Główny partner portalu

fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Jestem wściekły. Formułę Speedway of Nations krytykowałem ostro, można rzec „po bandzie” od samego początku. „Jechał” po niej też Marek Cieślak, zdumiony – inna rzecz, że chyba po czasie – zasadami rywalizacji. To, co stało się w Manchesterze to przykład, że wybrano formułę idiotyczną, niesprawiedliwą, krzywdzącą najlepszych zawodników i najlepsze drużyny. W SoN, jeszcze bardziej niż GP, liczy się nie tyle przebieg całych zawodów, co jedynie finału. Oczywiście po to, żeby było więcej emocji, więcej niespodzianek, żeby faworytowi utrudnić życie.

 

Cóż, najwięcej emocji budzą losowania „totka”. Może więc organizatorzy żużlowych mistrzostw świata, obecni czy przyszłoroczni (są już inni), zaczną po prostu losować tytuł mistrza świata? No, powiedzmy losować w gronie drużyn, które przejdą kwalifikacje – żeby chociaż zachować pozory? To, co stało się w Manchesterze nie wywołuje – poza bardzo mądrym, choć wściekłym (i słusznie!) głosie Krzysztofa Cegielskiego (wywiad dla Sportowych Faktów) większych refleksji nad żużlową paranoją, jaką jest SoN. Niestety, władze PZMot wydają się bardzo bezradne albo nie dostrzegać problemu. I nie wiadomo, co gorsze. W każdym razie nie reagują na skrajnie niesprawiedliwą formułę SoN.

Zamiast potępieńczych swarów czy zawinił w ostatnim biegu Zmarzlik czy Janowski i analiz czy Bartek z Maćkiem się lubią czy nie, zamiast spychać dyskusje o SoN na boczne tory i uruchamiać nasze własne – narodowe i branżowe – piekiełko, trzeba domagać się jak najszybciej zmiany formuły Drużynowych Mistrzostw Świata. Wiem, wiem, że wracamy do Pucharu Świata – w 2023 roku odbędzie się ona w Toruniu, co Discovery z prezydentem miasta Mikołaja Kopernika – Michałem Zaleskim ogłosiło w trakcie drugiego, finałowego toruńskiego turnieju GP ledwie kilkanaście dni temu. To oznacza, że z beznadziejną formułą SoN przemęczymy się jeszcze w przyszłym roku. Ba, oznacza to również w praktyce, że formuła ta… pozostanie równolegle z „prawdziwą” drużynówką, czyli Pucharem Świata. Wtedy przynajmniej będzie wiadomo, że chodzi o powrót do nieodbywających się od wielu lat – a szkoda, bo mieliśmy w tym jako Polacy fantastyczne tradycje – Mistrzostw Świata Par.

I wtedy niech SoN sobie będzie, ale nie oszukujmy, że są to Drużynowe Mistrzostwa Świata! „Ceterum censeo Cartaginam delendam esse” – Kartagina musi być zniszczona, a kretyńskie przepisy Speedway of Nations, które ukradły zwycięstwo Biało-Czerwonym, muszą pójść się trzepać…

RYSZARD CZARNECKI