Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Żużel to jeden z najbardziej kontuzjogennych dyscyplin sportu na świecie. Próżno szukać żużlowca, któremu w trakcie kariery udałoby się uniknąć choćby jednego złamania. Wielu z nich z powodu połamanych kości musiało zakończyć swoje kariery. Każdy klub żużlowy posiada swojego medyka, a poszczególni zawodnicy mają również swoje indywidualne kontakty. W latach 60, 70 i 80 ubiegłego stulecia wszyscy chcieli leczyć swe urazy u słynnego doktora Carlo Biagiego, który potrafił postawić na nogi nawet tych, których w teorii nie dało się “poskładać”. 

 

Chirurg Carlo Biagi był etatowym pracownikiem niewielkiego szpitala Peel Hospital w miasteczku nieopodal Caddonfoot. W latach 60., 70. i 80. XX wieku pełnił funkcję lekarza w szkockim klubie Edinburgh Monarchs Speedway. Słynął ze swoich indywidualnych metod leczenia, które okazały się na tyle skuteczne, że zawodnicy lgnęli do niego nawet z odległych zakątków. Przez tych, których leczył nazywany był “Doctor Miracle” (doktor cudotwórca). Sam zainteresowany nie lubił, gdy nazywano go cudotwórcą, ale w istocie naprawdę nim był. Największe gwiazdy światowego speedwaya w tamtych czasach nie chcieli leczyć swych urazów nigdzie indziej, jak tylko u doktora Biagiego. Często tuż po wypadku pierwszą czynnością był telefon właśnie do słynnego chirurga.

W 1963 roku indywidualnym mistrzem świata na żużlu został Ove Fundin. Mało kto pamięta, że tak naprawdę ikona czarnego sportu nie powinna w ogóle wystąpić w finale ze względu na dotkliwą kontuzję stopy. Fundin na kilka dni przed finałem uczestniczył w groźnym upadku, wskutek którego złamał kilka kości w stopie. Występ Szweda stał pod ogromnym znakiem zapytania. Skontaktował się z doktorem Biagim, który w ciągu kilku dni zdołał postawić przyszłego mistrza na nogi. Zastosował wówczas specjalny plaster na nogę, który umożliwił Ove Fundinowi poruszanie się oraz jazdę na motocyklu. Ledwie kilka dni po wypadku Szwed uzbierał 14 punktów i został indywidualnym mistrzem świata. Z usług doktora cudotwórcy korzystało wiele legend, takich jak Ivan Mauger, Barry Briggs, Peter Craven i inni. Czasami zawodnicy musieli przebyć setki kilometrów tylko po to, aby dostać się pod skrzydła Carlo Biagiego.

Warto wspomnieć, że żużlowcy nie byli jedynymi “klientami” doktora. Leczył on również zapaśników oraz zawodników futbolu amerykańskiego. Jego metody, podejście do pacjenta sprawiły, że nie było w środowisku człowieka, który nie słyszałby o nazwisku Biagi. Na jego cześć w 1981 roku w Edynburgu zorganizowane zostało specjalne wydarzenie. Carlo Biagi jako pierwszy nie-żużlowiec został uhonorowany organizacją eventu na stadionie żużlowym. Wcześniej organizowano tego rodzaju imprezy tylko na cześć byłych jeźdźców. Doktor Carlo Biagi pojawił się na murawie stadionu w Edynburgu na prezentacji nowego modelu samochodu marki Rover. W ten sposób stowarzyszenie żużlowe postanowiło docenić i uhonorować jego zasługi dla tej dyscypliny. W wielu przypadkach ocalił kariery zawodnikom. Gdy inni stawiali negatywne diagnozy oraz krzyżyk na dalszej karierze danego zawodnika, Carlo Biagi stawiał go na nogi w ciągu kilku tygodni. Swoją funkcję pełnił przez całe trzy dekady, aż do lat dziewięćdziesiątych, gdy w wieku 65 lat udał się na zasłużoną emeryturę. Zajął się wówczas swoim hobby, czyli pracami ogrodowymi oraz konstruowaniem modeli statków.

Carlo Biagi zmarł we własnym domu w Clovenfords w wieku 81 lat. Jego następcą, kolejnym cudotwórcą w kwestii leczenia złamań i innych urazów stał się Brian Simpson z angielskiego Ipswich.

SEBASTIAN SIREK