Główny partner portalu

Daria Kabała-Malarz, Fot. Prywatne archiwum
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Darii Kabały Malarz od dwóch lat brakuje wielu kibicom  przy telewizyjnych programach i transmisjach żużlowych. Z dziennikarką rozmawiamy o kulisach pracy w Canal+, o zamiłowaniu do bycia gosposią oraz o temperamencie, bez którego w żużlu zaistnieć się nie da. Zapraszamy!

Pamiętasz swoje pierwsze zawody, które skomentowałaś lub podczas których byłaś obecna w studio?

Po raz pierwszy z mikrofonem miałam do czynienia podczas Drużynowych Mistrzostw Świata w Danii w 2003 roku.

W jaki sposób w ogóle trafiłaś do telewizji?

Wydaje mi się, że głównym powodem mojego pojawienia się w telewizji była tęsknota za żużlem, a także przypadek. Gdy zaczęłam studia w Warszawie wyobrażałam sobie, że będę miała czas na to, aby w weekendy podróżować i być obecna na zawodach. Niestety wyszło zupełnie inaczej i studia zajmowały mi siedem dni w tygodniu. Brak kontaktu z żużlem zaczął mnie męczyć. Po rozmowie z moją przyjaciółką zdecydowałam się wysłać życiorys i list motywacyjny do stacji Canal+. Okazało się, że potrzebna jest akurat osoba, która zna język angielski. Ja nawet nie wyobrażałam sobie, że trafię od razu przed kamerę czy mikrofon. Próby odbywały się w przyśpieszonym tempie. Przed budynkiem siedziby robiłam próbne wywiady. Zostałam od początku rzucona na głęboką wodę, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wyszło mi to na dobre.

Jakich rad udzieliłabyś kobietom pracującym obecnie w telewizji lub chcących się przed tę kamerę dostać?

Jeżeli chodzi o pracę w redakcji sportowej, moim zdaniem liczy się przede wszystkim naturalność. Zwyczajna telewizja często tej naturalności jest pozbawiona. Jednak w sporcie jest to warunek konieczny. Widz musi czuć, że prezenter żyje tym sportem, tymi emocjami. Nie można tego udawać, ponieważ sztuczność zostanie natychmiast wychwycona. Jeżeli bardziej interesuje cię praca przed kamerą aniżeli tematyka przekazywanych informacji, nie odniesiesz sukcesu. Oprócz tego, polecałabym wyrobić sobie umiejętność reagowania na sytuacje, których nie da się zaplanować. W sporcie bez przerwy dzieje się coś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, zawrzeć w scenariuszu.

Dlaczego zniknęłaś z żużla? Czy była to Twoja indywidualna decyzja, czy może ktoś lub coś Tobą kierowało?

Po pierwsze chciałabym zaznaczyć, że ja nie odeszłam. Zniknęłam na jakiś czas, jednak nie odeszłam. Nie zamknęłam tego rozdziału w swoim życiu. Na moją decyzję wpływ miał przede wszystkim terminarz, kalendarz oraz ramówka jaka obowiązuje w mojej firmie. Jak pewnie wiecie, zajmuję się również piłką nożną, a niestety zazwyczaj te transmisje nakładają się na siebie. Nie byłabym w stanie ze studia w Warszawie docierać na czas na poszczególne zawody żużlowe, które są porozrzucane po całej Polsce czy Europie. Na ten moment zostałam przy piłce nożnej, ale mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się możliwość powrotu do żużla.

Jesteś w stanie przypomnieć sobie najbardziej krępującą czy stresującą sytuację przed kamerą?

Wydaje mi się, że to debiut był najbardziej stresujący. Każdy chciałby dobrze wypaść na samym początku. Nie mając wcześniej obycia z kamerą obawiałam się czy zaprezentuję się poprawnie. Później nie przypominam sobie tego typu sytuacji, kiedy bym się stresowała czy coś by mnie krępowało. Największy stres pojawiał się u mnie na kilka godzin przed transmisją, a w trakcie trwania emisji po prostu zanikał. Wiele zależy też od „dyspozycji dnia” mówiąc żużlowym żargonem.

Twój mąż jest bramkarzem. Czy w domu pojawia się konflikt dotyczący tego, którą transmisję obejrzeć w telewizji? Przeważa żużel czy piłka nożna?

Jestem na straconej pozycji, ponieważ oprócz męża w domu są jeszcze dzieci. Arek najwidoczniej przekazał im gen miłości do piłki nożnej i to ona przeważa w naszym domu. Na szczęście mamy więcej niż jeden telewizor i udaje się to połączyć. Dzieciaki żużel również lubią, ciekawi ich oglądanie transmisji z meczów, mojego męża również. Tak jak jednak wspomniałam, wyższe miejsce w rankingu zajmuje piłka.

Sławomir Kryjom i Daria Kabała-Malarz.

Odejdźmy na chwilę od pracy zawodowej. W jaki sposób spędzasz z rodziną czas wolny?

Ja bym bardzo chciała mieć czas wolny (śmiech). Wydaje mi się, że zapomniałam, co oznacza ten termin. Na szczęście udało mi się nauczyć mojego męża, że nawet 15-20 minut wolnego czasu można wykorzystać w przyjemny sposób. Zwykły spacer do lasu z dzieciakami i psem pozwala na „naładowanie baterii”, zregenerowanie się. Staram się z każdej godziny mojego czasu wykorzystać absolutne maksimum. Oprócz tego, w domu staram się wprowadzać atmosferę „prawdziwego zacisza domowego”. Lubię, gdy pachnie jedzeniem, sprzątam, piorę, prasuję… Standard. Wspólnie uwielbiamy również grać w gry planszowe.

Wspomniałaś, że synowie są bardziej zorientowani na piłkę nożną. Gdyby jednak okazało się, że któryś z nich zapragnąłby zostać żużlowcem… Zgodziłabyś się?

Byłoby mi bardzo trudno się z tym pogodzić. Wydaje mi się, że moi synowie nie wpadną na taki pomysł, choć nie wykluczam, ponieważ bardzo lubią próbować nowych rzeczy. Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym. Przyznaję, że jestem pełna podziwu dla partnerek, rodzin żużlowców. Trudno mi sobie wyobrazić, w jaki sposób te osoby radzą sobie z niemal codziennym stresem i strachem o zdrowie swojej najbliższej osoby. Ja denerwuję się nawet, gdy oglądam swojego męża w pracy. Podkreślam, że jest to „tylko” piłka nożna, gdzie skali niebezpieczeństwa, na które się naraża nie możemy porównywać.

Czy przydarzyła Ci się podczas pracy w telewizji jakaś wstydliwa wpadka?

Szczerze mówiąc jest to trudne pytanie. Wydaje mi się, że nie doświadczyłam żadnej poważniejszej wpadki. Być może to jeszcze przede mną, choć wolałabym nie (śmiech). Oczywiście zdarzają się błędy, pomyłki, brak skupienia czy zbyt duże rozluźnienie. Jednak rażącej wpadki, która by szła za mną przez życie nie jestem w stanie sobie przypomnieć.

Pamiętasz kiedy po raz pierwszy byłaś na żużlu? Kto „zaraził” Cię miłością do tego sportu?

Oczywiście zarazili mnie nią moi rodzice, którzy regularnie uczęszczali na stadion Polonii Bydgoszcz. Na mecze zabierali mnie jeszcze w czasach, gdy trzeba było wozić mnie w wózku lub w kołysce. Pierwszy mecz, który pamiętam już jako mały kibic, to był mecz Polonii Bydgoszcz przeciwko Stali Gorzów. Miałam wówczas 5 lat i byłam w stanie rozpoznać już, którzy to są „nasi” i komu kibicować. Od razu spodobała mi się atmosfera, warkot motocykli i żużel w oczach.

Czy zdarzają Ci się w życiu codziennym sytuacje, że wydasz na coś pieniądze, a potem tego żałujesz?

Nie, z bardzo prostej przyczyny. Ja nie robię zakupów, nie lubię tego, nie mam na to czasu. Nie chodzę po galeriach, sklepach odzieżowych, nie kupuję tak zwanych pierdół. Absolutnie nie sprawia mi to przyjemności. Wszystkie pieniądze, które wydaję idą na artykuły spożywcze w supermarkecie. Często proszę swojego męża, który akurat przepada za zakupami, że czegoś potrzebuję. Wówczas on kupuje mi w galerii daną rzecz i jestem szczęśliwa. Zdarzają się również sytuację, że stylistka w telewizji ładnie mnie ubierze. Co wtedy robię? Pytam, ile muszę zapłacić za daną bluzkę i zabieram ją do domu (śmiech). Być może nie jestem kobietą, zaprzeczam definicji.

Czy Twój mąż również interesuje się żużlem? Nie zamknął się tylko i wyłącznie na piłkę nożną?

Interesuje się, często sam z siebie ogląda transmisje. Zazwyczaj ludzie muszą zobaczyć ten sport na żywo, aby go pokochać. Rzadko kiedy zdarza się, że po obejrzeniu transmisji telewizyjnej poczują coś szczególnego. Arkowi spodobała się ta dyscyplina nawet w telewizji. Ja wychodzę jednak z założenia, że żużel należy poczuć, poznać, zobaczyć na żywo, przeżyć tę atmosferę i towarzyszące temu emocje.

Przepracowałaś przed kamerą wiele lat. Mogłabyś wskazać jednego zawodnika, z którym współpracowało Ci się najlepiej, który nigdy nie odmówił wywiadu?

Nie jestem w stanie wskazać jednej osoby. Bardzo dobrze pracowało mi się z wieloma żużlowcami. Większość z nich nie odmawiała wypowiedzi, nawet po nieudanym występie. Nie miałam nigdy problemu z Tomaszem Gollobem, Gregiem Hancockiem, Leigh Adamsem oraz wieloma innymi. Nie będę wymieniać wszystkich po kolei, ponieważ nie chciałabym kogoś pominąć.

Być może łatwiej będzie wymienić kogoś, kto nie chciał współpracować?

Nicki Pedersen zawsze był „trudny”. Czasami udawało się go namówić na rozmowę, ale z naciskiem właśnie na słowo „udawało”. Zdecydowanie jest to specyficzny charakter, trudny w odbiorze dla widza, a także dla nas – pracujących w telewizji. Oczywiście zdarzały się sytuacje, że witał nas z uśmiechem na twarzy, a rozmowa była bardzo konstruktywna. Należało wstrzelić się w odpowiedni moment.

Żużel i piłka nożna to dwie dyscypliny sportu, którymi się pasjonujesz, z którymi masz do czynienia na co dzień. Czy oprócz tego śledzisz jeszcze jakieś inne rozgrywki?

Zawsze chętnie oglądam i śledzę na bieżąco rozgrywki piłki ręcznej oraz siatkówki. Każdy rodzaj sportu do mnie przemawia, każda dyscyplina ma w sobie coś pociągającego. Jednak nie o wszystkich mogę powiedzieć, że jestem ich fanką. Żużel, piłka nożna, ręczna i siatkówka to te ulubione.

Wspomniałaś, że Twoim synom „bliżej” jest do piłki nożnej aniżeli do żużla. Czy interesuje ich jeszcze coś poza tym?

Trudno powiedzieć. Jeden z moich synów jest bardzo „określony” i świata poza piłką nożną nie widzi. Drugi – Iwo jest z kolei bardziej otwarty na świat, na ludzi. Ciekawi go dosłownie wszystko i na tym etapie ciężko odgadnąć jaką ścieżkę obierze w przyszłości. Chłopcy mają dopiero po 8 lat. Czas pokaże.

Utrzymujesz z kimś z żużlowego środowiska stały kontakt? Pytam o zawodników, trenerów, działaczy…

Wiesz co, z wieloma chłopakami mam „jakiś” kontakt. Nie nazwałabym tego przyjaźnią czy bliższą relacją. Nie spotykamy się na kawę, nie widujemy się w swoich domach. Każdy ma swoje obowiązki, swoje życie. Nie utrzymuję z nikim regularnego kontaktu, ale wiele znajomości przetrwało do dziś i jestem pewna, że przetrwa jeszcze wiele lat.

Gdybyś otrzymała propozycję powrotu do pracy przy żużlu, zgodziłabyś się?

Owszem, takie rozmowy zresztą miały już miejsce. Dywagowaliśmy z kolegami z firmy w jaki sposób można by połączyć moją pracę przy piłce nożnej z żużlem. W tym roku rozmowy spełzły na niczym, ponieważ był to rok zwariowany i nienormalny. Wierzę, że w przyszłym roku wrócimy do względnej normalności i dam radę kilka imprez żużlowych poprowadzić.

Kiedyś przyjdzie moment, że praca w telewizji dobiegnie końca. Czy masz już sprecyzowane plany na przyszłość? Czym mogłabyś się zająć po zakończeniu kariery zawodowej?

Obawiam się, że ten moment, o którym mówisz zbliża się coraz bardziej. Mam już swoje lata i zdaję sobie sprawę z faktu, że w końcu pojawi się „jedna zmarszczka za daleko” (śmiech). Wymiana krwi przed kamerą też jest potrzebna i to naturalne. Lubię być przysłowiową kurą domową, gosposią, uwielbiam stać przy garach i gotować dla ludzi. Marzy mi się, aby w przyszłości otworzyć niewielką knajpkę.

Co uważasz za swoje największe życiowe osiągnięcie do tej pory?

Nie myślę o sobie w kategoriach osiągnięć. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wydaje mi się, że osiągnięciem jest umiejętność połączenia ze sobą dwóch światów – zawodowego z prywatnym. Pomimo ograniczonego czasu jestem w stanie oddzielić pracę od domu, a to bardzo ważne dla mnie i dla mojej rodziny.

Gdybyś mogła cofnąć czas o 15 lat… Chciałabyś coś w swoim życiu zmienić?

W swoim życiu zostawiam losowi bardzo wiele. Przez przypadek pojawiłam się przed kamerą, choć miałam jedynie tłumaczyć wypowiedzi przy biurku. Myślę, że niczego bym nie zmieniła. Do tej pory los w taki sposób mną kierował, że mogę powiedzieć o sobie, że jestem osobą szczęśliwą i spełnioną.

W środowisku żużlowym zawsze cieszyłaś się aprobatą kibiców, odbiorców. Często słyszy się głosy, że Daria Kabała-Malarz to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Pasujesz do żużla poprzez swój głos oraz charakter. Czy tych cech można się w jakikolwiek sposób nauczyć?

Dziękuję za miłe słowa. Ja w przeszłości bardzo dużo pracowałam nad swoim głosem. Musiałam go polubić, a nie było to łatwe. Nie podobał mi się mój głos podczas pracy przy żużlu, gdzie często w parku maszyn trzeba krzyczeć. Na przestrzeni lat do tego przywykłam. Za swój charakter mogę natomiast podziękować rodzicom. To oni zabrali mnie w odpowiednie miejsce, czyli na stadion żużlowy. Jestem osobą temperamentną, podobnie jak żużel jest dyscypliną sportu dla ludzi z temperamentem.

Na sam koniec zapytam Cię o Twoje marzenia. Każdy człowiek je posiada. Jakie jest Twoje największe?

Ja mam bardzo przyziemne i życiowe marzenia. Chciałabym, abyśmy w rodzinie wszyscy jak najdłużej byli zdrowi i pełni energii. To mi w zupełności wystarczy. W życiu zawodowym natomiast chciałabym jak najdłużej utrzymywać wysoką jakość, prezentować odpowiedni poziom, aby się nie „wypalić”.

Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję i życzę wszystkim dużo zdrowia.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

13 komentarzy on Żużel. Daria Kabała-Malarz: Z żużla zniknęłam, ale nie odeszłam (WYWIAD)
    Telewidz
    25 Nov 2020
     7:40pm

    Daria wracaj do prowadzenia studia. Tych gęgaczy z Krosna nie da się słuchać. Jednego na szczęście już nie ma, teraz biega po stadionach Rawicza czy Opola i niech tam zostanie. Jeszcze ten „eeee”, ,” aaaa”, ” hmmmm” Majewski niech idzie z nim i Daria wraca na swoje miejsce.

    Boley
    25 Nov 2020
     7:45pm

    Pani Dario ,tęsknię za Pani klasą , stylem , wdziękiem i zrozumieniem tego niełatwego sportu . Pani rozbrat z żużlem to pustka , której nikt nie wypełnił , zwłaszcz histerycznie wrzeszczący i śmiejący się amatorzy … .

    Slawek
    25 Nov 2020
     8:24pm

    Piękna, mądra i inteligentna kobieta, takich osobowości bardzo brakuje i osobiście bardzo żałuję, że Pani Darii nie ma podczas transmisji żużlowych. Mam nadzieję, że włodarze stacji szybko się zreflektuja i ta niezwykle skromna i profesjonalna dziennikarka pojawi się na stadionach żużlowych.
    Super się czytało, kolejny nietuzinkowy wywiad.

    Kuluarom i wrocławskim kombinatorom śmierć
    25 Nov 2020
     9:25pm

    Chyba nigdy nie zapomnę jak łamiącym się głosem przekazała informację, że Darcy Ward ma przerwany rdzeń kręgowy i zaraz po tym zakończyła studio. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to dokładnie znaczy z medycznego punktu widzenia, ale z tonu jej głosu wyczułem, że jest straszna tragedia.

    Brakuje jej bardzo w żużlowych transmisjach. Mega profesjonalna i z wdziękiem, w przeciwieństwie do pajaca Majewskiego.

    Raf
    26 Nov 2020
     10:48am

    Daria nie wróci dopóki w redakcji żuzlowej będą się krecić dwa powtarzalne werbalnie ped…

    Majewski i Łopaciński powinni w duecie prowadzić program „Z amatorka na ekranie”
    nie ważne na jakim tematycznie kanale. W kazdym byliby jednakowo profesjonalni.

    Na układy nie ma rady…

    Mysza z Częstochowy
    28 Nov 2020
     9:50am

    Pani Dario proszę wrócić panią poprostu kibice uwielbiają ps: jest pani piękna zakochany jestem w pani od jakiegoś czasu.

    Stary Kibic
    2 Dec 2020
     1:45pm

    Łopatka do wylotu majonez może zostać ale za dużo go nie dopuszczać do głosu bo powtarza te same słowa po 5 razy Daria jest najlepsza pani Dario powinni panią zrobić dyrektorem naczelnym NC+ tyle w temacie ma pani głowę na karku i niesamowitą prezencje

Skomentuj

13 komentarzy on Żużel. Daria Kabała-Malarz: Z żużla zniknęłam, ale nie odeszłam (WYWIAD)
    Telewidz
    25 Nov 2020
     7:40pm

    Daria wracaj do prowadzenia studia. Tych gęgaczy z Krosna nie da się słuchać. Jednego na szczęście już nie ma, teraz biega po stadionach Rawicza czy Opola i niech tam zostanie. Jeszcze ten „eeee”, ,” aaaa”, ” hmmmm” Majewski niech idzie z nim i Daria wraca na swoje miejsce.

    Boley
    25 Nov 2020
     7:45pm

    Pani Dario ,tęsknię za Pani klasą , stylem , wdziękiem i zrozumieniem tego niełatwego sportu . Pani rozbrat z żużlem to pustka , której nikt nie wypełnił , zwłaszcz histerycznie wrzeszczący i śmiejący się amatorzy … .

    Slawek
    25 Nov 2020
     8:24pm

    Piękna, mądra i inteligentna kobieta, takich osobowości bardzo brakuje i osobiście bardzo żałuję, że Pani Darii nie ma podczas transmisji żużlowych. Mam nadzieję, że włodarze stacji szybko się zreflektuja i ta niezwykle skromna i profesjonalna dziennikarka pojawi się na stadionach żużlowych.
    Super się czytało, kolejny nietuzinkowy wywiad.

    Kuluarom i wrocławskim kombinatorom śmierć
    25 Nov 2020
     9:25pm

    Chyba nigdy nie zapomnę jak łamiącym się głosem przekazała informację, że Darcy Ward ma przerwany rdzeń kręgowy i zaraz po tym zakończyła studio. Wtedy jeszcze nie wiedziałem co to dokładnie znaczy z medycznego punktu widzenia, ale z tonu jej głosu wyczułem, że jest straszna tragedia.

    Brakuje jej bardzo w żużlowych transmisjach. Mega profesjonalna i z wdziękiem, w przeciwieństwie do pajaca Majewskiego.

    Raf
    26 Nov 2020
     10:48am

    Daria nie wróci dopóki w redakcji żuzlowej będą się krecić dwa powtarzalne werbalnie ped…

    Majewski i Łopaciński powinni w duecie prowadzić program „Z amatorka na ekranie”
    nie ważne na jakim tematycznie kanale. W kazdym byliby jednakowo profesjonalni.

    Na układy nie ma rady…

    Mysza z Częstochowy
    28 Nov 2020
     9:50am

    Pani Dario proszę wrócić panią poprostu kibice uwielbiają ps: jest pani piękna zakochany jestem w pani od jakiegoś czasu.

    Stary Kibic
    2 Dec 2020
     1:45pm

    Łopatka do wylotu majonez może zostać ale za dużo go nie dopuszczać do głosu bo powtarza te same słowa po 5 razy Daria jest najlepsza pani Dario powinni panią zrobić dyrektorem naczelnym NC+ tyle w temacie ma pani głowę na karku i niesamowitą prezencje

Skomentuj