Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nie lada operatywnością wykazał się zespół szwedzkiego Lejonen Gislaved. Tamtejsi działacze zakontraktowali na przyszły sezon wicemistrza świata, Bartosza Zmarzlika. O kulisach transferu mówi nam menadżer Lejonen, Mikael Holmstrand.

 

– Kiedy w tym roku przegraliśmy z Dackarną Målilla w ćwierćfinale rozgrywek, powiedziałem mojemu koledze Andersowi Fröjdowi, że w przyszłym roku musimy budować zespół w inny sposób. Zawsze byliśmy solidną drużyną, ale czegoś nam brakowało, aby wygrywać ligę. Powiedziałem więc, że potrzebujemy „killera” na torze. Takiego zawodnika, który daje z siebie sto procent w każdy wyścigu, niezależnie od tego, czy jest to finał Grand Prix czy zwykłe spotkanie ligowe. Jak zaczniesz uważnie segregować rynek, to się zorientujesz, że tak naprawdę takich zawodników nie ma zbyt wielu. Bartek to najlepszy z możliwych wyborów i cieszymy się, że do nas dołączył – mówi nam Mikael Holmstrand.

Menadżer szwedzkiego zespołu nie ukrywa, że obecność Zmarzlika, Dudka czy Kubery powinna dać zespołowi Lejonen co najmniej awans do fazy play-off.

Tak jak powiedziałem, naszym celem jest inne ustawienie zespołu w kolejnym sezonie. Pozyskaliśmy również Patryka Dudka i Dominika Kuberę, co daje nam wiele możliwości i solidny zespół. Wiemy też, że niektóre inne drużyny w lidze rekrutują obecnie naprawdę silnych zawodników i myślę, że cztery drużyny będą się wyróżniać jako te nieco silniejsze od pozostałych. Zdecydowanie powinniśmy być jedną z nich. Ale jak zawsze, aby przejść całą drogę do złotego medalu, potrzeba też szczęścia, zawodników w dobrej formie, braku kontuzji i tak dalej. W sezonie 2022 mierzymy wysoko, a naszym celem jest przede wszystkim play-off. Później wyznaczymy sobie nowe zadania – dodaje menadżer Lejonen.

Mikaela Holmstranda zapytaliśmy również, czy same rozmowy z Bartoszem Zmarzlikiem należały do trudnych. 

– Od kilku tygodni rozmawialiśmy z ekipą Bartosza. Kiedy usłyszeliśmy, że chce dokonać zmiany, pokazaliśmy, że jesteśmy zainteresowani. Myślę, że same negocjacje nie były trudne. Dla zawodników takich jak Bartosz – i powiedzmy top 10 na świecie – chodzi też o inne rzeczy niż same pieniądze. Oczywiście zawodnicy wiedzą, że mają one swoją wartość, a jeśli im nie zapłacisz, to nie podpisują umowy. Mamy dobrą lokalizację klubu, krótszy czas podróży z Polski. Klub ma dobry zarząd, perspektywy i jest w pełni wypłacalny. Nie bez znaczenia była nasza dobra reputacja wśród zawodników. Nie jesteśmy dużym klubem, ale mamy wielkie serce i zawsze dobrze opiekujemy się naszymi  zawodnikami. To ułatwia życie samym zawodnikom, którzy z nami współpracują – podsumowuje Mikael Holmstrand.