fot. Unia Leszno
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Unia Leszno zaskoczyła ostatnio kibiców w całej Polsce ogłaszając zakontraktowanie Bena Cooka. Transfer ten wywołał sporo komentarzy ze strony fanów Byków. Swoją opinią podzielił się z nami również były prezes leszczyńskiej drużyny – Rufin Sokołowski

 

O dobrej dyspozycji Australijczyka pisaliśmy już na początku sezonu. Zawodnik ten zachwycał w Mistrzostwach swojego kraju, a także z dobrej strony prezentował się w Wielkiej Brytanii. Wysoką dyspozycję utrzymuje do teraz będąc ważnym ogniwem Belle Vue Aces w lidze brytyjskiej. Wydawało się ze zbiegiem czasu jest podpisanie kontraktu w Polsce, ale raczej mało kto przypuszczał, że będzie to klub z PGE Ekstraligi. Rufin Sokołowski stwierdził, że nie musi być to zła decyzja Unii Leszno.

– Ten transfer to ciężki temat, ale widać, że działacze Unii coś robią i chcą działać. Jak to mówią „na bezrybiu i rak ryba”. Mieli tak naprawdę dwie opcje. Mogli ściągnąć znanych już w Polsce – Zagara czy Bjerre albo postawić na mniej znane nazwisko, które może odpalić. Dużym plusem Australijczyka były oczekiwania finansowe. Możliwe, że wpływ na ten kontrakt miał Leigh Adams – stwierdził Rufin Sokołowski

Niektórzy przypuszczają, że Cook ma być „straszakiem” na Bartka Smektałę. Były prezes klubu z Leszna uważa, że nie do końca to działacze klubu mieli w głowie podpisując umowę z Australijczykiem.

– Myślę, że nie ma on być straszakiem dla innych. Ma 26 lat, więc przy kontuzji Janusza Kołodzieja może dostać szansę, żeby się pokazać i pomóc Unii. Ciężko na ten moment ocenić czego można od niego oczekiwać – powiedział Sokołowski.

CZYTAJ TAKŻE

Żużel. Woffinden i Lambert wracają do stawki. Poznaliśmy obsadę mistrzostw kraju

Żużel. Przy Zmarzliku wszedł na topowy poziom. „Chcę go pokonać”

Żużel. Skuszą na transfer gwiazdę Polonii? Prezes komentuje