Wielkimi krokami zbliża się największa impreza dla drużyn narodowych w sezonie 2024. W przyszłym tygodniu rozegrane zostaną zmagania w Speedway of Nations. Swoje nominacje na te zmagania przedstawili już selekcjonerzy poszczególnych ekip, a w gronie szczęśliwców wytypowanych przez Rafała Dobruckiego znaleźli się Dominik Kubera, Bartosz Zmarzlik oraz Maciej Janowski. Z takimi wyborami zgadza się Zbigniew Lech. Dla byłego zawodnika to najlepsze zestawienie na ten moment.
W ostatnich dniach opiekun polskiej kadry głowił się nad tym kogo wybrać z piątki Zmarzlik, Janowski, Kubera, Dudek, Piotr Pawlicki. Wybór padł ostatecznie na pierwszych trzech zawodników. Oni już niebawem w Manchesterze postarają się wywalczyć dla Polski pierwsze złoto w Speedway of Nations.
– Dla mnie te wybory są trafione w punkt. Nie widzę żadnych kontrowersji, oni są najlepsi na ten moment. Zadecydowała bieżąca dyspozycja, czyli to jak ci zawodnicy prezentowali się na przestrzeni ostatniego tygodnia czy dwóch. Dla mnie to na tę chwilę jest najlepsza możliwa trójka – mówi nam Zbigniew Lech.
Część kibiców jeszcze przed ogłoszeniem szerokiej kadry podsuwała kandydaturę Jarosława Hampela. Patrząc czysto statystycznie, to właśnie lider NovyHotel Falubazu Zielona Góra ma trzecią średnią w PGE Ekstralidze spośród polskich zawodników. Kapitan Betard Sparty ostatnio też jednak notuje świetne występy w krajowych rozgrywkach, a do tego wszyscy pamiętamy jego decydujący manewr podczas ubiegłorocznego szalonego finału Drużynowego Pucharu Świata na Stadionie Olimpijskim.
– Jarek robi mnóstwo punktów i przeżywa kolejną młodość. Maciek w ostatnich latach jednak dużo dał tej kadrze. Do tego dołączył do ligi angielskiej, otrzaskał się ze ściganiem w tym miejscu. Wie z czym to się je i myślę, że Rafał potrzebował takiego zawodnika w zespole na SoN – komentuje trzykrotny zdobywca tytułów DMP.
– Ważne było także to, że Maciek pokazał, że nie pęka w kluczowych momentach. Rok temu było to widać we Wrocławiu, gdy w decydującym wyścigu wygrał z Lambertem i zdobyliśmy złoto – dodaje nasz rozmówca.
Śmiało można przyznać, że Speedway of Nations to impreza źle kojarząca się Polakom. Na początku złote medale wyrywali nam Rosjanie, a potem zrobili to Brytyjczycy oraz Australijczycy. To właśnie ekipa, którą mają prowadzić Daniel Bewley oraz Robert Lambert wydaje się najgroźniejszym konkurentem w rywalizacji o tegoroczny triumf.
– Na pewno Brytyjczycy będą groźnymi rywalami. Mają swój tor, mogą go przygotować tak, jak chcą. Może dziś nie da się już zrobić toru pod siebie tak bardzo, jak kiedyś, ale na pewno pewne detale odgrywają rolę. Znajomość nawierzchni, okrążenia przejechane na torze mają wpływ. To będzie mocny rywal, ale trzymam kciuki za naszych. Wierzę, że teraz to się uda – podsumowuje Zbigniew Lech.
Polacy zmagania w Speedway of Nations rozpoczną już we wtorek, 9 lipca. Wtedy Biało-Czerwoni pojadą w półfinale. Wielki finał zaplanowany jest z kolei na sobotę, 13 lipca.












Żużel. Motor Lublin cały sezon na obcym torze! Będą szukać miejsca w Polsce!
Żużel. Przyjemski mówi o powrocie do Polonii! Będzie się uczył od nowa! (WYWIAD)
Żużel. Są chętni na zakup legendarnego klubu! Nie będzie upadku?
Żużel. Gollob o wyborze Chomskiego na trenera kadry. Wspomina o Cieślaku
Żużel. Groził, że nie przyjedzie na finał! Ogromne spięcie w Unii Leszno!
Żużel. Falubaz chce być jak Motor? Ważna zmiana w przygotowaniach!