Jednym z tematów, które w ostatnim czasie rozgrzewały kibiców żużla jest zmiana promotora cyklu Grand Prix. Po niezbyt udanych kilku latach firma Warner Bros. Discovery przekazała prawa do organizacji spółce Mayfield Sports Events Ltd. Rafał Dobrucki, były trener polskiej kadry, zwrócił uwagę na ważny aspekt dotyczący kosztów organizacji zawodów. Jest też pozytywnie nastawiony do nowego pomysłu na organizację cyklu.

Warner Bros. Discovery przejęła prawa do organizacji Grand Prix od sezonu 2022. Huczna konferencja w Toruniu zapowiadała cykl w nowych lokalizacjach, ale na obietnicach się skończyło. Długo mówiło się o tym, że zmagania o żużlowe mistrzostwo świata nie jest dla firmy dochodowym biznesem. To się potwierdziło i doszło do zmiany promotora.

– Z tego co wiem, mieli prawo wycofać się po pięciu latach, chociaż wydawało mi się, że w umowie była mowa o 10 latach. To duża firma z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, a takie firmy zazwyczaj nie lubią tracić pieniędzy, więc ryzyko, że coś takiego się wydarzy zawsze istniało – mówi Rafał Dobrucki dla Speedway Star.

Żużel. To prawdziwe „Bycze” muzeum! Fan Unii pokazał kolekcję! (WYWIAD+FOTO) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Były prezes Włókniarza zatrzymany przez CBA! – PoBandzie – Portal Sportowy

Szkoleniowiec i były zawodnik nie ukrywa, że dziwiło go dlaczego w organizację każdego turnieju zaangażowanych jest aż tyle osób „z zewnątrz”. Na każdą rundę miało przyjeżdżać blisko 100 osób. Nie decydowano się na większą rolę lokalnych działaczy.

– Każda runda GP wymagała zaangażowania i podróży blisko 100 osób. Nie będzie możliwe zorganizowanie rundy mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, Argentynie, a nawet Australii przy konieczności zaangażowania tak ogromnej liczby osób – podkreśla były opiekun Biało-Czerwonych.

– Jest mnóstwo torów i obiektów, które działają regularnie i mają całą niezbędną wiedzę, więc nie rozumiem, co robiło tam 100 osób! Powinno być możliwe zorganizowanie rundy GP przy znacznie mniejszej liczbie osób – może 20? Powinno się polegać na lokalnych organizatorach. Podróże i hotele związane z organizacją GP musiały kosztować ogromne pieniądze – kontynuuje.

W rozmowie z dziennikarzem brytyjskiego tygodnika padł pomysł na cykl Grand Prix w nowym wydaniu. Zgodnie z jego założeniami, turnieje miałyby się odbywać w sześciu stałych lokalizacjach w piątki i soboty. Jedna lokalizacja byłaby z kolei „ruchoma”. W ten sposób można byłoby przeprowadzić nawet kilkanaście turniejów o indywidualne mistrzostwo świata.

– Wtedy byłoby siedem, a nie 11 weekendów, jak teraz. Można byłoby sprzedawać bilety w trzech kategoriach cenowych, w tym z hotelem, jeśli masz takie życzenie. Organizatorzy wycieczek byliby zachwyceni, zwłaszcza gdyby GP odbywało się w dość stałych miejscach, gdzie jest też co pozwiedzać. Może byłby to jeden weekend dla każdego kraju – komentuje Rafał Dobrucki.

Żużel. To on będzie trenerem Falubazu? „Ma do tego wszelkie podstawy” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Kolejne rozstanie w Sparcie? Spędził tam 3 sezony – PoBandzie – Portal Sportowy

– To bardzo dobry pomysł, trochę wzięty z wyścigów na lodzie. Nawiasem mówiąc, można sobie wyobrazić też w tym przypadku zupełnie inne kraje. Są ludzie w Dubaju, którzy chcą zorganizować tam GP, ale tylko na jedną noc. Byłoby to podobne do niedawnych turniejów w Togliatti. Ogromna podróż na jedną noc. Taki weekend byłby czymś innym – dodaje były trener kadry narodowej.

Na tę chwilę na takie przełomowe zmiany się nie zanosi. Nowy promotor, póki co, unika obietnic i nie chce robić błędów poprzedników. Z wieści, które do nas dochodzą kalendarz Grand Prix na 2026 ma być bardzo podobny do tegorocznego.