Zdjęcie poglądowe

Chris Harris to zawodnik, któremu nie są obce potwornie wyglądające upadki. Brytyjski weteran zawsze charakteryzował się tym, że po poważnych „dzwonach” zazwyczaj jak gdyby nigdy nic ponownie zakładał kask, wsiadał na motocykl i niejednokrotnie potrafił wygrywać. Dokładnie to samo stało się w piątkowy wieczór, gdy drużyna Glasgow Tigers podejmowała u siebie Scunthorpe Scorpions.

 

Już w premierowej odsłonie doszło do fatalnego upadku Chrisa Harrisa na pierwszym łuku. Do żużlowca natychmiast podbiegli ratownicy medyczni, a ten miał uskarżać się na ból nogi. Weteran przez dłuższy czas był opatrywany, ale ostatecznie zdecydował się kontynuować zawody.

Harris wygrał powtórkę wyścigu 1. a następnie trzy kolejne i był bliski wywalczenia dużego kompletu punktów. W tym przeszkodziła mu jednak awaria sprzętu, gdy znajował się na prowadzeniu w 13. gonitwie. W sumie w sześciu startach wywalczył 14 punktów i bonus, co pozwoliło Tygrysom odnieść zwycięstwo.

Harris znów stał się bohaterem, choć ten upadek kosztował go sporo zdrowia. Po meczu pokazał zdjęcie kolana, które najmocniej ucierpiało podczas kraksy.