu nie ma jednak zamiaru ponownie uczestniczyć w życiu klubu.

 

Po tym, jak stało się jasne, że zmieni się władza w Zielonej Górze, w klubie przeprowadzono emisję akcji, które nabył Stanisław Bieńkowski, stając się tym samym większościowym akcjonariuszem zielonogórskiego klubu. Oficjalnie emisja akcji miała na celu zasypanie dziury budżetowej, lecz zdaniem brata Roberta Dowhana było to celowe działanie, aby nie dopuścić nowej władzy do struktur klubu.

Kibice obawiali się, że poseł, a także wieloletni pracownik klubu, Jacek Frątczak, będą chcieli ponownie mieć wpływ na funkcjonowanie Falubazu. Podczas Derbów Ziemi Lubuskiej wywiesili nawet transparent manifestując swoją dezaprobatę. Jak się jednak okazuje, żaden z tych panów nie ma zamiaru wracać do klubu.

– Moja rola w klubie dawno się zakończyła. Nie zamierzam prowadzić klubu, ani uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Posiadając akcje nie jestem zobowiązany, by cokolwiek robić. Chciałbym wspierać żużel np. poprzez rozmowy dotyczące finansowania sportu, a nie zamierzam się angażować w jakiekolwiek rozmowy między miastem a klubem. Od tego są władze klubu, on bardzo fajnie funkcjonuje pod wodzą Piotra Protasiewicza. Z tego się cieszę – zaznaczył Robert Dowhan na łamach Gazety Lubuskiej.

Żużel. Falubaz bierze talent ze Sparty. Zachwycał się nim Hancock

Poseł krytycznie wyraził się również o posiadaniu akcji przez miasto. – Uważam, że miasto nie powinno nabywać udziałów, bo nie jest od tego. Proszę zwrócić uwagę, jak wygląda sytuacja w innych dyscyplinach we Wrocławiu czy Lubinie. Nie jestem zwolennikiem, aby miasto obejmowało akcje nie tylko klubów sportowych, ale również podmiotów prywatnych. Nie widzę żadnych plusów takiego rozwiązania – powiedział.

W Zielonej Górze najważniejszymi sportami są żużel oraz koszykówka i to właśnie na te dwie dyscypliny przeznaczane są największe fundusze ze środków miejskich. Dowhan chciałby bardziej sprawiedliwego podziału.

– Na pewno nie powinno być takich animozji, jakie były do tej pory, jeśli chodzi o koszykówkę i żużel w Zielonej Górze. To, co się działo, było złe. Powinna powstać Rada Sportu złożona z ludzi związanych ze sportem, bo przecież oprócz sportu zawodowego, jest też sport amatorski, jak choćby piłka nożna, czy lekkoatletyka. Trzeba to wrzucić w jakieś ramy i stworzyć sprawiedliwy system finansowania wszystkich dyscyplin – powiedział.