Bartosz Zmarzlik. fot. Taylor Lanning
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Podczas pierwszego półfinału Speedway of Nations na torze w Manchesterze doszło do bardzo nieprzyjemnego upadku z udziałem polskiego reprezentanta. Zakotłowało się na wejściu w pierwszy łuk, przez co w jadącego spod płotu Zmarzlika wjechał rozpędzony Marko Lewiszyn. Polak co prawda wystąpił w powtórce, lecz w kolejnych wyścigach już się nie pojawił.

 

Zaraz po zawodach czterokrotny mistrz świata za pośrednictwem social mediów uspokoił kibiców, pisząc że „wszystko jest ok”. Zapewnił również, że szykuje się na walkę w weekend, kiedy to rozegra się turniej finałowy.

Nieco mniej optymistyczne wieści płyną od Rafała Dobruckiego. – Bartek po upadku nie czuje się jakoś bardzo źle, ale jutro będziemy wiedzieć, jak to wygląda. Zawsze wszystko wychodzi na drugi dzień. Wtedy też podejmiemy decyzję, czy Bartek wróci do Polski na chwilę, czy nie wróci – przekazał na łamach polskizuzel.pl

Sam upadek Zmarzlika i Lewiszyna wyglądał bardzo groźnie. Polak uderzył o tor plecami i głową. Pozostaje mieć nadzieję, że konsekwencje upadku nie będą zbyt poważne. Bez Zmarzlika bowiem cel, jakim jest zdobycie złotego medalu, będzie bardzo trudny do wykonania.