Roman Jankowski urodził się 15 października 1957 roku w Kościanie, a swoje dzieciństwo i młodość związał z niewielką miejscowością Wyskoć, położoną niedaleko rodzinnego miasta. To właśnie stamtąd wyruszył w drogę, która zaprowadziła go na największe żużlowe stadiony w Polsce i Europie.
Prywatnie jest mężem Ewy oraz ojcem trzech synów: Łukasza, Marcina i Norberta. Na kartach historii polskiego żużla Roman Jankowski zapisał się jako jedna z najważniejszych postaci związanych z Lesznem. Przez lata reprezentowania barw Unii Leszno był jednym z filarów drużyny, z którą pięciokrotnie zdobywał Drużynowe Mistrzostwo Polski (w 1979, 1980, 1987, 1988 i 1989). To właśnie te sukcesy – w złotych latach klubu – uczyniły z niego jednego z najbardziej utytułowanych zawodników swojej epoki.
Żużel. Zmarzlik i Motor dopinają kontrakt? Jakub Kępa zabiera głos! – PoBandzie – Portal Sportowy
W rywalizacji indywidualnej Jankowski również zapisał się mocnymi osiągnięciami. Dwukrotnie zdobywał tytuł Indywidualnego Mistrza Polski – w 1981 i 1988 roku – co potwierdza jego wysoką klasę sportową wśród najlepszych polskich żużlowców tamtych czasów. Dodatkowo zdobywał prestiżowe krajowe trofea, takie jak Złoty Kask (trzykrotnie: 1982, 1984, 1986). W barwach drużyny narodowej zdobył brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Świata w 1980 roku we Wrocławiu, co stanowiło jedno z najważniejszych wyróżnień w jego karierze sportowej.
Żużel. Gigant wchodzi do Unii Leszno! Byki mają potężnego sponsora – PoBandzie – Portal Sportowy
Jak to wszystko się zaczęło? Tak legenda leszczyńskich Byków odnalazła się w czarnym sporcie
Zaczęło się w Szkole Zawodowej, przez przypadek. Musiałem zamieszkać w internacie, bo dojazdy nie były możliwe. Kolega Kaziu Wójcik już jeździł na żużlu. Z nim przychodziłem na stadion. Przez rok właściwie kręciłem się koło zawodników. Czyściłem ich motocykle, ale na tor mnie nie puścili, wtedy trzeba było mieć prawo jazdy i być prawie dorosłym. Do szkółki zapisałem się w styczniu 1975 roku, a licencję żużlową uzyskałem 31.08.1975r. w Lesznie podczas meczu ligowego Unii z ROW-em Rybnik. Uzyskałem czas 76,2 sek., limit czasu na licencje wynosił 78,7 sek.
Kto zbudował jednego z najbardziej ikonicznych zawodników czarnego sportu w Polsce i dlaczego słynny Jankes wybrał akurat żużel?
Trenerem moim był Andrzej Pogorzelski, a numer mojej licencji „Ż” to 546. Gdybym miał możliwość ponownego dokonania wyboru, to wybrałbym ponownie żużel. Wybrałem tę dyscyplinę sportową ponieważ lubię ryzyko, które niesie za sobą sport żużlowy. Lubię to do dzisiaj. Najbardziej sobie cenię tytuły Indywidualnego Mistrza Polski oraz awanse do finałów Indywidualnych Mistrzostw Świata.
Chęć jazdy i ścigania się była tak ogromna, że wyszła nawet poza Polskę!
W 1980 roku, mając 23 lata, wyjechałem do Anglii, aby startować w lidze angielskiej. Broniłem barw londyńskiego Hackney, bo taki był mój przydział. Udział w rozgrywkach ligowych w Anglii był wspaniałą szkołą żużla. W tych czasach była to najlepsza szkoła na świecie. Niewątpliwie to czego się tam nauczyłem procentowało i chyba procentuje do dziś. Miałem szczęście, że w tak młodym wieku dane mi było zapoznać się z brytyjskim żużlem. To, co zaszczepiono mi na Wyspach pozostało do dzisiaj. Nie żałuję lat spędzonych na torze. Jednakże w ciągu tego okresu miałem chwile zwątpienia. Ale chyba każdy sportowiec przeżywa takie momenty. Najczęściej pojawiają się one po wielkich sukcesach, kiedy przychodzi odprężenie, a co za tym idzie, słabsza forma i dyspozycja. I właśnie w takich momentach nadchodzą chwile zwątpienia i załamania.

Jankes był szczęściarzem jeśli chodzi o kontuzje
Ja na szczęście doznałem tylko jednej poważnej kontuzji. Było to w 1983 roku podczas finału IMP w Gdańsku. Rozpoczynając karierę w barwach biało–niebieskich od początku chciałem, aby rozpocząć i zakończyć swoje występy na torach w jednym klubie. Na torze nie wzorowałem się na nikim. Choć muszę przyznać, że dużo pomógł mi Zenek Plech. Razem mieszkaliśmy w Anglii. Przez dwa sezony, startowaliśmy w jednym klubie. Angielscy kibice nadali mi pseudonim, który dotrwał do dziś „JANKES”. Dobry żużlowiec powinien charakteryzować się przede wszystkim odwagą. Żużel jest sportem niebezpiecznym, tylko dla odważnych. Sądzę, że bardzo ważną cechą jest także umiejętność myślenia na torze, która może w wielu sytuacjach decydować o zdrowiu i życiu. Ponadto ogólne predyspozycje psychofizyczne do uprawiania tego sportu.
Dorobek sportowy uczynił z niego nie tylko skutecznego i utytułowanego zawodnika, lecz przede wszystkim symbol złotej ery leszczyńskiego żużla. Roman Jankowski był jednym z tych sportowców, którzy nie potrzebowali głośnych gestów ani przydomków, by zapisać się w pamięci kibiców. Wystarczały start spod taśmy, walka do ostatnich metrów i nazwisko, które przez lata budziło respekt na stadionach w całej Polsce i poza jej granicami.
Dziś jego kariera pozostaje punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń żużlowców, a osiągnięcia Jankowskiego są trwałym świadectwem czasu, w którym Leszno należało do ścisłej czołówki europejskiego speedwaya. To historia zawodnika, który współtworzył legendę — i sam stał się jej nieodłączną częścią.
MARTIN NOWACKI











Żużel. Stal podbija rynek w Niemczech! Będą nowi sponsorzy!
Żużel. To męczy Zmarzlika! „Nie lubię tej części pracy”
Żużel. Kontrowersyjny przepis zagraża polskiemu żużlowi? Znany dziennikarz nie kryje oburzenia!
Żużel. 1492 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w 2. Ekstralidze! (RANKING)
Żużel. Co z pieniędzmi za Ratajczaka? Goliński z mocną odpowiedzią!
Żużel. Konfetti, barber i odżywki. Na to szły dotacje miejskie!