Robert Chmiel po udanym sezonie postanowił się przenieść do Cellfast Wilków Krosno. Zawodnik nie ukrywa, że chce cały czas iść do przodu i pragnie z nową drużyną wywalczyć awans do PGE Ekstraligi.

Robert Chmiel po udanym sezonie postanowił się przenieść do Cellfast Wilków Krosno. Zawodnik nie ukrywa, że chce cały czas iść do przodu i pragnie z nową drużyną wywalczyć awans do PGE Ekstraligi.

Za Tobą tak naprawdę pierwszy pełny sezon w Metalkas 2. Ekstralidze jako senior. Poziom był taki, jaki sobie wyobrażałeś?

Tak naprawdę marzyłem o średniej 2,0. W każdej lidze znajdzie się ktoś, kto prezentuje wysoki poziom. Niezależnie od klasy rozgrywkowej, jak wszystko dobrze działa, to można zrobić dobre punkty, ale również można zawalić. Miałem mecz w Bydgoszczy, gdzie zdobyłem tylko 2 punkty, ale poza tym jechałem naprawdę dobrze. Szczerze mówiąc, jestem w pełni zadowolony z tego sezonu. Byłem blisko tej wymarzonej średniej, lecz taki wynik brałbym w ciemno i cieszę się, że tak wyszło. Jest to na pewno wyższy poziom i bardziej profesjonalna organizacja niż w Krajowej Lidze Żużlowej, ale to powoduje tylko, że trzeba więcej dać z siebie, a co za tym idzie – potrzebny jest większy nakład finansowy. Cieszę się, że jestem w tym miejscu, bo głównym celem było pozostanie w Metalkas 2. Ekstralidze, co się udało.

Żużel. „To jest frajerstwo k****”. W Krośnie było gorąco!

Żużel. Wybiją Polonii awans z głowy?! Wskazał głównego rywala

Trafiłeś do bardzo silnego zespołu Cellfast Wilków Krosno. Przekonał Cię skład z Jasonem Doylem na czele?

Szczerze mówiąc, w tamtym momencie kompletnie nie znałem składu. Coś tam się mówiło, ale podczas negocjacji o niczym nie wiedziałem. Oczywiście cieszę się, że Jason Doyle jest z nami, bo to mistrz świata, który w ostatnich meczach robił cuda na motocyklu. Fajnie, że możemy się uczyć od takiego zawodnika i mieć go w drużynie. Mieliśmy już okazję się spotkać i jest fajnym gościem do pogadania.

Drugą sprawą jest to, że Wilki są klubem ambitnym, który chce walczyć o awans. Moim osobistym celem jest walka o wysokie miejsca, przynajmniej play-offy. Myślę, że szykujemy się na finał i będziemy robić wszystko, żeby tak się stało. Przekonało mnie też to, jak dobrze w ostatnich latach mówi się o Krośnie. W tym momencie to wszystko bardzo dobrze wygląda, więc cieszę się, że tam trafiłem i mi zaufali. Cele są przecież wysokie. Liczę na to, że pokaże się z dobrej strony i pomogę drużynie wywalczyć awans.

Zarząd wyznaczył Wam ten cel czy to bardziej po prostu Wasza (zawodników – dop. red.) ambicja?

Ja myślę, że to jest raczej oczywiste, że nie będzie radości z drugiego miejsca. Jedziemy dla tej drużyny dlatego, żeby wywalczyć awans. Czy bezpośrednio dostaliśmy takie informacje? Nie. Robimy swoje, każdy wie, jak się przygotować i myślę, że wszyscy mamą taką świadomość mimo tego, że zbędna presja jest niepotrzebna. Moim zdaniem jest to oczywiste i każdy wie, co ma robić.

Żużel. Stadion Wilków pięknieje! Krzesełka już na nowej trybunie (ZDJĘCIA)

Nie najlepiej na ten transfer zareagował Witold Skrzydlewski. Mówił, że miałeś się zastanowić nad ofertą, a następnie dowiedział się o przejściu do Krosna. Ile w tym prawdy?

Mieliśmy spotkanie, zanim jeszcze rozmawiałem z Krosnem. Dawałem sobie możliwość pozostania w Orle. Przyszedł taki moment, że po prostu nie dogadaliśmy się i później miałem rozmowę z przedstawicielami Wilków, gdzie doszliśmy do porozumienia. Czy miałem się zastanowić? Ja powiedziałem swoje, prezes też i finalnie nie podaliśmy sobie ręki. Wybuchła trochę niepotrzebna burza, bo tego samego dnia po konferencji spotkałem się z prezesem na kawę, porozmawialiśmy i wszystko skończyło się dobrze. Myślę, że jesteśmy w dobrych relacjach i drzwi mam cały czas otwarte.

Poza Wilkami wiele klubów się z Tobą kontaktowało?

Nie będzie to nieskromne jeśli powiem, że dużo klubów się do mnie odezwało (śmiech – dop. red.).

Rozmawiał NORBERT OBWIOSŁO