Kontuzja odniesiona w lidze szwedzkiej mocno odbiła się na końcówce sezonu bydgoszczanina. Przyjemski mocno odczuwał skutki upadku, co utrudniło mu obronę tytułu. Przed finałową rundą w Vojens miał 4 punkty przewagi nad Nazarem Parnickim, jednak Ukrainiec perfekcyjnie wykorzystał problemy Polaka.

– Naprawdę ten sezon w Polsce był okej. Wiadomo, o co walczyłem, bo dla mnie najważniejsze było mistrzostwo świata juniorów, żeby obronić ten tytuł. Niestety się nie udało ze względu przede wszystkim na kontuzję, która przytrafiła mi się w zasadzie 2 tygodnie przed finałem. I tak jestem zadowolony, bo wydaje mi się, że każdy chciałby być na moim miejscu – przyznał Wiktor Przyjemski.

Żużel. Ważna decyzja! Stal Gorzów pod nadzorem Zespołu ds. Licencji!

Żużel. Dobrucki to początek rewolucji w Unii Leszno? Mówi o kłótniach i… kolejnym odejściu!

Zawodnik Abramczyk Polonii Bydgoszcz wprost stwierdził, że głównym problemem była błędna diagnoza. Przez nią przeciągnęła się rehabilitacja, która znacząco wpłynęła na jego postawę na torze.

– Popełniliśmy wtedy błąd. „Łapiąc” kontuzję w lidze szwedzkiej, diagnoza była taka, że złamana jest kość strzałkowa. I na tym się skupiliśmy podczas rehabilitacji. Bolała mnie co prawda prawa noga, ale w Szwecji wyszło, że nic z nią nie jest. Po wyjeździe na tor okazało się jednak, że to nie lewa noga jest problemem, ale prawa, na której w ogóle się nie skupialiśmy. Po treningu w Bydgoszczy wyszło, że w prawej nodze zerwane są dwa więzadła. To był nasz błąd, że lepiej tego nie sprawdziliśmy. W Vojens podczas SGP 2 ból mi doskwierał, ale to nie było tak, że ja nie panowałem nad motocyklem. W takiej sytuacji w ogóle bym na niego nie wsiadł. Próbowałem bronić złota, ale nie wyszło – powiedział Przyjemski.

Żużel. Nowy idol w Falubazie! Kubera powitany przez tłumy, kolejka przez 2,5 godziny!

Bydgoszczanin liczył również na drużynowe mistrzostwo kraju z Orlen Oil Motorem Lublina. Koziołki nie zdołały jednak odrobić strat z Torunia, gdzie Wiktor Przyjemski zdobył zaledwie 2 punkty.

– Do tego nie ma co ukrywać, przyczyniła się moja kontuzja, chociaż w finale w Lublinie dałem z siebie wszystko i ten wynik wyglądał dobrze. Dużo też błędów torowych, wykluczeń w finałach. Ten wynik przez to ucieka. Marzyło mi się drugie złoto z Lublinem, bo to jest taka rzadkość, zdobywanie tych Drużynowych Mistrzostw Polski. Nie udało się, jest srebro. Wiadomo, że liczyło się na troszkę więcej, ale i tak wydaje mi się, że srebro na koniec sezonu z problemami, które mieliśmy w drużynie jest naprawdę okej – stwierdził.