Grzegorz Zengota dotrzymał słowa danego kibicom i po sensacyjnym spadku w sezonie 2024 wrócił z Fogo Unią Leszno do PGE Ekstraligi już za rok. 37-latek jest w stanie wiele dać za ten klub, a co więcej – chce pobić rekord Leigh Adamsa!

Tegoroczne rozgrywki będą dziewiątymi dla Grzegorza Zengoty w barwach Fogo Unii Leszno. Zielonogórzanin nie ukrywa, że ściśle związany jest z tym klubem, co udowodnił, chociażby pozostając w nim po sensacyjnym spadku.

– Ja mam taką nadzieję, że uda mi się pobić pewien rekord, ale o tym nie będę mówił głośno. Jeszcze trochę lat przede mną – zdradził Grzegorz Zengota w mediach klubowych podczas gali podsumowującej sezon 2025.

Żużel. Śledź nie owija w bawełnę! „Nam zależy na jednym”

Żużel. Będzie tajną bronią Włókniarza? „To będzie najważniejszy moment w jego karierze”

Prowadzący domyślił się, że chodzi o rekord Leigh Adamsa, który jeździł z Bykiem na plastronie przez 15 sezonów. Jest to najwięcej, jeśli mówimy o zawodnikach, którzy nie są wychowankami Unii Leszno.

– Ciepło, ciepło, ale mówię, jeszcze trochę przede mną jazdy i mam nadzieję, że wspólnie tą moją przygodę tutaj razem z kibicami leszczyńskimi zakończymy właśnie tym miłym akcentem, z rekordem. Tego bym chciał i z medalami oczywiście – skomentował z uśmiechem Zengota.

Żużel. Pedersen mówi o ofercie z Krakowa! Podpis albo… koniec kariery?

Żużel. Chciał pomóc Unii Tarnów, teraz mówi: „pas”! Jest oświadczenie 

37-latek nie ukrywa, że w Metalkas 2. Ekstralidze nie obyło się bez problemów. Podejmując decyzję o pozostaniu w drużynie wraz z Januszem Kołodziejem, obawiali się najgorszego, jednak mimo trudności udało się osiągnąć cel i szybko wrócić do elity.

– Bardzo fajnie, że się udało słowo, które zostało dane dotrzymać wspólnie z Januszem, bo wiedzieliśmy, że schodząc na te zaplecze, Janusz miał z tym doświadczenie gdzieś tam kiedyś. Ja również po kontuzji się z tym zderzyłem i wiem, że zejście tę ligę niżej w razie ewentualnego braku szczęścia sportowego i wyniku sportowego może nas pogrzebać tam na dłużej i to nas obu kosztowało trochę nerwów dodatkowych, ale ostatecznie cel udało się osiągnąć. Wracamy do PGE Ekstraligi, więc cieszymy się – podsumował.